Ciebie nie wybija, mnie wybija.
Miejscami głos brzmiał po prostu dziwnie, ale w sposób nie do końca okreslony, ale chwilami Kiri brzmiała po prostu jak babcia Weaver i wtedy wywalało całkowicie. Jak dla mnie to jest spora wtopa ze strony Camerona. Tzn zamysł ok, ale wykonanie leży. Co innego gdyby brzmiała jak młoda Weaver.
Spełnili? A tam nie została ta ich cała królewna czasem (bo miałem wrażenie, że przez dłuższy czas z całego wodnego plemienia jest tm już tylko ona)?
Olali ją ot tak?
Ogólnie najbardziej chybionym zabiegiem pozostaje jak dla mnie ten, na którym opiera się cała fabuła - nagle (zaraz po tym jak zdrowo dopieprzył ekipie Quaritcha) Sully decyduje, że zostawia swoich i spierdala z rodzinką w siną dal, no nic tylko mu kibicować... A ludzie, którzy polują na niego bo im mieszał, zamiast skupić się teraz na swoich sprawach i skopać dupska niebieskich, nie wiadomo po jaką cholerę go w ogóle szukają, skoro zniknął i już nie miesza. Tzn wiadomo że Quaritch ma osobistą vendettę, ale on tam chyba powinien polecenia wykonywać, a nie ganiać bez sensu za kimś, kto nagle w zasadzie przestał się liczyć. No i sam fakt, że w ogóle nie wiadomo co za sobą pociąga dla Omaticaya ta decyzja Sully'ego też jest słaby. Ogólnie jest parę rzeczy na które trzeba dość mocno przymknąć oko, ale całość ogląda się na tyle dobrze, że spokojnie można to zrobić.
Miejscami głos brzmiał po prostu dziwnie, ale w sposób nie do końca okreslony, ale chwilami Kiri brzmiała po prostu jak babcia Weaver i wtedy wywalało całkowicie. Jak dla mnie to jest spora wtopa ze strony Camerona. Tzn zamysł ok, ale wykonanie leży. Co innego gdyby brzmiała jak młoda Weaver.
Cytat:Czy nie bylo tak, ze juz po smierci wiadomo kogo to byla tylko i wylacznie sprawa osobista Sullych? Wodni spelnili swoja rolę.
Spełnili? A tam nie została ta ich cała królewna czasem (bo miałem wrażenie, że przez dłuższy czas z całego wodnego plemienia jest tm już tylko ona)?
Olali ją ot tak?
Ogólnie najbardziej chybionym zabiegiem pozostaje jak dla mnie ten, na którym opiera się cała fabuła - nagle (zaraz po tym jak zdrowo dopieprzył ekipie Quaritcha) Sully decyduje, że zostawia swoich i spierdala z rodzinką w siną dal, no nic tylko mu kibicować... A ludzie, którzy polują na niego bo im mieszał, zamiast skupić się teraz na swoich sprawach i skopać dupska niebieskich, nie wiadomo po jaką cholerę go w ogóle szukają, skoro zniknął i już nie miesza. Tzn wiadomo że Quaritch ma osobistą vendettę, ale on tam chyba powinien polecenia wykonywać, a nie ganiać bez sensu za kimś, kto nagle w zasadzie przestał się liczyć. No i sam fakt, że w ogóle nie wiadomo co za sobą pociąga dla Omaticaya ta decyzja Sully'ego też jest słaby. Ogólnie jest parę rzeczy na które trzeba dość mocno przymknąć oko, ale całość ogląda się na tyle dobrze, że spokojnie można to zrobić.
02-01-2023, 09:37 (Ten post był ostatnio modyfikowany: 02-01-2023, 10:07 przez Gieferg.)





