(19-01-2026, 19:10)al_jarid napisał(a): Jak to już pewnie kiedyś pisałem, film nie wpisuje się w pełni w żadną z dwóch opcji. Bo to, że wszystko dzieje się według scenariusza przedstawionego w Rekall, wskazuje, że to rzeczywiście tylko symulacja. Ale z kolei są sceny, w których nie ma Quaida. Rozgdz pisze, że jest jedna scena, która nie pozwala na interpretację, że to wszystko jest tylko w głowie Quaida, ale tak naprawdę jest kilka takich scen z Cohaagenem i innymi złolami, które dzieją się w ogóle bez udziału Quaida. Nie trafia do mnie to, co pisze Bucho, że "Quaid jest jak widzowie, gdy jest taka potrzeba widzi świat w III osobie." Widzenie świata w trzeciej osobie to jedno, ale widzenie scen dziejących się tam, gdzie cię w ogóle nie ma, to już grubymi nićmi szyte. Zwłaszcza, że w Rekall Quaid wykupił sobie przecież "wspomnienia z wakacji", a nie "film, w którym będzie przeskakiwał do perspektywy nieznanych mu osób trzecich, knujących niecne plany gdzieś za zamkniętymi drzwiami". Więc to po prostu nie ma sensu.
Film tak w pełni nie broni się więc ani jako "to dzieje się naprawdę", ani jako "to wszystko w głowie Quaida". I w sumie myślę, że to po prostu scenariuszowe niedbalstwo. Bo zamysł "dajmy widzowi przesłanki potwierdzające obie interpretacje, i niech sobie wybierze" byłby naprawdę spoko, ale tylko wtedy, gdyby te przesłanki nie wykluczały siebie nawzajem.
Bo na koniec to jest film, a nie okolofilmowy eksperyment i musi miec jakas narracyjna ciaglosc, takze oczywiscie, że mamy sceny bez Quaida. Tylko co z tego?! Gdyby Werhowen robil jeszcze jakies fikolki, zeby Quaid byl we wszystkich scenach to raz, ze mialbys narracyjny clusterfuck to jeszcze byloby bardziej oczywiste, że to tylko iluzja, bo przeciez przygoda wg. scenariusz Recall, Melina itd.
Rezyser usiadl na plocie i leniwie porozrzucal po obu stronach nawet nie okruszki, co cale kromki chleba i kazdy sobie niech wybierze, po ktorej stronie mu te kromki bardziej smakuja. Imo poza kolega z mlotem pneumatycznym i spojrzeniem Stone to do czasu wizyty w Recall nie ma nic co sugerowaloby wczesniejsza ustawke. Wszystko zaczyna sie dziac dopiero "po", lacznie ze scenami bez Quaida.
Tylko znowu, ogladamy film fabularny i fabule nalezy jakos pokazac, brak Quaida w jakichs tam scenach nic nie zmienia - bo uwaga, wspomnienia. Cos jak ze snem, w ktorym czasem jestesmy bohaterem, a czasem tylko obserwatorem - czasem innych, nierzadko samych siebie.
Holiness is in right action, and courage on behalf of those who cannot defend themselves.
19-01-2026, 19:30 (Ten post był ostatnio modyfikowany: 19-01-2026, 19:46 przez Bucho.)





