Obejrzałem "Stan zagrożenia" i kurczę, jednak film z Affleckiem był lepszy, a tego bym się jednak nie spodziewał. Mimo wszystko "Suma wszystkich strachów" była na pewno bardziej efektowna niż machlojki na waszyngtońskich szczytach i latania po kolumbijskiej dżungli. Film jest ok i tylko ok, widać że twórcy zdecydowali się scashować śmierć Escobara i wojnę z narkotykami. Ford gra na autopilocie, jakoś nie ma tam dla niego większej prywatnej stawki. Ot Ryan walczy z korupcją w rządzie i służbach, przy okazjo nieco poanalizuje i ma szczęście. Widać też znaczne ingerencję sił zbrojnych USA w scenariusz, bo to w sumie dobre chłopaki, tylko ci politycy źli. To co dzieję się za Trumpa z Wenezuelą jest zdecydowanie ciekawsze.
Przyznam, że film wydał mi się jakiś taki letni. Postać głównego złola ginie bezjajeczną śmiercią zabita przez trzecioplanową postać. O dziwo najlepiej w filmie wypadł James Earl Jones, no ale nie miał dużo czasu ekranowego.
6 może miejscami 7 na 10, ale bez szału.
BTW muzyka Jamesa Hornera. Kurczę facet po prostu wziął kopiuj wklej ze swoich wcześniejszych kompozycji drobnie je zmieniając. I tak mamy motywy z "Aliens", "Battle Beyond the Stars" czy "Gniewu Khana" tylko, że... bardziej ciche i stonowane. W sumie rozumiem faceta, film akcji czy sensacyjny to nie jest specjalnie pole do popisu dla kompozytora.
Przyznam, że film wydał mi się jakiś taki letni. Postać głównego złola ginie bezjajeczną śmiercią zabita przez trzecioplanową postać. O dziwo najlepiej w filmie wypadł James Earl Jones, no ale nie miał dużo czasu ekranowego.
6 może miejscami 7 na 10, ale bez szału.
BTW muzyka Jamesa Hornera. Kurczę facet po prostu wziął kopiuj wklej ze swoich wcześniejszych kompozycji drobnie je zmieniając. I tak mamy motywy z "Aliens", "Battle Beyond the Stars" czy "Gniewu Khana" tylko, że... bardziej ciche i stonowane. W sumie rozumiem faceta, film akcji czy sensacyjny to nie jest specjalnie pole do popisu dla kompozytora.
10-11-2025, 21:42





