Myślę, że nie o samą powtarzalność tutaj chodzi... Hollywoodland od lat zjada samego siebie, ale ludzie i tak oglądają pewne rzeczy - 1:1 aktorska wersja "Jak wytresować smoka", heloł????
Po sukcesie I Cameron zrobił dobre założenie - immersja ze światem Pandory była jednym z głównych powodów dla których ten film zarobił tyle kasy. Fabularnie i scenariuszowo to przecież też nie było nic świeżego. Przerobienie ogranych schematów na inny język. Przy II ponownie to zagrało, ale istotne było to, że Cameron przeskoczył tam z dżungli do oceanów Pandorów i dał nowych bohaterów, jako nośników fabuły, więc widz miał powiew świeżości. Finał też został nieco inaczej rozegrany, był taki mniejszy, intymniejszy.
Jeżeli przy III nie dało rady tego zrobić, bo jest jakby bezpośrednią kontynuacją, partem II do "Istoty Wody" - to myślę, że po prostu należało zrealizować ten film inaczej. Cameron zamiast tego postanowił ponownie zrobić 3 raz z rzędu immersyjnego behemotha, nie mając nic nowego w zanadrzu, a trzeba było postawić na prosty, szybki, dynamiczny, pozbawiony familijnych wkrętów i ckliwości, epilog do II - takie max Cameronowe, "krótkie" 130-140 minut, z zupełnie innym klimatem i tempem, niż poprzednicy.
Pragną powiedzieć, że dziwią mnie tutaj niektóre komentarze np. Gieferga, Danusa czy Snappika, że Cameron powinien postawić bardziej na nowe plemię.
No ludzie kochani... przecież w ten sposób przerzucacie go właśnie z jednego schematu fabularnego (kalka II) w inny schemat fabularny. I to taki z którego Internet robił sobie żarty od momentu zapowiedzi, że sequel pierwszego Avatara będzie o ocenach Pandory, czyli gdzieś tak 10-12 lat - "o kurczę, to teraz w każdym kolejnym Avatarze będzie nowe plemię i region, ha, ha ha".
Jednocześnie chcę zauważyć, że widzowie są niekonsekwentni bo z jednej strony, powtarzalność jest be, a z drugiej... najlepszym elementem III jest kalka motywu I, ale w skrzywionym świetle - czyli sparowanie Varang (evilNeytiri) z pułkownikiem (evilJake)
Czyli sama powtarzalność nie jest zła, jeżeli dobrze się tym zagra, dobrze się jakiś motyw przerobi.
Nie dowiemy się, czy IV i V będą takie same jak reszta, póki nie powstaną, bo nie wiadomo czy Cameron nie potrafi wyjść poza pewien schemat, czy może podobieństwa II i III są przypadkowym efektem tego, że były kiedyś pomysłem na 1 film.
Swoją drogą, dodam że jak dla mnie plemię popiołu ma tutaj wystarczająco czasu. Po prostu wszystkiego innego jest za dużo. Może jedynie nie spychałbym Varang na dalszy plan w końcówce filmu. Cameron niepotrzebnie się upiera, żeby Pułkownik zawsze w tych filmach grał pierwsze skrzypce "czarnego charakteru", a to mógł być spokojnie w całości "jej film"...
Po sukcesie I Cameron zrobił dobre założenie - immersja ze światem Pandory była jednym z głównych powodów dla których ten film zarobił tyle kasy. Fabularnie i scenariuszowo to przecież też nie było nic świeżego. Przerobienie ogranych schematów na inny język. Przy II ponownie to zagrało, ale istotne było to, że Cameron przeskoczył tam z dżungli do oceanów Pandorów i dał nowych bohaterów, jako nośników fabuły, więc widz miał powiew świeżości. Finał też został nieco inaczej rozegrany, był taki mniejszy, intymniejszy.
Jeżeli przy III nie dało rady tego zrobić, bo jest jakby bezpośrednią kontynuacją, partem II do "Istoty Wody" - to myślę, że po prostu należało zrealizować ten film inaczej. Cameron zamiast tego postanowił ponownie zrobić 3 raz z rzędu immersyjnego behemotha, nie mając nic nowego w zanadrzu, a trzeba było postawić na prosty, szybki, dynamiczny, pozbawiony familijnych wkrętów i ckliwości, epilog do II - takie max Cameronowe, "krótkie" 130-140 minut, z zupełnie innym klimatem i tempem, niż poprzednicy.
Pragną powiedzieć, że dziwią mnie tutaj niektóre komentarze np. Gieferga, Danusa czy Snappika, że Cameron powinien postawić bardziej na nowe plemię.

No ludzie kochani... przecież w ten sposób przerzucacie go właśnie z jednego schematu fabularnego (kalka II) w inny schemat fabularny. I to taki z którego Internet robił sobie żarty od momentu zapowiedzi, że sequel pierwszego Avatara będzie o ocenach Pandory, czyli gdzieś tak 10-12 lat - "o kurczę, to teraz w każdym kolejnym Avatarze będzie nowe plemię i region, ha, ha ha".
Jednocześnie chcę zauważyć, że widzowie są niekonsekwentni bo z jednej strony, powtarzalność jest be, a z drugiej... najlepszym elementem III jest kalka motywu I, ale w skrzywionym świetle - czyli sparowanie Varang (evilNeytiri) z pułkownikiem (evilJake)

Czyli sama powtarzalność nie jest zła, jeżeli dobrze się tym zagra, dobrze się jakiś motyw przerobi.
Nie dowiemy się, czy IV i V będą takie same jak reszta, póki nie powstaną, bo nie wiadomo czy Cameron nie potrafi wyjść poza pewien schemat, czy może podobieństwa II i III są przypadkowym efektem tego, że były kiedyś pomysłem na 1 film.
Swoją drogą, dodam że jak dla mnie plemię popiołu ma tutaj wystarczająco czasu. Po prostu wszystkiego innego jest za dużo. Może jedynie nie spychałbym Varang na dalszy plan w końcówce filmu. Cameron niepotrzebnie się upiera, żeby Pułkownik zawsze w tych filmach grał pierwsze skrzypce "czarnego charakteru", a to mógł być spokojnie w całości "jej film"...
zombie001, member of Forum KMF Film.org.pl since Jul 2013.
18-01-2026, 21:41





