Furiosa - totalny meh. Fabularnie przeciągnięte to do granic możliwości, można było spokojnie wyciąć z 30 minut i wtedy film zyskałby na dynamice. Podział tego na rozdziały jest jakimś absurdem, bo to prosty jak budowa cepa film z motywem zemsty, bez żadnego zwrotu akcji. Ogólnie ma to się do Fury Road jak jakość VFXów w porównaniu do hitu z 2015 roku. Mega downgrade w każdym możliwym polu. Strasznie bluescreenem wali w co drugiej scenie. Aktorzy mieli chyba plan 2x2 metry bo zazwyczaj poza nimi rozpościerają się denne widoki pustyni (jak w scenie, gdy Furiosa z Jackiem zbliżają się do gór - co tu się wydarzyło?). Technicznie, pomimo ciekawej inscenizacji, krok wstecz wobec doskonałego filmu z Hardym. Co więcej, pokazanie fragmentów FR w napisach końcowych pokazuje, jak ŹLE wyglądała przez 90% czasu Furiosa. Nie ma tej "szorstkości" i złudzenia, że akcja dzieje się faktycznie gdzieś na wyjałowionej ziemi.
Pod koniec też dzieją się jakieś montażowe cuda, których nie ogarniam:
Złe to nie było, ale jak napisano wcześniej - widać różnicę gdy za akcję bierze się reżyser w wieku 70 lat i potem 80.
Ten jeden kadr z Fury Road ma w sobie więcej klimatu i epy niż ten CGI-fest z Furiosy:
![[Obrazek: ODfk69L.jpeg]](https://i.imgur.com/ODfk69L.jpeg)
5/10
Pod koniec też dzieją się jakieś montażowe cuda, których nie ogarniam:
Złe to nie było, ale jak napisano wcześniej - widać różnicę gdy za akcję bierze się reżyser w wieku 70 lat i potem 80.
Ten jeden kadr z Fury Road ma w sobie więcej klimatu i epy niż ten CGI-fest z Furiosy:
![[Obrazek: ODfk69L.jpeg]](https://i.imgur.com/ODfk69L.jpeg)
5/10
Oświadczenie: The Wire jest najlepszym serialem jaki widziałem. Six Feet Under jest na drugim miejscu.
15-08-2025, 21:33
Spoiler




