Mission: Impossible – The Final Reckoning
Powtórzyłem wczoraj jednym okiem po raz pierwszy Dead Reckoning i mocno się zawiodłem, cały ten film wydawał się taki jakiś pozbawiony energii a główny stunt był przehajpowany. Dlatego też obawiałem się seansu ostatniej części.
No ale mimo totalnego przekombinowania fabuły, dalej braku dobrego bad guya i wielu bezsensownych flashbacków bawiłem się przednio, ale z drugiej strony chyba dobrze że to już koniec.
W pewnych momentach miałem wrażenie że oni chcieli zrobić z tego takie totalne Spectre no i w sumie to poszli w tą stronę ale nie aż tak jak w Bondzie ale poza tym wydawało mi się że oni chcieli z tym wszystkim pójść w stronę szpiegostwa niż akcji.
W sensie że akcji nadal jest tu sporo ale chyba jednak mniej niż w tej trylogii od Ghost Protocol do Fallout. Są tutaj jednak dwie mega dobre sekwencje które biją na głowę wszystko co było w ostatnim filmie. Jedna podwodna, wyjęta prosto od Camerona a druga samolotowa, która absolutnie przypomniała mi stare Bondy i ogólnie filmy akcji w których szaleni kaskaderzy ryzykowali życie wisząc na samolotach itd.
Podobało mi się też jak bardzo postawiono tutaj na działanie w drużynie, M: I to zawsze były filmy w których Hunt musiał polegać na innych ale tutaj zostało to jeszcze bardziej podkręcone do tego stopnie iż prawie że miało się wrażenie że Ethan sobie samemu nie poradzi.
8/10
Powtórzyłem wczoraj jednym okiem po raz pierwszy Dead Reckoning i mocno się zawiodłem, cały ten film wydawał się taki jakiś pozbawiony energii a główny stunt był przehajpowany. Dlatego też obawiałem się seansu ostatniej części.
No ale mimo totalnego przekombinowania fabuły, dalej braku dobrego bad guya i wielu bezsensownych flashbacków bawiłem się przednio, ale z drugiej strony chyba dobrze że to już koniec.
W pewnych momentach miałem wrażenie że oni chcieli zrobić z tego takie totalne Spectre no i w sumie to poszli w tą stronę ale nie aż tak jak w Bondzie ale poza tym wydawało mi się że oni chcieli z tym wszystkim pójść w stronę szpiegostwa niż akcji.
W sensie że akcji nadal jest tu sporo ale chyba jednak mniej niż w tej trylogii od Ghost Protocol do Fallout. Są tutaj jednak dwie mega dobre sekwencje które biją na głowę wszystko co było w ostatnim filmie. Jedna podwodna, wyjęta prosto od Camerona a druga samolotowa, która absolutnie przypomniała mi stare Bondy i ogólnie filmy akcji w których szaleni kaskaderzy ryzykowali życie wisząc na samolotach itd.
Podobało mi się też jak bardzo postawiono tutaj na działanie w drużynie, M: I to zawsze były filmy w których Hunt musiał polegać na innych ale tutaj zostało to jeszcze bardziej podkręcone do tego stopnie iż prawie że miało się wrażenie że Ethan sobie samemu nie poradzi.
8/10
25-05-2025, 07:54





