Ciągle słyszę, że mógł wymyślić coś lepszego, więc zapytam się was, co takiego miał wymyślić, by was zadowolić? Co wam siedzi w umysłach?
Piszecie, że Avatar nie jest "niczym świeżym", kreatywność nie polega tworzeniu czegoś nowego od zera, bo to niemożliwe, bo nie wymyślisz już koła, możesz je tylko zmodyfikować, kreatywność polega na łączeniu pomysłów i nadawaniu im nowego kontekstu. Powiedzieć, że losowa rasa z Wojen Klonów to jest dosłownie Na'vi, bo mają wielkie oczy, jednocześnie ignorując cały świat Avatara, od fauny i flory po cywilizację i wszystkiego, co je łączy to argument z dupy.
Nie trzeba być geniuszem, by zobaczyć, że Cameron "chciał" stworzyć Indian w kosmosie i o dziwo ten przestarzały pomysł z lat 90 się sprzedał, sprzedał jak nic innego, bo świat wygląda obco, a jednocześnie znajomo, dlatego obcy mają dwie nogi i dwoje rąk, a nie są jakimiś Moebiousowymi ufoludkami, by połaskotać umysły koneserów. Valerian i miasto tysiąca planet miało wszelkie możliwe rasy obcych i co? Chujów sto, okropny flop. No więc co, Cameron geniusz? Ludzie zbyt głupi, by zrozumieć, jak banalny świat stworzył? A może stworzył atrakcyjny wizualny i konsekwentnie zbudowany?
Avatar to prosta baśń sci-fi, czy Lem miałby uznanie dla robota z przyszłości uczącego się kochać (T2), czy uznałby to za chałę? Bo to kluczowe pytanie.
Piszecie, że Avatar nie jest "niczym świeżym", kreatywność nie polega tworzeniu czegoś nowego od zera, bo to niemożliwe, bo nie wymyślisz już koła, możesz je tylko zmodyfikować, kreatywność polega na łączeniu pomysłów i nadawaniu im nowego kontekstu. Powiedzieć, że losowa rasa z Wojen Klonów to jest dosłownie Na'vi, bo mają wielkie oczy, jednocześnie ignorując cały świat Avatara, od fauny i flory po cywilizację i wszystkiego, co je łączy to argument z dupy.
Nie trzeba być geniuszem, by zobaczyć, że Cameron "chciał" stworzyć Indian w kosmosie i o dziwo ten przestarzały pomysł z lat 90 się sprzedał, sprzedał jak nic innego, bo świat wygląda obco, a jednocześnie znajomo, dlatego obcy mają dwie nogi i dwoje rąk, a nie są jakimiś Moebiousowymi ufoludkami, by połaskotać umysły koneserów. Valerian i miasto tysiąca planet miało wszelkie możliwe rasy obcych i co? Chujów sto, okropny flop. No więc co, Cameron geniusz? Ludzie zbyt głupi, by zrozumieć, jak banalny świat stworzył? A może stworzył atrakcyjny wizualny i konsekwentnie zbudowany?
Avatar to prosta baśń sci-fi, czy Lem miałby uznanie dla robota z przyszłości uczącego się kochać (T2), czy uznałby to za chałę? Bo to kluczowe pytanie.
que sera sera
Leżę i robię pod siebie
Oozy nine millameedah.
Leżę i robię pod siebie
Oozy nine millameedah.
31-07-2025, 12:12 (Ten post był ostatnio modyfikowany: 31-07-2025, 12:12 przez marsgrey21.)





