Mousehunt (1997)
Widziało się raz lata temu w TV i się nadarzyła okazja odświeżenia sobie. Verbinski lata przed wypłynięciem na szerokie wody (hehe...) z załogą Jacka Sparrowa zaczynał taką oto sympatyczną komedyjką w starym slapstickowym stylu. W sumie już tutaj gość demonstruje pokład umiejętności, bo jak na niedzielną produkcję imponuje użyciem praktycznych efektów i grą gryzoni. Ujęcia z myszą przemierzającą wnętrza ścian zaskakujące wrażenie nawet robią. Są co prawda wstawki CGI, które postarzały się paskudnie, ale na szczęście policzalne na palcach jednej ręki i raczej wykorzystane tam gdzie konieczne. Ponadto umilający czas komediowy duet (Nathana Lane'a po prostu uwielbiam i chcę gościa widzieć na ekranie częściej) + kilka barwnych epizodów z Walkenem w roli zawodowego tępiciela szkodników na czele.
7/10
Airplane! (1980)
Z 10 lat tego w całości nie oglądałem. Nic nie traci z biegiem czasu, a nawet wręcz zyskuje w mych oczach. Uwielbiam ten deadpanowy humor ZAZ-u, polegający na tym, że mimo otaczających przekraczających granice absurdów, aktorzy wciąż grają ze śmiertelną powagą i zachowują kamienne twarze. Poniekąd świetnie też kpi z charakterystycznego dla starych hollywoodzkich filmów moralizatorstwa i tandetnych dialogów. W końcu scenariusz powstawał na bazie zapomnianego B-klasowca z lat 50. :)
Na minus może jedna postać, która gryzie mi się z konwencją - ten zbzikowany asystent kontrolera lotów. Że postać ta jest zbędna i śmieszna na siłę to jedno, ale jak dla mnie gość urwany z zupełnie innego rodzaju komedii. Dodatkowo niższej ligi.
8/10
Airplane II: The Sequel (1982)
Lubiłem za dzieciaka równie bardzo jak jedynkę. Niestety powtórka wykłada wady sequela jak brakująca w filmie kawa na ławę - to najzwyklejsze w świecie popłuczyny po poprzedniku. To jest prawie że ten sam film, tylko gorszy i zamiast samolotu mamy wahadłowiec. Połowa gagów to leniwa powtórka z rozrywki, z kolei reszta i tak pozostaje ledwie cieniem geniuszu ZAZ-ów. Właśnie, panów z tercetu przy filmie nie stwierdzono. Nawet nie uczestniczyli w charakterze producentów czy coś i niestety - daje się to zauważyć. Typ przejmujący po nich pieczę ewidentnie tak dobrze nie potrafił w absurdalnym humorze, więc trochę musiał pozgapiać i kierować się błędnym rozumowaniem, że to co najlepsze w pierwowzorze sprawdzi się za drugim razem.
Kilka fajniejszych kreatywnych żartów się trafia, ale poniekąd to sequel nakręcony na siłę i bez tego odlotu (hehe... #2). Z ciekawszych rzeczy to kilka występów gościnnych pokroju Sonny'ego Bono w roli zamachowca czy Williama Shatnera parodiującego poniekąd swą najsłynniejszą rolę.
5/10
Widziało się raz lata temu w TV i się nadarzyła okazja odświeżenia sobie. Verbinski lata przed wypłynięciem na szerokie wody (hehe...) z załogą Jacka Sparrowa zaczynał taką oto sympatyczną komedyjką w starym slapstickowym stylu. W sumie już tutaj gość demonstruje pokład umiejętności, bo jak na niedzielną produkcję imponuje użyciem praktycznych efektów i grą gryzoni. Ujęcia z myszą przemierzającą wnętrza ścian zaskakujące wrażenie nawet robią. Są co prawda wstawki CGI, które postarzały się paskudnie, ale na szczęście policzalne na palcach jednej ręki i raczej wykorzystane tam gdzie konieczne. Ponadto umilający czas komediowy duet (Nathana Lane'a po prostu uwielbiam i chcę gościa widzieć na ekranie częściej) + kilka barwnych epizodów z Walkenem w roli zawodowego tępiciela szkodników na czele.
7/10
Airplane! (1980)
Z 10 lat tego w całości nie oglądałem. Nic nie traci z biegiem czasu, a nawet wręcz zyskuje w mych oczach. Uwielbiam ten deadpanowy humor ZAZ-u, polegający na tym, że mimo otaczających przekraczających granice absurdów, aktorzy wciąż grają ze śmiertelną powagą i zachowują kamienne twarze. Poniekąd świetnie też kpi z charakterystycznego dla starych hollywoodzkich filmów moralizatorstwa i tandetnych dialogów. W końcu scenariusz powstawał na bazie zapomnianego B-klasowca z lat 50. :)
Na minus może jedna postać, która gryzie mi się z konwencją - ten zbzikowany asystent kontrolera lotów. Że postać ta jest zbędna i śmieszna na siłę to jedno, ale jak dla mnie gość urwany z zupełnie innego rodzaju komedii. Dodatkowo niższej ligi.
8/10
Airplane II: The Sequel (1982)
Lubiłem za dzieciaka równie bardzo jak jedynkę. Niestety powtórka wykłada wady sequela jak brakująca w filmie kawa na ławę - to najzwyklejsze w świecie popłuczyny po poprzedniku. To jest prawie że ten sam film, tylko gorszy i zamiast samolotu mamy wahadłowiec. Połowa gagów to leniwa powtórka z rozrywki, z kolei reszta i tak pozostaje ledwie cieniem geniuszu ZAZ-ów. Właśnie, panów z tercetu przy filmie nie stwierdzono. Nawet nie uczestniczyli w charakterze producentów czy coś i niestety - daje się to zauważyć. Typ przejmujący po nich pieczę ewidentnie tak dobrze nie potrafił w absurdalnym humorze, więc trochę musiał pozgapiać i kierować się błędnym rozumowaniem, że to co najlepsze w pierwowzorze sprawdzi się za drugim razem.
Kilka fajniejszych kreatywnych żartów się trafia, ale poniekąd to sequel nakręcony na siłę i bez tego odlotu (hehe... #2). Z ciekawszych rzeczy to kilka występów gościnnych pokroju Sonny'ego Bono w roli zamachowca czy Williama Shatnera parodiującego poniekąd swą najsłynniejszą rolę.
5/10
27-11-2023, 17:04 (Ten post był ostatnio modyfikowany: 27-11-2023, 21:13 przez Kryst_007.)





