Napisy, napisy, napisy. Lektorów znoszę tylko w telewizji i tylko niektórych. Dubbing nadaje się tylko do animacji i filmów o stylistyce komiksowej, takich jak "Misja Kleopatra" - tłumaczenie rewelacyjne, a w takiej konwencji brak synchronizacji dźwięku z ruchem warg aktorów nie przeszkadza.
Dusqmad, "Zemsta SitHów" miała wyjątkowo potworny dubbing (zapoznałem się z nią na DVD), leżący, mimo wszystko, poniżej standardu polskich dubbingów do filmów fabularnych. Mimo to, wolę takie rozwiązanie: pół kopii z dubbingiem chociażby najgorszym i pół kopii z napisami niż prawie wszystkie kopie z dubbingiem, w których przynajmniej takie nazwy jak "SitHowie" nie padają. Niestety, tak jest z większością filmów 'dla dzieci'. I jakkolwiek np. dubbing do "Charliego i fabryki czekolady" nie był zły w sumie, to na "Oliverze Twiście" prawie się nie popłakałem (tak prawdę mówiąc to chciałem się popłakać jeszcze na trailerze, ale nie zdążyłem). Widziałem też na DVD "E.T." z podkładem, "E.T. dzwoni dom" to kompletna żenada, bezlitosny gwałt na legendarnym cytacie, nie, panowie, tak nie można! Ale i tak najbardziej rozbrajają mnie podteksty, które można wyłapać w dubbingach, niby tworzonych z myślą o dzieciach. A to Hermiona Granger mówi, że nie rozmawia z Victorem, bo "on woli zajęcia fizyczne" (?), a to Biała Czarownica drze się do armii, żeby "(za?)rżnąć wszystkich" (to synonimy są czy jak?). W każdym razie, tłumacze muszą mieć niezłe poczucie humoru. Najpierw SitHowie, a teraz jakieś nieodpowiednie zajęcia dzieciakom polecają. I nawet Kościół się tym nie zajmuje.
Dusqmad, "Zemsta SitHów" miała wyjątkowo potworny dubbing (zapoznałem się z nią na DVD), leżący, mimo wszystko, poniżej standardu polskich dubbingów do filmów fabularnych. Mimo to, wolę takie rozwiązanie: pół kopii z dubbingiem chociażby najgorszym i pół kopii z napisami niż prawie wszystkie kopie z dubbingiem, w których przynajmniej takie nazwy jak "SitHowie" nie padają. Niestety, tak jest z większością filmów 'dla dzieci'. I jakkolwiek np. dubbing do "Charliego i fabryki czekolady" nie był zły w sumie, to na "Oliverze Twiście" prawie się nie popłakałem (tak prawdę mówiąc to chciałem się popłakać jeszcze na trailerze, ale nie zdążyłem). Widziałem też na DVD "E.T." z podkładem, "E.T. dzwoni dom" to kompletna żenada, bezlitosny gwałt na legendarnym cytacie, nie, panowie, tak nie można! Ale i tak najbardziej rozbrajają mnie podteksty, które można wyłapać w dubbingach, niby tworzonych z myślą o dzieciach. A to Hermiona Granger mówi, że nie rozmawia z Victorem, bo "on woli zajęcia fizyczne" (?), a to Biała Czarownica drze się do armii, żeby "(za?)rżnąć wszystkich" (to synonimy są czy jak?). W każdym razie, tłumacze muszą mieć niezłe poczucie humoru. Najpierw SitHowie, a teraz jakieś nieodpowiednie zajęcia dzieciakom polecają. I nawet Kościół się tym nie zajmuje.
Martwi Ludzie Poszli Nad Jezioro
05-02-2006, 13:16






