No trudno, 2 biliony once more.
Avatar to taka sama melodrama jak Star Wars pod wieloma względami, to tak jakby się czepiać, że Vader powraca w kolejnej części, okazuje się ojcem głównego bohatera, przykład z Palpatinem raczej nie pasuje. Masz sporo racji, że można by było to zrobić inaczej, ale wszyscy rzucają ogólnikami, a nie podają, co takiego niby mieliby zrobić.
Jest historia człowieka bez celu, który zostaje szpiegiem, zmienia strony, zdradza, zabija głównego złoczyńcę, a potem ten złoczyńca "powraca", jako odrodzony, duch/demon który dalej prześladuje głównego bohatera, przecież to motyw stary jak świat i pasujący idealnie do motywów w Avatarze, główny bohater też się "odrodził" pod koniec pierwszej części.
Ja powiem tak, gdyby nowe star warsy były tak "nudne", odtwórcze i byle jakie, to byłbym zajebiście szczęśliwy.
Avatar to taka sama melodrama jak Star Wars pod wieloma względami, to tak jakby się czepiać, że Vader powraca w kolejnej części, okazuje się ojcem głównego bohatera, przykład z Palpatinem raczej nie pasuje. Masz sporo racji, że można by było to zrobić inaczej, ale wszyscy rzucają ogólnikami, a nie podają, co takiego niby mieliby zrobić.
Jest historia człowieka bez celu, który zostaje szpiegiem, zmienia strony, zdradza, zabija głównego złoczyńcę, a potem ten złoczyńca "powraca", jako odrodzony, duch/demon który dalej prześladuje głównego bohatera, przecież to motyw stary jak świat i pasujący idealnie do motywów w Avatarze, główny bohater też się "odrodził" pod koniec pierwszej części.
Ja powiem tak, gdyby nowe star warsy były tak "nudne", odtwórcze i byle jakie, to byłbym zajebiście szczęśliwy.
que sera sera
Leżę i robię pod siebie
Oozy nine millameedah.
Leżę i robię pod siebie
Oozy nine millameedah.
28-07-2025, 23:55 (Ten post był ostatnio modyfikowany: 29-07-2025, 00:02 przez marsgrey21.)





