(21-12-2025, 10:23)simek napisał(a): Mi chodziło stricte o reżyserię Camerona, może sobie być jego pomysł, jego scenariusz, on jako producent, ale jak nie reżyseruje, to nie uznaję tego za jego film.
W sumie to ja za film Camerona uważam też Strange Days z Lewis i Fiennesem, choć pewnie Bigelow by się obraziła. No i Alita Battle Angel, który podpisał Rodriguez, ale czuć rękę Camerona.
(21-12-2025, 22:15)Bucho napisał(a): Rozumiem. Nie ukrywam, ze przez cale dziecinstwo i czas (pozno) nastoletni bylem wielkim fanem Camerona, gdzie docenianie jego tworczosci (pewnie podlane nostalgia) przeciagnelo sie tak do polowy moich lat 20. Z wiekiem oczywiscie kompletnie zmienila sie moja optyka dotyczaca kina. Natomiast jako action-popcorniaki ciagle uznaje filmy Camerona za absolutnie scisla czolowke w swojej klasie. Tylko znowu, uznaje je tylko za tyle, za popcorniaki z ambicjami, a nie za artystyczne dziela sztuki, za ktore uwaza je sam Krul, czy jacys psychofani
Let mi si...
T1: 10/10
Aliens: 8/10 i Aliens bede bronic zawsze, bo mimo paru glupotek to jest to kawal kina i tyle, ktorego nie ma co porownywac do arcydziela Scotta.
Abyss: 8/10
T2: 8/10
True Lies: 7.5/10
Titanic: 7.5/10 - melodrama jak melodrama, ale spektakl to ciagle tak 10/10. Zreszta, nawet tutaj to jedna z najlepiej wyrezyserowanych i zmontowanych sekwencji "akcji" ever:
Avatar: 7/10
Avatar 2: 6/10
Ja więcej daję.
T1 10/10
Aliens 10/10 (dircut, jedynce tyle samo stawiam)
Abyss 9/10 (dircut)
Terminator 2 10/10 (nie potrafię wybrać którą wole, obie oceniam tak samo)
Prawdziwe kłamstwa 8/10
Tytanik 8/10
Avatar 7/10
Avatar 6+/10.
Jest to mistrz kina rozrywkowego. Każdy z jego filmów jest prosty fabularnie, ale to nie przeszkadza. I ma jedną rzecz,która się zawsze broni. Otóż w jego filmach efekty specjalne się w ogóle nie starzeją. Gdy dziś ogląda się większość jego filmów, to ef specjalne wyglądają wciąż dobrze, a nawet wyglądają lepiej niż we współczesnych filmach. Strona techniczna filmów Jamesa to jest mistrzostwo świata (oczywiście oprócz T-1,ale to była niskobudżetowa produkcja). A czy popcorniak z ambicjami to nie może być dzieło sztuki w swojej klasie? Nie mówię artystyczne dzieło sztuki, takie robili np Lynch, czy Scorsese, tylko popcornowe, czysto rozrywkowe . Takim filmem bym nazwał też np Mad Max Fury Road, Park Jurajski, Alien Scotta, Blade Runner (choć ten film to tak bardziej pod artystyczne dzieło sztuki podchodzi), Twierdzę Baya, trylogię Wladca Pierścieni Jacksona (ale też mówię o dircutach), Coś Carpentera i wiele innych.
21-12-2025, 23:28 (Ten post był ostatnio modyfikowany: 21-12-2025, 23:35 przez michax.)






