(14-12-2025, 09:26)raven.second napisał(a): Bestia z 1996 to bardzo fajny animal attack, niby trzygodzinny moloch o atakującej kałamarnicy, ale wcale nie czuć metrażu. Potwór zaskakująco dobrze zrobiony, może trochę byt mało galaretowaty jak na mój gust, ale nie znam się na tych mackowatych zwierzakach, podobnie sam "twist" daje radę, choć teraz, po seansie, mogłem się go spodziewać :)
A reszta? Świetny klimat małego, nadmorskiego miasteczka gdzie ludzie mają swoje życie, problemy, a nie tylko jest zło i trzeba z nim walczyć, no lubię takie rzeczy, po prostu. Tu śliski jak ośmiornica bogacz-urzędas, tam kłusownicy, tutaj nastoletnie miłostki, dalej problemy w pracy... no takie Szczęki, ale bez rekina i na brzegu Pacyfiku, nie Atlantyku. 7/10 albo 8/10, coś takiego.
Pełna zgoda, uwielbiam ten film, powtarzam go sobie co jakiś czas i za każdym razem ogląda się go tak samo dobrze, warto też wyróżnić świetnych Williama Petersena i Larry'ego Drake'a i pochwalić praktyczne efekty (animatronikę i miniatury), które posłużyły do wykreowania olbrzymiej kałamarnicy. Jak w jednym z wywiadów wspominał twórca scenariusza J.B White, który dosyć wiernie zaadaptował powieść Benchleya, jak na tamte czasy obrazek miał dosyć duży budżet około 13 mln dolarów i na ekranie to po prostu widać. Nie mógłbym nie wspomnieć też o super muzie Dona Davisa, który skomponował do "Bestii" niezwykle charakterystyczny soundtrack, moim skromnym zdaniem niczym nie ustępujący tym z najlepszych filmów w podgatunku. No i australijska wioska rybacka Patonga jako Grave's Point wypada znakomicie i dosyć malowniczo.
I ciekawostka:
The height and weight of the victim can only be estimated from the partial remains. The torso has been severed in mid-thorax; there are no major organs remaining. Right arm has been severed above the elbow with massive tissue loss in the upper musculature... partially denuded bone remaining...
22-12-2025, 15:36 (Ten post był ostatnio modyfikowany: 22-12-2025, 22:35 przez slepy51.)

Spoiler




