Good Boy aka Heel - Ciekawy film o współczesnej rodzinie, o i tym, czemu nie działa [chyba, może twórca miał jednak coś innego na myśli?]. I jednocześnie kolejny przykład współczesnego kina, które nie potrafi dopiąć wszystkiego składnie w satysfakcjonujący sposób, co wg mnie spowodowane jest odgórną indolencją twórczą, którą ogranicza politpop. Grzeczny chłopiec jest zatem cały czas grzecznym kinem i ani razu nie dociska gazu na maksa. Intrygujący pomysł wyjściowy, choć dobrze zagrany i, powiedzmy, że dobrze, zrealizowany (współczesna kolorystyka to rak dla kina - w całym filmie są dosłownie dwa ujęcia, które określiłbym mianem ładnych, reszta to tradycyjna szaro-bura sraka o smaku pomarańczy i napoju, który pije bohater w jednej ze scen), rozbija się więc o masę niedopowiedzeń i pytań, które pozostają bez odpowiedzi, choć przecież powinny być częścią katharsis. Tego ostatniego zresztą nie uświadczyłem, choć w postaciach niby zachodzą jakieś zmiany. Graham i Riseborough niewykorzystani. Ta druga głównie snuje się po domu, biała jak papier. Stefek z kolei, choć wydaje się w szczycie formy, trafił na okres wspomnianej indolencji X muzy, więc podejrzewam, że nikt pełnego potencjału tego aktora już nie wykorzysta. A szkoda, bo tutaj widać, że są możliwości. Anson Boon niesie zatem całość na swoich barkach, choć mam problem z poprowadzeniem tej postaci - przedstawiony jako prawdziwy madafaka, ostatecznie jest fasadowym buntownikiem ze związanymi rękami, więc strzelba i tutaj nie wybucha [tutaj dygresja: ten projekt w czasach młodego Brando to byłby prawdziwy killer - już abstrahując od zupełnie innej mentalności tamtych lat]. Polski-niepolski wątek pominę, bo z dupy zupełnej i znowuż: donikąd nie prowadzi, nic nie wnosi do historii. Metraż do przycięcia. Oglądało się nieźle, ale niedosyt spory.
5-6?/10
P.S. Tradycyjnie rozpierdoliła mnie lista podmiotów odpowiadających za finanse. Już kij z tym, że całość dzieje się praktycznie w jednym miejscu, więc za czasów młodego Skolimowskiego (który widnieje jako producent) dałoby się to zrealizować za kilka tysi funtów szterlingów. Ale czemu film dziejący się w Anglii dostał hajs od woj. pomorskiego?
5-6?/10
P.S. Tradycyjnie rozpierdoliła mnie lista podmiotów odpowiadających za finanse. Już kij z tym, że całość dzieje się praktycznie w jednym miejscu, więc za czasów młodego Skolimowskiego (który widnieje jako producent) dałoby się to zrealizować za kilka tysi funtów szterlingów. Ale czemu film dziejący się w Anglii dostał hajs od woj. pomorskiego?
Don't play with fire, play with Mefisto...
http://www.imdb.com/user/ur10533416/ratings
http://www.imdb.com/user/ur10533416/ratings
24-03-2026, 20:58





