Ta "familijna" fabuła w sosie space opera to jest coś, czego dzisiaj brakuje, to współczesne Star Wars poniekąd, akcja na najwyższym poziomie, fajny mash-up technologii (wielkich giwer, mechów) z naturą (moc), do tego melodrama związana z Jakiem, Quaritchem, jego synem itd.
Przypominam, że w poprzednim filmie Cameron zachował silny motyw rodzinny, matka była matką, ojciec ojcem, (kurwa, szok, że to w wielkim kinie jest powodem do pochwały, ale takie mamy czasy), a silna kobieta, nie jest przedstawiona jako niezawodna tygrysica, która poucza męskie postacie.
Przypominam, że w poprzednim filmie Cameron zachował silny motyw rodzinny, matka była matką, ojciec ojcem, (kurwa, szok, że to w wielkim kinie jest powodem do pochwały, ale takie mamy czasy), a silna kobieta, nie jest przedstawiona jako niezawodna tygrysica, która poucza męskie postacie.
que sera sera
Leżę i robię pod siebie
Oozy nine millameedah.
Leżę i robię pod siebie
Oozy nine millameedah.
17-07-2025, 20:56





