Jakuzzi napisał(a):Dlatego w razie watpliwosci zawsze lepiej jest przetlumaczyc tak, jak jest w oryginale. Nie trzeba snuc domyslow i obawiac sie pomylki.Ja po prostu opowiadam, jak to wygląda w praktyce. Dałem jeden, luźny przykład, o którym akurat pamiętałem. Ale tak wygląda codzinność tłumacza. Takie decyzje, mniejsze czy większe, podejmuje się na każdej stronie tekstu. A z czasem i doświadczeniem tłumacz nabiera wystarczającej swobody i pewności siebie, żeby je podejmować bez "strachu przed pomyłką". Nabiera również dystansu do tekstu i dosłownego przekładu.
Jakuzzi napisał(a):Tym bardziej nie nalezaloby Kahuny makdonaldyzowac, skoro to autorski pomysl. ;)Jakuz, ale czytaj Ty uważniej, zamiast się koncentrować na polewaniu z nowicjuszy, co? Dil?
Jakuzzi napisał(a):W obliczu takiego zakazu propozycja faktycznie nie jest zla, choc ja wciaz staralbym sie tlumaczyc blizej oryginalu, np. jako Rob Minete! Raz, ze wulgarow brak, dwa, ze oryginalowi funkcjonalnie odpowiada, trzy, ze nie trzeba modyfikowac reakcji Jaya zeby miala sens.Ok, spoko, zgoda. Co nie znaczy (powtarzam się), że rozwiązanie jest złe. A jako przykład takiego tutaj się pojawiło, i to -- żeby było śmieszniej -- przywołane przez użytkownika, z którym potem tak fajnie się bawiliście.
Klub OFILMIE | Podcast filmowy Radio Ofilmie
04-04-2009, 21:20






