Jeśli miałbym kiedykolwiek powrócić do Primala, to zatrzymałbym się na finale pierwszego sezonu. Drugi i trzeci są, niestety, wyraźnie słabsze. Wolałem tę animację w formie epizodycznej, skupionej w 90% na głównym duecie w dziczy. Od czasu wejścia na tratwę przyjemność oglądania spada spada odwrotnie proporcjonalnie do rozmachu opowieści. Jeszcze bardziej uwiera potęga oraz odporność dinusia i jaskiniowca; apogeum mocy IDDQD przypada na rzeź z odcinka czwartego. Bohaterowie rozpierdzielają całą wioskę wikingów, po czym mam się niby emocjonować, bo król ze swoim synem płyną im wpierdolić? Wolne żarty. Takowymi (nieśmiesznymi) jest też zarówno „dygresja" o dickensowskich dżentelmenach (ależ to było słabe), jak i elementy trzeciego sezonu (przoduje w tym oczywiście rezolutny dzieciaczek do rozładowywania napięcia [gińcie, dzieci], ale swoje dokłada też zombiak). Motywy komediowe kompletnie tu nie pasują; groźna powaga pierwszego sezonu była wzorcem, którego należało się trzymać. Co mi się podobało? Wątek wielkiego niewolnika z galery i finał serialu. Może za szybko wciągnąłem całość (niecały miesiąc), nie wiem. W każdym razie nie żałuję, bo pierwszy sezon jest super, a dwa kolejne nie były znowu jakieś tam fatalne.
10-05-2026, 14:37





