Żółte krzesło napisał(a):No dla mnie właśnie nie działa
To nie oglądaj. Cameron płakał nie będzie.
Jeśli jakieś uniwersum do mnie nie trafia i nie mam dobrego powodu by do niego wracać, to je zlewam. Co innego jak zrobią słabe filmy o czymś, co mnie akurat interesuje (jak Alien), wtedy jakoś muszę przecierpieć (albo nawet naprawić, jak w przypadku Wiedźmina), ale że jakieś Star Warsy, Diuny czy inne Pottery okażą się cienkie - nie oglądam i ogólnie pierdzę w ich kierunku. Uniwersum Avatara też mi w sumie wisi i powiewa, ALE uważam, że zrobione jest na tyle sprawnie, że chętnie obejrzę tyle części ile będę mógł.
Cytat:Za dzieciaka zaczytywałem się Karolem Mayem, parę lat temu zaliczyłem serię chyba wszystkich filmów o Winnetou pod rząd.Też łyknąłem sporo tych filmów, ale bardziej na zasadzie "bo to Winnetou", a nie "bo są dobre" (czyli coś jak z Wiedźminem). Na dobrą sprawę to lubię może ze dwa filmy (Winnetou I i W Dolinie śmierci - więcej o tym tutaj ---> https://filmozercy.com/wpis/nostalgiczna-niedziela-66-winnetou ). Tak naprawdę najlepszy znany mi film o Winnetou... nie jest o Winnetou tylko o kolesiu który ewidentnie stanowił inspirację dla tej postaci: https://filmozercy.com/wpis/nostalgiczna-niedziela-170-zlamana-strzala-1950
31-07-2025, 22:43 (Ten post był ostatnio modyfikowany: 31-07-2025, 22:53 przez Gieferg.)





