Negrin napisał(a):Bynajmniej. W tłumaczeniu (i oczywiście mam tu na myśli tłumaczenie literackie czy filmowe, a nie użytkowe) nie zawsze chodzi o przekazanie informacji w stosunku 1:1.
Zgadzam sie, niemniej taki sposob tlumaczenia, takie podejscie, powinno byc dla tlumacza fundamentem. Innymi slowy tlumacz najpierw powinien dokonywac tlumaczenia literalnego, pozniej intencjonalnego, a dopiero na koncu, i tylko ewentualnie, dostosowywac to tlumaczenie do odbiorcy z innego panstwa czy kregu kulturowego.
Cytat:Generalnie celem tłumaczenia jest to, żeby odbiorca docelowy (tu: polski) czuł się tak jak odbiorca oryginału.
Widzisz, i przez takie podejscie mamy pozniej Giertycha i mohery w Simpsonach, co jest oczywistym nonsensem. Ja tak daleko idacym modyfikacjom w tlumaczonym tekscie mowie stanowcze nie.
Cytat:Przypominam, że rozmawiamy o komedii, czyli takim tworze, który ma za zadanie bawić, a nie o filmie dokumentalnym o wandalach, którzy coś napisali na murze, więc trzeba dokładnie poinformować (znowu kontrast między informacją i odczuciem) widza, co to było.
Wydaje mi sie, ze gdybym zobaczyl napis na murze o tresci Liz Cipe (wersja doslowna), rozbawiloby mnie to niemniej niz Mineta Rzadzi. ;)
04-04-2009, 13:13





