Życie na podsłuchu
#1
[Obrazek: 7126302.3.jpg?l=1185190085000]

reż. Florian Henckel von Donnersmarck

"Życie na podsłuchu" to taki klasyczny, niemal teatralny i można powiedzieć "wzorcowy" dramat, pełen świetnie nakreślonych postaci, sytuacji złożonych moralnie, trudnych decyzji, głebokich metamorfoz i ludzkich tragedii. Film obnaża zasady rządzące życiem społecznym w NRD i pokazuje dylematy, z jakimi musieli borykać się na co dzień ludzie żyjący pod jarzmem systemu totalitarnego, który – jak się okazuje – nie działał tylko i wyłącznie w myśl krzewienia doktryny socjalistycznej i walki z elementem wywrotowym. Ofiarą systemu mógł paść każdy, bo NRD lat osiemdziesiątych przedstawione w filmie jawi się jako państwo prywatne wysokich dygnitarzy załatwiających swoje zachcianki przy pomocy machiny państwowej. To również państwo wielkich karier, zarówno tych szybko i nieuczciwie robionych, jak i tych szybko i skutecznie łamanych. Absolutnie genialnie wypada scena w stołówce, zaczynająca się od stwierdzenia głównego bohatera, Antona Grubitza szczerze wierzącego w ideały socjalizmu, który zajmując miejsce przydzielone dla niższych stopniem, szeregowych członków STASI, zwraca się do swojego kolegi po fachu ze słowami: „Gdzieś musi zaczynać się socjalizm”. Po tym następuje krótka rozmowa na temat numerów rejestracyjnych samochodu służbowego ministra Hempfa i pojawia się kulminacyjny, wprost idealnie perwersyjny moment sceny – opowiadanie dowcipu o Honeckerze. Choćby po tej jednej scenie wiadomo dokładnie, gdzie się zaczynał (i kończył) socjalizm i nie były to bynajmniej pisma Marksa i Lenina. Takich mocnych, dwuznacznych i wyjątkowo trafnie podsumowujących tamtą rzeczywistość scen w filmie jest znacznie więcej. Scenariusz jest naprawdę doskonały. Nie ma tu zbędnych czy słabych scen, za to pełno jest podtekstów sugerujących, że pomimo całego szaleństwa i paranoi tamtych czasów dobrzy ludzie musieli istnieć – w przeciwnym wypadku życie w ogóle nie byłoby możliwe. I jeśli nawet przedstawiona historia jest fikcyjna, to miała wszelkie szanse wydarzyć się naprawdę i właśnie w hołdzie dla dobrych i uczciwych ludzi zrobiony jest ten film. Wspaniały, wzruszający, prawdziwy. Plus genialna rola Ulricha Muhe!

Po powtórnym seansie film jeszcze bardziej zyskał. Polecam. : )

Odpowiedz
#2
JohnBerebere napisał(a):Nie ma tu zbędnych czy słabych scen
Pamięć może mnie zawodzić, ale czy to nie tu bezwzględny agent STASI wzrusza się wielce, gdy u podsłuchiwanych zaczyna grać muzyka klasyczna, które to głęboko duchowe przeżycie sprowadza go na drogę rozrachunku wewnętrznego?
Życie Na Podsłuchu to film pełen tego rodzaju tanich chwytów. To NRD widziane oczyma dziecka RFN-u, prymitywna i powierzchowna obserwacja systemu, który w porównaniu z resztą bloku socjalistycznego był wcale znośny. A poza tym to film, który śmiał ukraść oscara Labiryntowi Fauna. :wink:

Odpowiedz
#3
Paszczak napisał(a):Pamięć może mnie zawodzić, ale czy to nie tu bezwzględny agent STASI wzrusza się wielce, gdy u podsłuchiwanych zaczyna grać muzyka klasyczna, które to głęboko duchowe przeżycie sprowadza go na drogę rozrachunku wewnętrznego?

Jestem krótko po seansie i mam w głowie całkiem świeży obraz filmu. Najwyraźniej pamięć cię zawodzi. Film już od drugiej sceny (rozgrywającej się w teatrze) dostarcza coraz to nowych obrazków mających uwiarygodniać przemianę wewnętrzna głównego bohatera. I nie była to wcale wysłuchana przezeń któregoś wieczoru opera, tylko stopniowo docierająca doń świadomość tego, w czyim tak naprawdę interesie i w imię jakich zasad działa jako pracownik STASI.

Paszczak napisał(a):Życie Na Podsłuchu to film pełen tego rodzaju tanich chwytów.

Lubię taką konstruktywną krytykę, ale nie bardzo umiem się do niej ustosunkować. :razz:

Paszczak napisał(a):To NRD widziane oczyma dziecka RFN-u, prymitywna i powierzchowna obserwacja systemu, który w porównaniu z resztą bloku socjalistycznego był wcale znośny.

Nie widzę powodów, aby krytykować film od tej strony, że na przykład za komuny w Rosji albo na Węgrzech było gorzej.

Odpowiedz
#4
JohnBerebere napisał(a):Lubię taką konstruktywną krytykę, ale nie bardzo umiem się do niej ustosunkować.
Do usług, polecam się na przyszłość. :razz:
JohnBerebere napisał(a):I nie była to wcale wysłuchana przezeń któregoś wieczoru opera, tylko stopniowo docierająca doń świadomość tego, w czyim tak naprawdę interesie i w imię jakich zasad działa jako pracownik STASI.
Hmmm, dla mnie jego przemiana miała charakter właśnie emocjonalny, polegała na nagłym przebudzeniu się w jego zimnym, szpiclowym sercu niespodziewanej wrażliwości. A wszystko to dzięki obserwacji, jacy to ci ciemiężeni przez system są szlachetni i uczuciowi. Piszesz o uzyskaniu przez niego świadomości, ale dla mnie jego reakcja pozostaje czysto emocjonalna, nieskażona jakąś głębszą, intelektualną refleksją. Wtedy wydało mi się to strasznie infantylne. Może faktycznie trzeba odświeżyć sobie ten film, ale obawiam się, że przez te lata mój poziom cynizmu raczej wzrósl, niż zmalał.
JohnBerebere napisał(a):Nie widzę powodów, aby krytykować film od tej strony, że na przykład za komuny w Rosji albo na Węgrzech było gorzej.
Tylko fajnie by bylo, gdyby nie koloryzować tego nieszczęsnego NRD na Imperium Zła, którym koniec końców nie było. Ja wiem, prawda czasu, prawda ekranu, ale jak na historię, która rzekomo mogłaby zdarzyć sie naprawdę, naiwne toto i bajkowo czarno-białe.

Odpowiedz
#5
Paszczak napisał(a):Hmmm, dla mnie jego przemiana miała charakter właśnie emocjonalny, polegała na nagłym przebudzeniu się w jego zimnym, szpiclowym sercu niespodziewanej wrażliwości. A wszystko to dzięki obserwacji, jacy to ci ciemiężeni przez system są szlachetni i uczuciowi. Piszesz o uzyskaniu przez niego świadomości, ale dla mnie jego reakcja pozostaje czysto emocjonalna, nieskażona jakąś głębszą, intelektualną refleksją. Wtedy wydało mi się to strasznie infantylne. Może faktycznie trzeba odświeżyć sobie ten film, ale obawiam się, że przez te lata mój poziom cynizmu raczej wzrósl, niż zmalał.

Nie wiem, w jaki sposób rozdzielasz te dwie rzeczy, znaczy świadomość pewnych faktów i związane z nimi emocje. Zwykły ogląd i poglad na to, jak myslą ludzie pozwala wysnuć wniosek, że najpierw następuje spostrzeżenie dot. faktów, a później reakcja emocjonalna. Oczywiście, nie zawsze, bo nie wszystkie fakty są tego typu, ale akurat te z filmu mieściły się w tej kategorii. To, że dostrzegł "jacy to ci ciemiężeni przez system są szlachetni i uczuciowi" także. Na przemiane złożyło się parę spraw, ale nie sądzę żeby bohater zareagował tak samo, gdyby myslał, że działa w imię idei, doktryny, bezpieczeństwa publicznego itp. Oczywiście można się doczepić do tego, że był to agent z całkiem niezłym stażem i jesli w NRD było tak źle, jak to przedstawiono, to musiał mieć do czynienia z podobnymi sytuacjami już wcześniej. Przymykam jednak na to oko. Sam napisałeś, że prawda ekranu, to jedno, a prawdziwe życie - drugie. Zamykam więc rozważania w obrębie dramatu. Poza tym, nie widzę w tej roli młodszego aktora. Ulrich Muhe poradził sobie doskonale.

Odpowiedz
#6
Niesamowity film, choć chwilami faktycznie trochę nazbyt teatralny, trochę zbyt mocno uderzający z struny oczywistości. Z drugiej strony jest jednak parę pięknie niedopowiedzianych scen. Poza tym wszystko jest tu przemyślane i zwyczajnie bardzo pięknie pokazane, zagrane, zmontowane, etc. No i świetna końcówka, taka trochę między słowami, że tak to ujmę. Zasłużone 9/10.

PS. Wielka szkoda Ulricha Mühe - był, dosłownie był, nie zagrał, w tym filmie niesamowicie.
Don't play with fire, play with Mefisto...
http://www.imdb.com/user/ur10533416/ratings

Odpowiedz
#7
Film przegenialny, cudownie zagrany i nakręcony. Oglądałem go już dawno i średnio pamiętam, ale wiem, że zrobił na mnie ogromne wrażenie. Przede wszystkim scenariuszem, tak prostym i dosłownym, ale jednocześnie tak intensywnym i pięknym, że aż dech mi zaparło. Wydarzenia pod koniec zagęszczają się tak, że napięcie wzrasta do niemożliwych granic. Poza tym - przemiana głównego bohatera, to jedna z najbardziej wiarygodnych transformacji psychologicznych postaci jakie widziałem na ekranie. No i gra aktorska tego łysego kolesia (nie pamiętam imienia, nie chcę mi się sprawdzać :) )... ach i och.
Film jest dla mnie 9.8, 9.9/10. Dostał Oscara miast przegenialnego "Labiryntu Fauna", który jest chyba moim ulubionym filmem w ogóle. I mimo, że żałuję Labiryntu, to muszę przyznać, że "Życie na podsłuchu" jest jego godnym konkurentem i to nie żal przegrać z takim filmem :)

Odpowiedz
#8
Rodia napisał(a):No i gra aktorska tego łysego kolesia (nie pamiętam imienia, nie chcę mi się sprawdzać :) )... ach i och.

patrz PS ;)
Don't play with fire, play with Mefisto...
http://www.imdb.com/user/ur10533416/ratings

Odpowiedz
#9
Rodia napisał(a):przemiana głównego bohatera, to jedna z najbardziej wiarygodnych transformacji psychologicznych postaci jakie widziałem na ekranie.

Może aż tak bym nie przesadzał (wyczuwam ironię), ale nie jest chyba też tak, że przemiana nastąpiła bez żadnego uzasadnienia, jak piszą niektórzy. Dla mnie to jest taki klasyczny dramat, jak np. Antygona. Rzeczywiście bardzo teatralny. Tak zastanawiam się jeszcze czy zarzut Paszczaka (o niezgodność z prawdą historyczną) jest taki błahy i wydaje mi się, że wcale nie. Choć sam potrafię oddzielić prawdę ekranu od prawdy historycznej i się nią nacieszyć.

Odpowiedz
#10
Nie świadczy to o ironii, bo jej nie było, ile raczej o tym, że mało ambitnych filmów jeszcze w życiu widziałem :P Natomiast dla mnie przemiana gł. bohatera to był strzał w dziesiątkę. Jego sztywne spojrzenia wytrzeszczonymi oczyma w dal, gdy słuchał rozmów tych dwojga lepiej pokazywały jego przemianę niż jakiekolwiek dialogi, wypowiedzi, krzyki czy uczynki. Co do prawdy historycznej to się nie wypowiem bo zwyczajnie nie znam wystarczająco dobrze historii NRD, żeby móc to ocenić :)

Odpowiedz

Digg   Delicious   Reddit   Facebook   Twitter   StumbleUpon  






Podobne wątki
Wątek: Autor Odpowiedzi: Wyświetleń: Ostatni post
  Sekretne życie Waltera Mitty desjudi 9 3,070 31-01-2024, 18:14
Ostatni post: ugh
  Life of Pi (Życie Pi) - reż. Ang Lee desjudi 94 25,402 02-11-2015, 13:15
Ostatni post: shamar
  The Tourist (reż. pan od Życia na Podsłuchu) Rodia 20 3,967 06-03-2011, 00:30
Ostatni post: jarod
  Sekretne życie pszczół Eorath 1 1,271 19-04-2009, 11:03
Ostatni post: wolfie



Użytkownicy przeglądający ten wątek:
1 gości