![[Obrazek: Escape_from_the_planet_of_the_apes.jpg]](https://upload.wikimedia.org/wikipedia/en/9/9e/Escape_from_the_planet_of_the_apes.jpg)
Z opóźnieniem nadrabiam sequele oryginalnej "Planet małp" i w końcu doszedłem do części trzeciej czyli "Ucieczki z Planety Małp" z 1971 r. w reżyserii Dona Taylora. W przeciwieństwie do części drugiej, koncentrującej się na ludzkich postaciach, bohaterami tego filmu są małpy, a ściślej Cornelius i Zira, którym dzięki inwencji genialnego szympansa doktora Milo (gościnnie Sal Mineo) udaje się uratować z zaserwowanej w poprzednim filmie zagłady. Co? Jak? Cóż po prostu magia scenariusza. Doktor Milo zajął się wrakiem statku kosmicznego Taylora z pierwszego filmu i przywrócił go do zdatności akurat w momencie eksplozji superbomby (przyjmijmy to na wiarę).
Co ciekawe nasze kosmiczne małpy trafiają na tę samo anomalię co Taylor tylko zamiast podróżować w czasie do przodu, cofają się do 1973 r. i rozbijają u wybrzeży południowej Kalifornii. Ich przybycie budzi sensację, tym większą, że małpy potrafią mówić! Po tym gdy doktor Milo ginie w tragicznym wypadku z łap goryla, Cornelius i Zira muszą radzić sobie sami, muszą być jednak bardzo ostrożni bowiem co ludzie powiedzą gdy ujawnią, że w przyszłości będą gatunkiem traktowanym jak szkodniki, zabijanym, ściganym i będącym ofiarą eksperymentów, m.in. z rąk Ziry.
Małpom od początku nie ufa główny doradca prezydenta Stanów Zjednoczonych ds. nauki dr Otto Hasslein (Eric Braeden). Gdy dowiaduje się o przyszłości jaka może spotkać Ziemie postanawia za wszelką cenę pozbyć się gadających małp, upatrując w nich katalizatora zmian jaka mają zajść. Tymczasem okazuje się, że Zira jest w ciąży...
Film to z jednej strony nawet udana satyra na gwiazdorzenie celebrytów, w których role na pewien czas są wpasowani Cornelius i Zira a z drugiej ciekawe odwrócenie sytuacji z pierwszej części. Hasslein robi tutaj za dr Zaiusa, a Cornelius i Zira za Taylora. Co ciekawe Zira wychodzi tutaj niemal na zbrodniarza wojennego w stylu dr Mengele. Przeprowadziła setki eksperymentów na ludziach w tym skutkujących ich śmiercią a na sam koniec filmu za jej przyczyną ginie niewinne szympansiątko.
Cornelius również nie jest aniołkiem, bo gdy zostaje zatrzymany z Zirą przez dr Hassleina "niechcący" zabija sanitariusza. Swoją droga ten umiera jak Rysiek z Klanu od zaliczenia gleby, a sam Cornelius tłumaczy się, że ten obrażał jego żonę. Ciekaw jestem tylko jak to mógł zrobić - używając nieprawidłowego tonu proponując Zirze jedzenie? Co ciekawe reszta bohaterów olewa temat, a pomagający w ucieczce cyrkowiec Armando (Ricardo Montalban) rzuca mimochodem, że biedny robiacy za minimalna sanitariusz nie powinien obrażąc Ziry LOL.
No, ale to takie dywagacje, film trwa półtorej godziny i nawet dobrze się go ogląda po latach. Do roli Corneliusa wraca, nieobecny w drugim filmie, Roddy McDowall ale de facto główną postacią jest grana przez Kim Hunter Zira. To właśnie ona niejako napędza akcję filmu przez swoje nieprzemyślane chlapanie jęzorem na lewo i prawo.
W ostateczności otrzymujemy dosyć solidny film rozrywkowy z interesującym zakończeniem, które za dzieciaka wryło mi się w pamięć:
Co ciekawe film retconuje kanon, gdy Cornelius opowiada dosyć szczegółowo historię małpiej cywilizacji i wspomina o tym, że po tym gdy tajemniczy wirus wybił psy i koty ludzie za domowe zwierzaki wzięli sobie małpy, które po czasie ewoluowały i obaliły ludzką cywilizację. W pierwszym filmie małpy zaledwie domyślały się, że ludzie byli kiedyś cywilizowani a tutaj hop siup opowiem wam cało historię i podam nawet imię przywódcy buntu - Aldo. W sumie dorozumiana historia z pierwszej części była prosta: ludzie doprowadzili do trzeciej wojny światowej, a ze zgliszcz cywilizacji powstały inteligentne małpy. Świetny zimnowojenny komentarz a przy tym dający sporo dla wyobraźni.
08-08-2025, 20:09





