Mimo, że po prostu nie jestem w stanie odróżnić od siebie poszczególnych części Mission Impossible a szczególnie tych kilku ostatnich bo zlewają się w jedno i wiem tylko, że każdy z nich ma ten jeden duży stunt, którym reklamowany jest cały film, to miałem świadomość jak wiele dobrej woli ta seria miała ostatnio. Po prostu robiła swoje, podczas gdy Bond przechodził jakiś kryzys tożsamości. Oberwało mi się od fanów Bonda, gdy to powiedziałem ale tak jest. Bondy wprawdzie dają się odróżnić jeden od drugiego i takie stunty to on miał jeszcze przed napisami końcowymi, ale parę lat temu to M:I chwilowo go przegoniło. To, że teraz najnowsza część ma takie se wyniki w box officie wynika trochę z tego, że twórcy nadużyli tej dobrej woli. Podzielili finał na dwie części i tą pierwszą zrobili niepotrzebnie rozwlekłą, powielając problemy ostatniego Bonda. Albo problem Fast and Furious, którzy też zachłysnęli się przyjęciem Fast Five i kilka filmów dalej Vin Diesel zaczyna mnozyć te swoje ostatnie trylogie i ludzie mają dość tej serii. No i chyba era blockbusterów w Hollywood dobiega końca. Skoro wyniki są najgorsze od 1974 roku, a przecież era letnich blockbusterów rozpoczęła się w 1975 to już chyba znak, że przepowiednia Spielberga o wielkim boom się spełnia.
20-07-2023, 12:20





