Po trailerze mogę stwierdzić, że stawiam się obowiązkowo w kinie... bo z pracy dostanę zwrot za bilet
Ogólnie źle nie jest tylko, teń świat Pandory to ładne (komputerowe) widoczki plus sztampowa historia. W sumie nawet nie wiem czy Avatar tak wgryzł się w popkulturę jak inne filmy Camerona. Ponad dekada jaka minęła od ostatniego filmu to dużo zmian jakie nastąpiły w filmowym światku. Teraz zaś wchodzi Cameron ze swoim filmem z innej epoki i w sumie niewiadomo czego się spodziewać. Z jednej strony to nie jest kolejny marvel itp. z drugiej nadal jest to sequel dosyć przeciętnego fabularnie filmu, który jakimś cudem odniósł gigantyczny sukvces marketingowy.
BTW po niedawnym odświeżeniu Terminatora doszedłem do wniosku, że JC kiedyś umiał w ciekawy przekaz odnośnie otaczającego nas świata. Tam jest brzydkie Los Angeles, świat na wskroś i do bólu codzienny, który staje się areną walki o przyszłość. Terminator najpierw zabija grupę punków - degeneratów, a nie jakąś all american dream couple. Miasto w Terminatorze to odstręczający moloch itp. Oczywiście nie jest to na pierwszym planie, niemniej da się to zauważyć w tle. W Avatarze zaś: patrzcie jaka piękna (cyfrowa) dźungla, o nie źli ludzie chcą ją zniszczyć blabla. W ostateczności dostajemy film ładny wizualnie i albo cholernie naiwny, albo cholernie cyniczny w zalezności od tego jak chcemy go postrzegać.
Ogólnie źle nie jest tylko, teń świat Pandory to ładne (komputerowe) widoczki plus sztampowa historia. W sumie nawet nie wiem czy Avatar tak wgryzł się w popkulturę jak inne filmy Camerona. Ponad dekada jaka minęła od ostatniego filmu to dużo zmian jakie nastąpiły w filmowym światku. Teraz zaś wchodzi Cameron ze swoim filmem z innej epoki i w sumie niewiadomo czego się spodziewać. Z jednej strony to nie jest kolejny marvel itp. z drugiej nadal jest to sequel dosyć przeciętnego fabularnie filmu, który jakimś cudem odniósł gigantyczny sukvces marketingowy. BTW po niedawnym odświeżeniu Terminatora doszedłem do wniosku, że JC kiedyś umiał w ciekawy przekaz odnośnie otaczającego nas świata. Tam jest brzydkie Los Angeles, świat na wskroś i do bólu codzienny, który staje się areną walki o przyszłość. Terminator najpierw zabija grupę punków - degeneratów, a nie jakąś all american dream couple. Miasto w Terminatorze to odstręczający moloch itp. Oczywiście nie jest to na pierwszym planie, niemniej da się to zauważyć w tle. W Avatarze zaś: patrzcie jaka piękna (cyfrowa) dźungla, o nie źli ludzie chcą ją zniszczyć blabla. W ostateczności dostajemy film ładny wizualnie i albo cholernie naiwny, albo cholernie cyniczny w zalezności od tego jak chcemy go postrzegać.
22-11-2022, 21:02





