Kim Stanley Robinson - Czerwony Mars str. ok.670 Prószyński i Sp-ka
napisana w 1993r.
Przeczytałem w życiu mnóstwo książek, więc tym bardziej byłem bardzo pozytywnie rozczarowany, że są jeszcze pozycje w literaturze światowej, które całkowicie zaskakują.
Wszystko w tej książce, począwszy od pozornie banalnego tytułu, a skończywszy na chyba najbardziej piorunującym zakończeniu w dziejach literatury, nie tylko s-f jest niesamowite. Uwielbiam takie książki, w których każde słowo się liczy, każde zdanie, każdy nawet poboczny wątek może zostać wykorzystany w innym miejscu książki i stać się wątkiem kluczowym.
Książka fascynuje wielowątkowością. Jest tu miejsce zarówno na skomplikowane opisy techniczne, teorie biologiczne, fizyczne, astronomiczne, bogate spektrum postaci, ale przede wszystkim fascynujące opisy Marsa planety, która towarzyszy nam od wieków, a o której tak naprawdę nic nie wiemy. Opisy planety są tak realistyczne i namacalne, że w człowieku zaczyna się w pewnym momencie budzić jakaś tęsknota za tym bliskim (w skali astronomicznej) światem, a jednocześnie tak niedostępnym.
Podczas czytania warto posiłkować się zdjęciami Marsa i jego powierzchni wykonanymi przez bezzałogowe misje kosmiczne.
Niesamowite było uczucie, kiedy w książce bohaterowie przez dwie strony zachwycają się opisem marsjańskiego zachodu słońca, a w tym czasie w internecie znalazłem mega klimatyczne autentyczne zdjęcie takiego zachodu słońca zrobione z powierzchni planety.
Akcja książki rozpoczyna się w niedalekiej przyszłości, tj. w roku 2026. Książka jest na tyle realistyczna, że generalnie gdzieś do 300 str. nazwałbym ją raczej thrillerem. Dopiero później zaczynają się motywy bardziej fantastyczne.
Konstrukcja książki zbliżona jest do konstrukcji Hyperiona, tj. każdy rozdział jest opowieścią innego bohatera.
Jest to pierwsza część trylogii Marsa (obok Zielonego Marsa i Błękitnego Marsa). Aktualnie męczę Zielony Mars. Póki co gorąco polecam.
PS Książkę ciężko dostać. Miałem to szczęście, że natknąłem się od razu na 3 tomy w bibliotece. W necie generalnie na Allegro.
Oczywistą oczywistością jest, że książka jest nie do sfilmowania, no chyba że usunie się jakieś 90% treści, a zostawi seks, zbrodnię i efekty specjalne. Wtedy może wyjdzie z tego jakiś 240-minutowy film:-)
napisana w 1993r.
Przeczytałem w życiu mnóstwo książek, więc tym bardziej byłem bardzo pozytywnie rozczarowany, że są jeszcze pozycje w literaturze światowej, które całkowicie zaskakują.
Wszystko w tej książce, począwszy od pozornie banalnego tytułu, a skończywszy na chyba najbardziej piorunującym zakończeniu w dziejach literatury, nie tylko s-f jest niesamowite. Uwielbiam takie książki, w których każde słowo się liczy, każde zdanie, każdy nawet poboczny wątek może zostać wykorzystany w innym miejscu książki i stać się wątkiem kluczowym.
Książka fascynuje wielowątkowością. Jest tu miejsce zarówno na skomplikowane opisy techniczne, teorie biologiczne, fizyczne, astronomiczne, bogate spektrum postaci, ale przede wszystkim fascynujące opisy Marsa planety, która towarzyszy nam od wieków, a o której tak naprawdę nic nie wiemy. Opisy planety są tak realistyczne i namacalne, że w człowieku zaczyna się w pewnym momencie budzić jakaś tęsknota za tym bliskim (w skali astronomicznej) światem, a jednocześnie tak niedostępnym.
Podczas czytania warto posiłkować się zdjęciami Marsa i jego powierzchni wykonanymi przez bezzałogowe misje kosmiczne.
Niesamowite było uczucie, kiedy w książce bohaterowie przez dwie strony zachwycają się opisem marsjańskiego zachodu słońca, a w tym czasie w internecie znalazłem mega klimatyczne autentyczne zdjęcie takiego zachodu słońca zrobione z powierzchni planety.
Akcja książki rozpoczyna się w niedalekiej przyszłości, tj. w roku 2026. Książka jest na tyle realistyczna, że generalnie gdzieś do 300 str. nazwałbym ją raczej thrillerem. Dopiero później zaczynają się motywy bardziej fantastyczne.
Konstrukcja książki zbliżona jest do konstrukcji Hyperiona, tj. każdy rozdział jest opowieścią innego bohatera.
Jest to pierwsza część trylogii Marsa (obok Zielonego Marsa i Błękitnego Marsa). Aktualnie męczę Zielony Mars. Póki co gorąco polecam.
PS Książkę ciężko dostać. Miałem to szczęście, że natknąłem się od razu na 3 tomy w bibliotece. W necie generalnie na Allegro.
Oczywistą oczywistością jest, że książka jest nie do sfilmowania, no chyba że usunie się jakieś 90% treści, a zostawi seks, zbrodnię i efekty specjalne. Wtedy może wyjdzie z tego jakiś 240-minutowy film:-)
26-02-2009, 22:10





