Po Flinstonach i hitchcockowskiej Psychozie maraton bożonarodzeniowy wraca tutej:
12 pozycja to Dzwony Najświętszej Marii Panny - świąteczny sequel Going My Way (też typowałem na maraton, ale film okazał się być niemal bez motywów bożonarodzeniowych i dlatego wylądował w krótkiej piłce). Taka ciekawostka - Dzwony Najświętszej Marii Panny były kręcone pierwsze, ale zdecydowali wpierw robić prequel. Co widać, bo bohater grany przez Crosby'ego nieco inaczej się zachowuje, jest dość stoicki i jest bardziej wycofywany, a wejście ma jakby widzowie wcześniej go nie znali.
Dzisiejsza lewica polubi ten film, bo zakonnica dostaje pięścią w gębę :). Pierwsza połowa nie zapada świątecznej atmosfery i ta pojawia się w tej drugiej wraz z śniegiem. Mamy do czynienia z szopką wigilijną i odgrywaniem narodzin Jezusa przez przedszkolaki. Ogólnie to bardziej konserwatywny obraz Kościoła. Dużo też ciepła i faktycznej chrześcijańskiej miłości. Dzięki której tutejszy bogacz zmienia się swe nastawienie. Z kolei siostra Bergman chwali pobitego w bójce dzieciaka, że nie uległ emocjom, ale gdy ten mówi jej, że czuje się jak mięczak, to sprawia poradnik bokserskiej samoobrony i ćiwczy z nim ciosy bokserskie.
Prócz Crosby'ego wielką rolę ma Ingrid Bergman w roli spoko-zakonnicy i nie ustępuje mu na moment. Właściwie to ona jest główną bohaterką.
Jest tu również najlepszy przykład dziecka, które zachowuje się zbyt dorośle nie będąc przy tym żenująco-wkurwiającego. Dziewczynka jest taka, ponieważ celowo ubiera się jak starsza, gdyż już chce pójść pracować i też jest starsza - koło tak 13 lat.
Kiedyś to były chrześcijańskie filmy.
7/10, a od jutra wracam do krótkometrażówek.
12 pozycja to Dzwony Najświętszej Marii Panny - świąteczny sequel Going My Way (też typowałem na maraton, ale film okazał się być niemal bez motywów bożonarodzeniowych i dlatego wylądował w krótkiej piłce). Taka ciekawostka - Dzwony Najświętszej Marii Panny były kręcone pierwsze, ale zdecydowali wpierw robić prequel. Co widać, bo bohater grany przez Crosby'ego nieco inaczej się zachowuje, jest dość stoicki i jest bardziej wycofywany, a wejście ma jakby widzowie wcześniej go nie znali.
Dzisiejsza lewica polubi ten film, bo zakonnica dostaje pięścią w gębę :). Pierwsza połowa nie zapada świątecznej atmosfery i ta pojawia się w tej drugiej wraz z śniegiem. Mamy do czynienia z szopką wigilijną i odgrywaniem narodzin Jezusa przez przedszkolaki. Ogólnie to bardziej konserwatywny obraz Kościoła. Dużo też ciepła i faktycznej chrześcijańskiej miłości. Dzięki której tutejszy bogacz zmienia się swe nastawienie. Z kolei siostra Bergman chwali pobitego w bójce dzieciaka, że nie uległ emocjom, ale gdy ten mówi jej, że czuje się jak mięczak, to sprawia poradnik bokserskiej samoobrony i ćiwczy z nim ciosy bokserskie.
Prócz Crosby'ego wielką rolę ma Ingrid Bergman w roli spoko-zakonnicy i nie ustępuje mu na moment. Właściwie to ona jest główną bohaterką.
Jest tu również najlepszy przykład dziecka, które zachowuje się zbyt dorośle nie będąc przy tym żenująco-wkurwiającego. Dziewczynka jest taka, ponieważ celowo ubiera się jak starsza, gdyż już chce pójść pracować i też jest starsza - koło tak 13 lat.
Kiedyś to były chrześcijańskie filmy.
7/10, a od jutra wracam do krótkometrażówek.
12-12-2023, 23:54 (Ten post był ostatnio modyfikowany: 12-12-2023, 23:54 przez OGPUEE.)





