Po wczorajszym seansie musiałem nieco chłonąć, zeby przemyśleć jaką ocenę mógłbym dać filmowi.
Ogólnie obraz Camerona bardzo mi się podobał, nie spodziewałem się za wiele a jednak historia mnie wciągnęła i zainteresowana. Tak wiem, że to wszystko już b ło tylko w innym wydaniu, ale w sumie co z tego, jeśli działa to na ekranie.
Quaritch oczywiście najlepsza postać, dzieciaki zapadają w pamięc - zwłaszcza przeurocza Kiri, a przy wiadomej scenie zrobiło mi się smutno. Jake Sully to nadal taki swojski chłop, który teraz musi dojrzeć do tego by zamiast uciekać przed problemami/niebezpieczeństwem stawić im czoła.
W sumke widać tutaj nieco podobnych wątków co w nowej trylogii Planety Małp, ale nieszczególnie mnie to dziwi biorąc pod uwagę współscenarzystów Camerona.
Skala wydarzeń jest mniejsza niż w jedynce a mimo końcowe starcie zaangażowało mnie bardziej niż bitwa na końcu jedynki, przy czym dodam, że pierwsza częśćnie bardzo mi podpasowała i uważam ją tylko za film "dobry" taki 7 na 10, kontynuuacji daje 8 na 10 i z niecierpliwością czekam na następne części.
Co do sceny, która mnie zachwyciła i spowodowała opad szczęki, to jest to zdecydowanie powrót ludzi na Pandorę - czuć moc ludzkiej technologii.
Bardzo zainteresowała mnie też uwaga generał Armond skierowana do Quaritcha, że Ziemia umiera i Pandora ma być nowym domem dla ludzkości. Czyli stawka w kolejnych filmach znacznie się zwiększa, bo na 100% ludzie będą chcieli terramorfować księżyc a przez to zniszczyć Eywę. Biorąc pod uwagę większą obecność Ziemian na Pandorze nie mogę się doczekać większej ilości ludzkich wątków, te 15 minut na początku filmu (nie licząc statku ofc) to zdecydowanie za mało.
Ogólnie obraz Camerona bardzo mi się podobał, nie spodziewałem się za wiele a jednak historia mnie wciągnęła i zainteresowana. Tak wiem, że to wszystko już b ło tylko w innym wydaniu, ale w sumie co z tego, jeśli działa to na ekranie.
Quaritch oczywiście najlepsza postać, dzieciaki zapadają w pamięc - zwłaszcza przeurocza Kiri, a przy wiadomej scenie zrobiło mi się smutno. Jake Sully to nadal taki swojski chłop, który teraz musi dojrzeć do tego by zamiast uciekać przed problemami/niebezpieczeństwem stawić im czoła.
W sumke widać tutaj nieco podobnych wątków co w nowej trylogii Planety Małp, ale nieszczególnie mnie to dziwi biorąc pod uwagę współscenarzystów Camerona.
Skala wydarzeń jest mniejsza niż w jedynce a mimo końcowe starcie zaangażowało mnie bardziej niż bitwa na końcu jedynki, przy czym dodam, że pierwsza częśćnie bardzo mi podpasowała i uważam ją tylko za film "dobry" taki 7 na 10, kontynuuacji daje 8 na 10 i z niecierpliwością czekam na następne części.
Co do sceny, która mnie zachwyciła i spowodowała opad szczęki, to jest to zdecydowanie powrót ludzi na Pandorę - czuć moc ludzkiej technologii.
Bardzo zainteresowała mnie też uwaga generał Armond skierowana do Quaritcha, że Ziemia umiera i Pandora ma być nowym domem dla ludzkości. Czyli stawka w kolejnych filmach znacznie się zwiększa, bo na 100% ludzie będą chcieli terramorfować księżyc a przez to zniszczyć Eywę. Biorąc pod uwagę większą obecność Ziemian na Pandorze nie mogę się doczekać większej ilości ludzkich wątków, te 15 minut na początku filmu (nie licząc statku ofc) to zdecydowanie za mało.
19-12-2022, 21:42





