Planeta małp (1968) i jej oryginalne sequele
#3
Też niedawno obejrzałem na urlopie w ramach uzupełniania luk w klasyce kina. Parę elementów mocno trąci myszką, do aktorstwa z epoki na przykład muszę się zawsze trochę przyzwyczaić. Tempo też wystawia mój mózg przemielony przez współczesny montaż i sposób prowadzenia historii na ciężką próbę. Druga połowa jeszcze jakoś płynie, ale w pierwszej, jak idą pół godziny przez tą pustynię i nic to nie wnosi do historii musiałem walczyć z chęcią przewijania. Natomiast pod względem fabuły i dialogów jest ok i ogląda się to dobrze. Satyra nadal aktualna i zaskakuje nadal działający humor, bo z tym różnie w ramotkach bywa - wypchany załogant mnie rozwalił.

Muzyka Goldsmitha nierówna. Parę fragmentów fantastycznych i można sobie wyobrazić jak świeże to było w czasach premiery (wychwyciłem nawet parę fragmentów wykorzystanych jako sample w posenkach), ale czasem Jerry jedzie za mocno i zbyt dosłownie.

Odpowiedz

Digg   Delicious   Reddit   Facebook   Twitter   StumbleUpon  






Wiadomości w tym wątku
RE: Planeta małp (1968) i jej oryginalne sequele - zdzichon - 06-08-2023, 17:46

Podobne wątki
Wątek: Autor Odpowiedzi: Wyświetleń: Ostatni post
  Najgorsze Sequele Wszechczasów... DUX 17 61,418 29-07-2012, 01:52
Ostatni post: skromny



Użytkownicy przeglądający ten wątek:
1 gości