No to ja dorzucę swoje trzy grosze. Uważam się za lekkiego fana serii, po tym jak odpaliłem sobie w tym roku oryginalny serial i urzekła mnie jego formuła. Obejrzałem kilka losowych epizodów i styknie, bo niestety ich powtarzalność na dłuższą mete może męczyć.
Pod koniec kwietnia zabrałem się za powtórkę serii. Mając w pamięci formułę serialu, starałem się patrzeć na tę kontynuację (pierwszy film jest jakby epilogiem serialu) pod kątem wierności ideii.
No i tak:
- M:I to film subwersja, który wywraca oryginał na lewo, ale zarazem trzyma się idei do końca
- M:I 2 nie cierpię więc przy powtórce ominąłem.
- M:I 3 to kompletna porażka. Film jest paskudnie nakręcony, a do tego jedyna sensowna akcja dzieje się poza kamerami. Tylko Phillip Seymour Hoffman coś wnosi do tego filmu. Przy czym muszę tutaj oddać, że scena wyprowadzania Daviana jest bardzo w duchu serialu.
- Ghost Protocol miesza ze sobą formułę serialu z dodając od siebie „kaskaderke tygodnia”. Film, który mam wrażenie jest przez to niedogotowany, ale który w przeciwieństwie do poprzednika jest ładnie nakręcony i pomysłowy
- Rogue Nation wreszcie mamy idealny miks serialu z ego Cruise’a. Moja ulubiona część po jedynce. Do tego dostajemy najlepszą postać kobiecą graną przez Ferguson
- Fallout - tutaj ewidentnie scenariusz był pisany na planie bo niektóre rzeczy zwyczajnie nie mają sensu. Sam film jest ok jako druga część do Rogue Nation. Cavill mógł być fajnym uzupełnieniem ekipy. Szkoda, że ego Cruise’a nie pozwoliło na robienie większych zmian w serii.
- Dead Reckoning uh, straszny to był film, oglądałem na 3 razy. Scenariusz to w zasadzie eksopozycja na ekspozycji przerywana nudną akcją, do tego wszystko jest jakieś takie samoświadome i nudne. Ekipa nie ma nic do roboty a Cruise totalnie dominuje ten bezjajeczny film.
- Final Reckoning to samo co poprzednio, a nawet gorzej bo dostajemy retrospekcje i dialogi opisujące sceny, które w filmie były 10 minut wcześniej. Plus taki, że ekipa ma co robić i sceny kaskaderki są fajne. Minus taki, że i tak nie ma to żadnego napięcia bo Tom dosłownie wchodzi na rejestry Jezusa, który musi walczyć z Anty-Bogiem. Przeciwnicy w ostatnich dwóch filmach to jakiś absurd. Jeśli ktoś chciałby tę serię pchnąć dalej to konieczne jest odchudzenie patosu i powrót do korzeni, albo chociaż do Ghost Protocol.
Pod koniec kwietnia zabrałem się za powtórkę serii. Mając w pamięci formułę serialu, starałem się patrzeć na tę kontynuację (pierwszy film jest jakby epilogiem serialu) pod kątem wierności ideii.
No i tak:
- M:I to film subwersja, który wywraca oryginał na lewo, ale zarazem trzyma się idei do końca
- M:I 2 nie cierpię więc przy powtórce ominąłem.
- M:I 3 to kompletna porażka. Film jest paskudnie nakręcony, a do tego jedyna sensowna akcja dzieje się poza kamerami. Tylko Phillip Seymour Hoffman coś wnosi do tego filmu. Przy czym muszę tutaj oddać, że scena wyprowadzania Daviana jest bardzo w duchu serialu.
- Ghost Protocol miesza ze sobą formułę serialu z dodając od siebie „kaskaderke tygodnia”. Film, który mam wrażenie jest przez to niedogotowany, ale który w przeciwieństwie do poprzednika jest ładnie nakręcony i pomysłowy
- Rogue Nation wreszcie mamy idealny miks serialu z ego Cruise’a. Moja ulubiona część po jedynce. Do tego dostajemy najlepszą postać kobiecą graną przez Ferguson
- Fallout - tutaj ewidentnie scenariusz był pisany na planie bo niektóre rzeczy zwyczajnie nie mają sensu. Sam film jest ok jako druga część do Rogue Nation. Cavill mógł być fajnym uzupełnieniem ekipy. Szkoda, że ego Cruise’a nie pozwoliło na robienie większych zmian w serii.
- Dead Reckoning uh, straszny to był film, oglądałem na 3 razy. Scenariusz to w zasadzie eksopozycja na ekspozycji przerywana nudną akcją, do tego wszystko jest jakieś takie samoświadome i nudne. Ekipa nie ma nic do roboty a Cruise totalnie dominuje ten bezjajeczny film.
- Final Reckoning to samo co poprzednio, a nawet gorzej bo dostajemy retrospekcje i dialogi opisujące sceny, które w filmie były 10 minut wcześniej. Plus taki, że ekipa ma co robić i sceny kaskaderki są fajne. Minus taki, że i tak nie ma to żadnego napięcia bo Tom dosłownie wchodzi na rejestry Jezusa, który musi walczyć z Anty-Bogiem. Przeciwnicy w ostatnich dwóch filmach to jakiś absurd. Jeśli ktoś chciałby tę serię pchnąć dalej to konieczne jest odchudzenie patosu i powrót do korzeni, albo chociaż do Ghost Protocol.
25-05-2025, 18:24 (Ten post był ostatnio modyfikowany: 25-05-2025, 18:25 przez Corn.)






