Co zaskakuje to fakt, że Cameron nie próbował przeskoczyć samego siebie (choć na to zapewne przyjdzie czas w kolejnych sequelach) i zrobił film dużo mniejszy w skali i opowiadający dużo prostszą historię, koncentrującą się na wprowadzeniu nowych postaci. Pod tym względem to zdecydowanie intro do kolejnych sequeli, co nie znaczy, że nie broni się jako samodzielny twór. Trzy godziny zleciały jak z bicza strzelił, dużo tu emocji i serducha, a technicznie to po prostu miazga. Że klisza i sztampa? Whatever, wszystko i tak już zostało wymyślone. Przy obecnym zalewie komiksowych blockbusterów z linii produkcyjnej, nowy Avatar to zdecydowanie dzieło wysokiej jakości. Obok Top Guna blockbuster roku.
Quaritch i Kiri kradną show, to ich dalsze losy ciekawią mnie najbardziej. Szczególnie ten pierwszy ma tutaj pełno świetnych scen.
Quaritch i Kiri kradną show, to ich dalsze losy ciekawią mnie najbardziej. Szczególnie ten pierwszy ma tutaj pełno świetnych scen.
17-12-2022, 21:05






