(09-08-2022, 10:58)simek napisał(a): Z perspektywy 2022 ten cały bunt antysystemowy wydaje się oczywiście naiwny (zresztą dla wielu pewnie był taki już w momencie premiery), ale czy teraz niektórzy nie podejmują takich samych, równie sprzecznych wewnętrznie prób?No bo on ewidentnie taki ma być. Przecież Fight Club to satyra - beka z bieda-rewolucjonistów (a może nie tylko z "bieda"?), którzy nie tylko sami stają się potworem, ale przede wszystkim są tylko posłusznymi pszczółkami i z jednej gęby przyjmują drugą im narzuconą. W sumie w 2022 można brać to za opowieść o "postmodernistach" - rewolucjonistach, którzy chcą niszczyć to co jest, ale nie oferując nic w zamian, żadnej mądrej drogi, żadnego mądrego spojrzenia i jednocześnie ślepo powtarzaja hasełka.
Fight Club to IMO mądry, uniwersalny i ponadczasowy film. Wystarczy spojrzeć na wspołczesnych buntowników, żeby zobaczyć jak dobrze ten film wciąż działa. Antifa anyone? Jestem pewien, że wielu członków Antify ogląda Fight Club z przyjemnością - bez świadomości o czym jest i zauważenia humoru w tym filmie.
09-08-2022, 11:05 (Ten post był ostatnio modyfikowany: 09-08-2022, 11:38 przez Gal Anonim.)





