Jatka napisał(a):Źle się wyraziłam, chodziło mi oczywiście o to, że jesteś przeciwnikiem jego poglądów w poruszonej kwestii.
Nie tyle w poruszonej kwestii, bowiem uważam "Lśnienie" za film dobry, miejscami bardzo dobry, ale nie arcydzieło, ile w kwestii podejścia do oceny oraz użytych argumentów.
Jatka napisał(a):Po prostu zapytalam sie, jakie konteksty, powinnam poznac wedlug ciebie.
W tym miejscu wypada napisać, że trochę za bardzo wyszedłem poza początkowy temat, czyli słabą jakość (wg. mnie) artykułu Military'ego. Bo ja teraz pisałem ogólnie o ocenianiu klasyki, niekoniecznie tego nieszczęsnego "Lśnienia". Użyłem również małego skrótu myślowego, ponieważ chodziło mi również o to, że jego krytyka została opublikowana, tym samym w teorii stanowiąc zaczątek do szerszej dyskusji czy nawet większego dyskursu. Military w swoim tekście krytykuje, ale tak naprawdę mało w nim argumentów, które można w jakiś sposób 'zmierzyć'. Po prostu wypowiada w nim swoją maksymalnie subiektywną, nie popartą żadnymi dowodami opinię - a ja uważam, że "Lśnienie", będąc klasykiem kina - nikt temu zaprzeczyć nie może - zasługuje na więcej, na argumentację nie opierającą się o włosy na pośladkach. Nie lubisz filmu, ok, ja też nie lubię wielu klasyków. Ale w tekście, który przeczyta co najmniej parę setek ludzi, należy się trochę bardziej postarać.
Jatka napisał(a):nie widze potrzeby w tym konkretnym przypadku, do zapoznawania sie z jakimikolwiek kontekstami, by moc wydac opinie o tym konkretnym filmie
A skąd wiesz, że po zapoznaniu się z innymi 'kontekstami' nie zmienisz zdania co do filmu? Klasyka jednak rządzi się innymi prawami.
Jatka napisał(a):Przewrotnie napisze, ze przeciez dzielo ma sie bronic samo.
W porównaniu z książką - tak, zgadzam się. Ale film, który był nakręcony w zupełnie innych czasach, powinien być jednak oceniany pod innym kątem, bo wiele elementów rzeczywistości, którą przedstawia i w której był kręcony, zniknęło albo odeszło w zapomnienie. I tego zdania nie zmienię. Żeby nie wywoływać zamieszania - piszę ogólnie. Przykład - spróbuj ocenić sobie filmy Chaplina poprzez dzisiejszą mentalność. Za stare? Spróbuj zrobić to samo z "Easy Riderem". Przykłady mogę mnożyć.
Jatka napisał(a):Nie mowie, ze "Lsnienie" nie ma w sobie nic dobrego. Moge wymienic pare scen, czy innych elementow filmu, ktore mi sie podobaja , bo przeciez nawet w slabym filmie, moze sie znalezc bardzo dobra scena, czy kreacja aktorska. Jako calosc jednak, moim zdaniem , "Lsnienie" okazalo sie nieudanym eksperymentem.
I ok, Twoje prawo, ale widzisz różnicę pomiędzy Twoim przykładem, a Military'ego, który nie dość, że pisze swój tekst w zgrabnym, acz słabym stylu (ponownie zaznaczam, że to moja opinia - do czego to doszło, żebym musiał co chwilę to zaznaczać ;) ), to jeszcze całość upublicznia?
Jatka napisał(a):Poza tym, czemu to, ze duzo tworcow czerpalo z tego filmu, ma mnie przekonac o jego wielkosci? Z tych samych sklandnikow mozna zrobic niestrawna breje, jak i wykwintne danie - zalezy od umiejetnosci i talentu kucharza.
Nie ma wielu filmów, z których czerpano tyle, co z "Lśnienia". Według mnie to o czymś świadczy.
Military napisał(a):Beo: zapytałem już, w jakich kontekstach uchodzi odzieranie postaci z jakiejkolwiek głębi a montażu z jakiegokolwiek sensu?
Skoro miliony ludzi widzą tę głębię, to coś w tym musi być. Tak, jakaś część tej grupy powtarza za opiniami innych, ale "Lśnienie" ma wielu zagorzałych fanów, którzy potrafią Ci wyjaśnić, dlaczego uważają ten film za geniusz. Choćby w KMFie - Adi, Deina i Artemis.
A i jeszcze do tej głębi, nie chcę się wypowiadać względem Kinga, ani rozpętywać nowego odłamu tej dyskusji, ale ciągle mam w pamięci Twoje argumenty względem postaci McMurphy'ego z "Lotu nad Kukułczym Gniazdem", którą to uważasz również za skopaną. Może po prostu powinieneś postawić większą granicę pomiędzy oddziaływującą na wyobraźnię literaturą, a w pewnym sensie odtwóczym filmem, który jest autorską wizją reżysera?
Military napisał(a):a równie dobrze można by pisać eseje o tym, jak to zamaskowany Jason symbolizuje strach przed nieznanym, przed tą gorszą stroną ludzkiej natury, której brak zahamowań
I piszą. Takie teksty powstają, ale może nie są aż tak bardzo popularne. Widziałem takie coś w pewnym wydawnictwie filmoznawczym na UŚ, widziałem również coś na tę modłę publikowanego na FilmWebie.
Military napisał(a):Każdą pierdołę można nadintepretować. A jeśli jeszcze jej autorem będzie uznany reżyser, to wręcz trzeba.
Nadinterpretację łatwo pomylić z interpretacją znajdującą się w ramach filmu i tego, co ukazuje. Nie piszę w tym momencie o Lśnieniu, którego za dobrze nie uargumentowałeś, ale akurat jestem zdania, że to właśnie Ty popadłeś kilkukrotnie (choćby na łamach KMFu) w nadinterpretacje. Takie moje zdanie, może się mylę.
Mental napisał(a):tekst miałby swoją wartość, gdyby autor skupił sie na 'Lśnieniu' i wytykał jego braki w zestawieniu z książką. mógłby to być nawet fajny przyczynek do dyskusji nad adaptacjami w ogóle.
Tak. Wtedy by określił dokładnie intencje autorskie, czyli porównanie książki i filmu, wtedy żadne konteksty (zaczynam uwielbiać to słowo) nie byłyby mu potrzebne, chyba że literackie. Ale w formie, w jakiej swój wywód przedstawił, nie ma z tego nic, stąd poirytowałem się o brak poszanowania dla klasyki.
KMF - Follow your dream to fly
-----------------------------
Ostatnio widziane:
Meet John Doe: 8.5/10 | Arsenic and Old Lace: 10/10 | You Can't Take It With You: 8/10 | Frost/Nixon: 8/10 | The Chaser: 7/10 | Transporter 3: 4.5/10
-----------------------------
Ostatnio widziane:
Meet John Doe: 8.5/10 | Arsenic and Old Lace: 10/10 | You Can't Take It With You: 8/10 | Frost/Nixon: 8/10 | The Chaser: 7/10 | Transporter 3: 4.5/10
24-08-2008, 17:32





