Oglądałem jedynie pierwszą wersję Inwazji (Dona Siegela późniejszego twórcy Brudnego Harry'ego i The Killers), ale nie pamiętam czy zakończenie było pesymistyczne czy jednak nie. Film bodaj z 56 roku. Wciągnął mnie niesamowicie, atmosfera też niezła przy skromnych środkach. Nie posiadał co prawda tego 'oddziaływania' typowego dla filmów z lat 70/80tych ale i tak przyjemnie go wspominam. Zdecydowanie dalekie od campu.
07-01-2009, 01:04





