Przeszło mi przez myśl by uwzględnić wcześniej to co napisałeś, ale pod tym względem akurat uważam, że niewiele się zmieniło. Tasiemce typu Dynastia albo Pokolenia raczej nie wpisywały się w ten trend, X-Files także nie, choć w przypadku tej serii mieliśmy w zasadzie jedno i drugie. Z podobnych przykładów pamiętam także "Człowiek, którego nie było" z Brucem Greenwoodem - swego czasu dość wykręcony, jednosezonowy serial nadawany chyba na Polsacie. Poza "Twin Peaks" więcej grzechów nie pamiętam, ale jakbym się tak zastanowił jeszcze z 10 minut to z pewnością przypomniałbym sobie więcej :)
Podział na jeden i drugi rodzaj seriali raczej zawsze był. Może gdyby wszystko dokładnie policzyć to by się procentowe różnice pewnie pojawiły, ale myślę, że to nie był powód. Teoretycznie rozbudowany (jak na tamte czasy) fabularnie X-Files kończył się odcinkiem "The Truth" na ekranach chyba tylko kilku telewizorów gdzieś w Oklahomie. Chris Carter koncepcji na całość niestety nigdy nie miał. Pozostało więc eksploatowanie pomysłu wyjściowego polegającego na wodzeniu za nos Foxa Muldera. Widzowie poumierali z nudów w oczekiwaniu na choćby malutki kroczek w przód.
Podział na jeden i drugi rodzaj seriali raczej zawsze był. Może gdyby wszystko dokładnie policzyć to by się procentowe różnice pewnie pojawiły, ale myślę, że to nie był powód. Teoretycznie rozbudowany (jak na tamte czasy) fabularnie X-Files kończył się odcinkiem "The Truth" na ekranach chyba tylko kilku telewizorów gdzieś w Oklahomie. Chris Carter koncepcji na całość niestety nigdy nie miał. Pozostało więc eksploatowanie pomysłu wyjściowego polegającego na wodzeniu za nos Foxa Muldera. Widzowie poumierali z nudów w oczekiwaniu na choćby malutki kroczek w przód.
I was always criticized for style and content, but I enjoy trying to tell stories a different way - Tony Scott
20-04-2009, 17:33





