Ten post nadaje się bardziej do tematu o paradzie banału, bo to mniej kwestia wadliwości akurat Planety Małp, co właśnie jeden z setek dowodów na to jak umowne schematy funkcjonują w kinie od wielu dekad. Tutaj akurat mamy dwie umowności: że angielski to domyślny język dla całego wszechświata, a nie konkretny, ziemski język i to, że ubrania na ludziach są na niby, tylko ze względów obyczajowych, a "tak naprawdę" w świecie filmu tych ubrań ludzie nie noszą :P
Można to akceptować, można uważać za wady: jak kto woli. W każdym razie ja z wielką chęcią zobaczyłbym za kilka lat hardcorową adaptację książki właśnie z gołymi ludźmi i małpim językiem.
Można to akceptować, można uważać za wady: jak kto woli. W każdym razie ja z wielką chęcią zobaczyłbym za kilka lat hardcorową adaptację książki właśnie z gołymi ludźmi i małpim językiem.
07-05-2024, 10:14





