Obejrzałem właśnie po raz drugi, rozłożony na dwa dni, ale generalnie weszło gładko i też nie rozumiem na cholerę tam to ostrzeżenie, skoro w filmie praktycznie nie widać, żeby czarnym się działa jakaś krzywda. Natomiast oglądając to nachodzi mnie od razu ochota na powtórkę "North & South".
Jedyne co mnie w tym filmie kompletnie nie przekonuje, to wątek miłości Scarlett do Ashleya - gość mógłby być jej ojcem, jest skrajnie nudny i nijaki, zero jakiejkolwiek chemii ze Scarlett a zestawiony z Rhettem to już w ogóle przegrywa z kretesem i zwyczajnie trudno uwierzyć w całe to żywione do niego uczucie. Jak? Dlaczego?
8/10.
Jedyne co mnie w tym filmie kompletnie nie przekonuje, to wątek miłości Scarlett do Ashleya - gość mógłby być jej ojcem, jest skrajnie nudny i nijaki, zero jakiejkolwiek chemii ze Scarlett a zestawiony z Rhettem to już w ogóle przegrywa z kretesem i zwyczajnie trudno uwierzyć w całe to żywione do niego uczucie. Jak? Dlaczego?
8/10.
06-01-2023, 16:03





