Witam,
Ja jeszcze dorzuciłbym do tej listy "Lonesome Dove", czyli "Na południe od Brazos" - i to zarówno film, jak i książkę. Jedno i drugie uwielbiam - film, który plasuje się u mnie w ścisłej czołówce, gdzieś pomiędzy "OUATITW" i "Dziką bandą" a "Garrettem" i "Unforgiven", przewartościowuje w zasadzie klasyczne motywy fordowskie ("Poszukiwacze", "Rzeka czerwona"), ale nie wpada przy tym w antywestern. Poza tym to tam są zagrane najlepsze w mojej opinii role Duvalla i T. L. Jonesa. Powieść Larry'ego McMurtry'ego jest też świetna, i łatwiej ją zdobyć (allegro).
Inne filmy, które przychodzą mi do głowy na gorąco to "Skarb Sierra Madre" Johna Hustona z Bogartem, a z nowych - "Seraphim Falls" z Neesonem i Brosnanem (ciekawe, ciekawe, sporo krwi ;) ).
Powieści: z klasyki można poszukać Jacka Schaefera "Jeździec znikąd" (też jest to klasyk filmowy tu przeoczony) i "Pierwsza krew", ale nie ręczę za efekty - te teksty mogły się mocno zestarzeć, nie wiem. Wspomniany wyżej McMurtry wracał kilka razy do westernu, ale o dziwio nigdy już nie zbliżył się nawet na odległość głosu do wybitnosci własnego "Lonesome Dove", więc nie polecam. A Cormaca McCarthy'ego ukazały się u nas "Rącze konie" i "Przeprawa", ale prawdę mówiąc - albo byłem za młody jak to czytałem (dość dawno to było), albo nie wiem. Na własną odpowiedzialność.
Pozdrawiam
Ja jeszcze dorzuciłbym do tej listy "Lonesome Dove", czyli "Na południe od Brazos" - i to zarówno film, jak i książkę. Jedno i drugie uwielbiam - film, który plasuje się u mnie w ścisłej czołówce, gdzieś pomiędzy "OUATITW" i "Dziką bandą" a "Garrettem" i "Unforgiven", przewartościowuje w zasadzie klasyczne motywy fordowskie ("Poszukiwacze", "Rzeka czerwona"), ale nie wpada przy tym w antywestern. Poza tym to tam są zagrane najlepsze w mojej opinii role Duvalla i T. L. Jonesa. Powieść Larry'ego McMurtry'ego jest też świetna, i łatwiej ją zdobyć (allegro).
Inne filmy, które przychodzą mi do głowy na gorąco to "Skarb Sierra Madre" Johna Hustona z Bogartem, a z nowych - "Seraphim Falls" z Neesonem i Brosnanem (ciekawe, ciekawe, sporo krwi ;) ).
Powieści: z klasyki można poszukać Jacka Schaefera "Jeździec znikąd" (też jest to klasyk filmowy tu przeoczony) i "Pierwsza krew", ale nie ręczę za efekty - te teksty mogły się mocno zestarzeć, nie wiem. Wspomniany wyżej McMurtry wracał kilka razy do westernu, ale o dziwio nigdy już nie zbliżył się nawet na odległość głosu do wybitnosci własnego "Lonesome Dove", więc nie polecam. A Cormaca McCarthy'ego ukazały się u nas "Rącze konie" i "Przeprawa", ale prawdę mówiąc - albo byłem za młody jak to czytałem (dość dawno to było), albo nie wiem. Na własną odpowiedzialność.
Pozdrawiam
20-09-2008, 11:37





