![[Obrazek: Humanoids_from_the_deep.jpg]](https://upload.wikimedia.org/wikipedia/en/f/f8/Humanoids_from_the_deep.jpg)
"Humanoidy z głębiny" ("Humanoids from the Deep") z 1980 r. w reż. Barbary Peters (i nieuwzględnionego w napisach Jamesa Sbardellatiego) to kolejny szrocik nakręcony przez Cormana, a będący zrzynką z "Potwora z Czarnej Laguny", "Szczęk" i "Obcego".
Miasteczko Noyo w północnej Kalifornii żyjące głównie z połowu ryb staje przed ogromną szansą gdy firma Canco chce zbudować w nim fabrykę konserw. Nie wszyscy są jednak zadowoleni na czele z lokalnymi Indianami, którzy nie chcę by w miejscowości powstała trujący zakład. Napięcie coraz bardziej narasta i dochodzi do aktów przemocy a tymczasem w tajemniczych okolicznościach tonie łódka miejscowych rybaków. W krótkim czasie coś lub ktoś zaczyna zabijać psy lokalnych mieszkańców i atakuje napalonych plażowiczów. Jim Hill (Doug McLure) stara się dojść prawdy co dzieje się w miasteczku w czym pomaga mu dr. Susane Drake (Ann Turkel) oraz Indianin Johnny Eagle (Anthony Pena). Jak się okazuje za atakami na mieszkańców są odpowiedzialne zmutowane w wyniku nieostrożnych eksperymentów Canco ryby. Mutanty zabija mężczyzn i gwałcą kobiety by przekazać dalej swój kod genetyczny. Tymczasem zbliża się organizowany w miasteczku lokalny festiwal Łososia, na który ma przybyć wielu gości...
Film trwa około godziny i dwudziestu minut i widać, że dwa i poł miliona dolarów budżetu zostało wykorzystane na maksa. Wrażenie robią stworzone przez specjalistę od chrakteryzacji Roba Bottina morskie kreatury, widać że facet ma talent, który w pełni rozbłyśnie w "Coś" Johna Carpentera. Muzykę skpomonował James Horner i w sumie jakoś nie wpada ona w specjalnie w ucho, pomieszanie "Szczęk" i ..."Psychozy". Asystentką produkcji była zaś Gale Ann Hurd, przyszła żona Jamesa Camerona.
Co do filmu to cóż, jest krótki i krwawy, a na dodatek sporo w nim golizny, która została bez wiedzy oryginalnej reżyserki dodana na żądanie Cormana przez Jamesa Sbardellatiego, który w 1983 r. nakręci cormanowską podróbkę Conana - "Deathstalkera". Taki cormanowski średniaczek, pozbawiony przy tym humoru, który można znaleźć chociażby w "Piranii" Joe Dantego, też wyprodukowanej przez króla kina klasy b.
Ogólnie film dla fanów szrotów, 6 na 10 przy czym zaleca się dużej ilości alkoholu w trakcie seansu. Jeśli ktoś ma wybór to lepiej niech obejrzy coś innego ;)
24-01-2026, 20:10 (Ten post był ostatnio modyfikowany: 25-01-2026, 16:59 przez Scheckley.)





