Też niedawno obejrzałem na urlopie w ramach uzupełniania luk w klasyce kina. Parę elementów mocno trąci myszką, do aktorstwa z epoki na przykład muszę się zawsze trochę przyzwyczaić. Tempo też wystawia mój mózg przemielony przez współczesny montaż i sposób prowadzenia historii na ciężką próbę. Druga połowa jeszcze jakoś płynie, ale w pierwszej, jak idą pół godziny przez tą pustynię i nic to nie wnosi do historii musiałem walczyć z chęcią przewijania. Natomiast pod względem fabuły i dialogów jest ok i ogląda się to dobrze. Satyra nadal aktualna i zaskakuje nadal działający humor, bo z tym różnie w ramotkach bywa - wypchany załogant mnie rozwalił.
Muzyka Goldsmitha nierówna. Parę fragmentów fantastycznych i można sobie wyobrazić jak świeże to było w czasach premiery (wychwyciłem nawet parę fragmentów wykorzystanych jako sample w posenkach), ale czasem Jerry jedzie za mocno i zbyt dosłownie.
Muzyka Goldsmitha nierówna. Parę fragmentów fantastycznych i można sobie wyobrazić jak świeże to było w czasach premiery (wychwyciłem nawet parę fragmentów wykorzystanych jako sample w posenkach), ale czasem Jerry jedzie za mocno i zbyt dosłownie.
06-08-2023, 17:46





