Life of Pi (Życie Pi) - reż. Ang Lee
#81
(17-03-2013, 04:01)Mefisto napisał(a): Ale wiesz, że wiara =/= religia? No chyba, że autentycznie w nic nie wierzysz
Wiem. Wierzę w wiele rzeczy, jednak film tych kwestii które mógłbym odnieść do własnej osoby nie porusza, a przynajmniej nie czuję, by ich dotykał.

(17-03-2013, 04:01)Mefisto napisał(a): Oczywiście, że zjada - przy czym różnica polega na tym, że Gollum i KK nie mają odnośnika w rzeczywistym świecie (tak, bo nie przekonuje mnie porównywanie kilkupiętrowego KK do dwumetrowego goryla), stąd łatwiej je łyknąć.
W King Kongu (sprzed 8 lat!!!) jest wystarczająco dużo scen, w których Kong jest po prostu gorylem, jego gabaryty mają mało do rzeczy. I to jest skończona perfekcja, wiem że oglądam komputer (helloł!), ale tego nie widzę, widzę cholernego goryla! To samo tyczy się Golluma w Hobbicie, nazywając go syfem (WTF?!) jesteś wyłącznie złośliwy i trudno mi brać to co piszesz na poważnie.

Twórcy efektów do Life of Pi wcale nie mieli trudniej, wręcz przeciwnie, mieli łatwiej, bo nie ma lepszego sposobu na oszukiwanie widza, aniżeli tworzeniem w komputerze tego, co dobrze zna. Tylko że jeśli już w pierwszej scenie, w której pojawia się tygrys (gdy Pi chce mu dać przez kratę kawałek mięsa) widzę nic więcej niż tylko imitację tygrysa, która razi po oczach komputerem, to dla mnie to żadne osiągnięcie. Przy czym przyznaję, że na nieruchomych screenach wygląda to 10 razy lepiej niż w ruchu.

Odpowiedz
#82
(17-03-2013, 12:52)Mierzwiak napisał(a): Wiem. Wierzę w wiele rzeczy, jednak film tych kwestii które mógłbym odnieść do własnej osoby nie porusza, a przynajmniej nie czuję, by ich dotykał.

Ale w filmie chodzi o samą kwestię wiary i spojrzenia na nią. A to jest tak uniwersalne, jak to tylko możliwe.

Cytat:W King Kongu (sprzed 8 lat!!!) jest wystarczająco dużo scen, w których Kong jest po prostu gorylem, jego gabaryty mają mało do rzeczy.

Mają bardzo dużo do rzeczy, bo poza kilkoma sekwencjami totalnie nie czuć jego ogromu (przewożą go w małej łódeczce, radośnie skacze sobie po budynku i tańczy na lodzie...), więc można uznać to za wpadkę. Oczywiście futro i morda robią wrażenie. W przypadku tygrysa, nawet jeśli są drobne pomyłki autentycznie czuje się to zwierzę.

Cytat:I to jest skończona perfekcja, wiem że oglądam komputer (helloł!), ale tego nie widzę, widzę cholernego goryla!

A ja widzę tygrysa - zresztą bez ściągi w postaci making off nigdy bym nie potrafił powiedzieć, kiedy oglądam CGI, a kiedy nie, co chyba świadczy o klasie efektów.

Cytat:To samo tyczy się Golluma w Hobbicie, nazywając go syfem (WTF?!) jesteś wyłącznie złośliwy i trudno mi brać to co piszesz na poważnie.

Proszę Cię - przecież Gollum jest przerysowany do granic, oczy na pół twarzy, niesymetryczna głowa. Wygląda bardziej jak postać z anime, niż prawdziwy, żyjący stwór.

Cytat:Twórcy efektów do Life of Pi wcale nie mieli trudniej, wręcz przeciwnie, mieli łatwiej, bo nie ma lepszego sposobu na oszukiwanie widza, aniżeli tworzeniem w komputerze tego, co dobrze zna.

To w takim razie gdzie są doskonali cyfrowi ludzie? Gdzie perfekcyjne, nie do wykrycia obrazy podrabiające nasze życie codzienne? Łatwiej jest właśnie wymyślić stwora od podstaw, bo taki Mierzwiak nie ma potem podstaw, by wykazać niezgodności z oryginałem (zresztą w przypadku KK jakoś Ci to nie przeszkadza, mimo iż, jak sam twierdzić, to tylko większy goryl). Bzdury piszesz i nawet nie patrzysz.
Don't play with fire, play with Mefisto...
http://www.imdb.com/user/ur10533416/ratings

Odpowiedz
#83
Cytat:To w takim razie gdzie są doskonali cyfrowi ludzie?
[Obrazek: tumblr_miyxtsF3481rt21j5o3_250.gif]
Siostra myślała, że to prawdziwa Audrey. Liczy się? :)

Odpowiedz
#84
Nie, bo tu jedynie nałożyli cząstkę, "maskę" na twarz, w dodatku samplując zapewne miny z jej filmów - a mi chodzi o człowieka per se, zrobionego od postaw, bez opierania się na kimś konkretnym.
Don't play with fire, play with Mefisto...
http://www.imdb.com/user/ur10533416/ratings

Odpowiedz
#85
(17-03-2013, 19:10)Mefisto napisał(a): Ale w filmie chodzi o samą kwestię wiary i spojrzenia na nią. A to jest tak uniwersalne, jak to tylko możliwe.
Niby masz rację, ale... o czym jest ten film? Przed przygodą na oceanie Pi wyznawał kilka religii, po przygodzie na oceanie - to samo. Coś się zmieniło? Co ta historia chce mi przekazać?

Na wybór ciekawszego wariantu historii przez dziennikarza Pi mówi, że z Bogiem jest tak samo (przepraszam jeśli przekręciłem, ale już usunąłem film). Dla mnie to ani anty-, ani proreligijny przekaz, ot proste stwierdzenie, że wybieramy sobie tę religię, która bardziej do nas przemawia. Dla mnie, jako ateisty, to niezbyt odkrywcze ;)

Cytat:W przypadku tygrysa, nawet jeśli są drobne pomyłki autentycznie czuje się to zwierzę.
Nie! :)

Cytat:A ja widzę tygrysa - zresztą bez ściągi w postaci making off nigdy bym nie potrafił powiedzieć, kiedy oglądam CGI, a kiedy nie, co chyba świadczy o klasie efektów.
Ty nie potrafisz, ja potrafię, co więcej, komputer kuje mnie w oczy. Kwestia nie do rozstrzygnięcia.

Cytat:przecież Gollum jest przerysowany do granic, oczy na pół twarzy, niesymetryczna głowa. Wygląda bardziej jak postać z anime, niż prawdziwy, żyjący stwór.
Tydzień temu oglądałem Hobbita drugi raz i jeszcze bardziej niż w kinie byłem powalony tym, jak wykonany jest Gollum. Ma wielkie oczy i co z tego? Ma wielką głowę i co z tego? Niemowlaki też, nie sądzę, byś za każdym razem gdy masz z jakimś do czynienia przecierał oczy ze zdumienia, że to postać z anime.

Dla Ciebie to syf? Whatever. Nie rozumiem tylko w jaki sposób cechy anatomiczne dyskwalifikują realizm danej postaci. Znaczy się że kreweta Christopher, Davy Jones czy Neytiri to też nie są "prawdziwe", przekonujące, żyjące stwory?

Cytat:To w takim razie gdzie są doskonali cyfrowi ludzie?
Spytam dla pewności: czy postawiłeś właśnie tygrysa na równi z człowiekiem? Według Ciebie to jest ten sam poziom trudności dla grafików, detali, subtelnych szczegółów i skomplikowania? Chyba żartujesz.

Tak, napisałem, że łatwiej jest podrobić w komputerze to, co znamy, ale to chyba oczywiste, że jest pewna granica i ludzie znajdują się daleko za nią.

Odpowiedz
#86
(17-03-2013, 19:35)Mierzwiak napisał(a): Niby masz rację, ale... o czym jest ten film? Przed przygodą na oceanie Pi wyznawał kilka religii, po przygodzie na oceanie - to samo. Coś się zmieniło? Co ta historia chce mi przekazać?

Ale Pi tylko opowiada swoją historię - reagować ma widz i pisarz :)

Cytat:Na wybór ciekawszego wariantu historii przez dziennikarza Pi mówi, że z Bogiem jest tak samo (...) Dla mnie, jako ateisty, to niezbyt odkrywcze ;)

Z Bogiem, ale w domyśle także z każdą wiarą :) Dla mnie, jako ateisty, to oczywiste - i co z tego, że niezbyt odkrywcze, skoro w jakimś stopniu wywarło wrażenie i zmusiło do refleksji. Mała rzecz, a cieszy :)

Cytat:Ty nie potrafisz, ja potrafię, co więcej, komputer kuje mnie w oczy. Kwestia nie do rozstrzygnięcia.

W takim razie wyzywam Cię na pojedynek na banany.

Cytat:Tydzień temu oglądałem Hobbita drugi raz

Mam między zębami złośliwy komentarz, ale kiedy przypomnę sobie ile razy widziałem Avatara, to se daruję :>

Cytat:Ma wielkie oczy i co z tego? Ma wielką głowę i co z tego?

To, że jest dla mnie nierzeczywisty od pierwszego wejrzenia - taka pacynka, nawet jeśli z niesamowitą fakturą włosów, porami na skórze, etc. I od razu odbijam argument w postaci świata fantasy, gdyż taki Draco, choć się lekko postarzał tu i ówdzie, zdecydowanie dla mnie żyje i ma się dobrze. A patrząc na Golluma... eh. Wolę tygryska od Pi :)

Cytat:Niemowlaki też, nie sądzę, byś za każdym razem gdy masz z jakimś do czynienia przecierał oczy ze zdumienia, że to postać z anime.

OK, odkryłeś moją słabość - niemowlaki mnie przerażają (serio, 99% to świeżo wyjęte z macicy obrzydlistwa) ;)

A bardziej serio - nie wiem jakie niemowlaki Ty oglądałeś, ale te co ja widziałem wcale nie miały oczu na pół twarzy, a ich głowy były z reguły proporcjonalne do reszty ciała :)

Cytat:Dla Ciebie to syf? Whatever.

W porównaniu z tygrysią maską jak najbardziej. Samoistnie nie - doceniam robotę gości od FX, po prostu nie szczam w tym przypadku pod siebie.

Cytat:Znaczy się że kreweta Christopher, Davy Jones czy Neytiri to też nie są "prawdziwe", przekonujące, żyjące stwory?

One też zjadają Golluma na śniadanie. Nie wiem jak to wytłumaczyć - są namacalne, żyją i sprawiają wrażenie, jakby miały wyjść z ekranu. A Gollum - może kwestia leży gdzie indziej, niż w samej fakturze - ale nie kupuję go w tej samej mierze, co ww postaci. Ujmę to tak: gdybym Neytiri lub Davy'ego spotkał na ulicy, to bym się pewnie obejrzał, bo niezła dupa i koleś z mackami na mordzie, ale poza tym nic nie wzbudziłoby moich wątpliwości. Przy podobnej sytuacji z Gollumem po prostu bym się obudził - BRRRRRRRAAAAAWWWWRWRRRMRMRMMRMRMMMMM!!!

Cytat:Tak, napisałem, że łatwiej jest podrobić w komputerze to, co znamy, ale to chyba oczywiste, że jest pewna granica i ludzie znajdują się daleko za nią.

To Ty użyłeś tego argumentu - ja tylko złapałem za słówka :) A czy ludzie znajdują się daleko za nią? Pomijając zwierciadła duszy powiem: nie - czego dowodem kolejny krok w imitacji prawdziwości pokroju tygrysa :)
Don't play with fire, play with Mefisto...
http://www.imdb.com/user/ur10533416/ratings

Odpowiedz
#87
http://www.wykop.pl/ramka/1451979/firma-robiaca-efekty-do-zycie-pi-bankrutem/

Odpowiedz
#88
Jak dla mnie życie PI to chyba najbardziej przereklamowany film roku.
Wizualnie jest maksymalnie przeciętny i kilka pocztówkowych ujęć nie jest tu niczym specjalnym. Tygrys oczywiście jest naprawdę świetny, ale i w kategorii animowanej postaci to napewno ścisła czołówka, ale to jednak dużo za mało, żeby zrobić z tego film.
W kategorii filmu przygodowego to już zupełna porażka. Może jeszcze dałoby się coś z tego wyciągnąć gdyby nie jakieś z dupy wzięte metafizyczne pierdoły które rozmiękczają akcję i jej drmatyczny potencjał tak, że równie dobrze mógłby to być film o kolesiu który pół roku siedział na łódce z workiem afgańskiego haszu.
Gwoździem do tej trumny jest pseudoreligijny bełkot na poziomie paulo coelho albo i gorzej, bo ani to mądre, ani oryginalne, ani cokolwiek wnoszące do tematu. Bohater mówi, że jego historia jest dowdem istnienia boga, podczas gdy cała historia mówi tylko o tym, że religia jest tylko środkiem łagodzącym ból egzystencji - podobnie jak tworzenie alegorycznych opowieści w których nieprzyjzna rzeczywistość zamienia się w zwierzątka. Cały zabieg głównego bohatera i końcowy twist fabularny stawiają przed widzem pytanie czy woli cukierkową przygodową wersję w której bóg zsyła strudzonym wędrowcom ryby, czy wersję realistyczną, w której ludzie to chuje i żadnego boga nie ma. Co najgorsze postawić tak banalne pytanie można było już w momencie kiedy ojciec pokazuje bohaterowi, że tygrys to tylko tygrys, nie kieruje nim nic więcej niż chęc opierolenia kawałka mięcha. W tej sytuacji cały epizod na morzu jest kompletnie zbędny i zupełnie niczemu nie służy, mogłoby go nie być. Tak samo jest z bohaterem poznającym kolejne religie, gdzie spodziewałem się, że dostanę chociaż jakąś zgrabną ekumeniczną sentencję o tym jak to wszystkie są cool próbą ogarnięcia absolutu. Niestety nawet czegoś tak trywialnego w tym filmie nie ma, a poznawanie dla bohatera kolejnych religii niczym się nie różni od zbierania nowych pokemonów albo figurek ulubionych bohaterów do postawienia na półce.
Z drugiej strony gdyby wywalić cały prolog i zacząć film od morskiej katastrofy, wywalić metaforyczne bzdety i nic nie znaczące morskie haloony, to mógłby to być sympatyczny film o chłopcu który musi poskromić tygrysa żeby przeżyć, a z drugiej strony nie może się go pozbyć, bo woli już takie towarzystwo niż żadne. Na koniec tak jak zwrócił uwagę mierzwiak moglibysmy dostać tygrysa odchodzącego do jungli bez obejrzenia się przez ramie (bark?) i pytanie: był w tygrysie bóg, czy nie było?

Innymi słowy nuda, pseudoreligijny bełkot na poziomie przedszkola, zmarnowany potencjał przygodowy i bardzo nierówna strona techniczna (3D jak dla mnie ssało pałkie). Z perspektywy czasu widać, że film raptem kilka miesięcy po premierze jest już całkowicie zapomniany. Niby taka hajpowana, oskarowa produkcja, a nie pojawia się w żadnych rankingach, zestawieniach i ani razu nie widziałem, żeby ktokolwiek wspomniał o tym filmie jako odnośniku dla jakiejkolwiek innej produkcji, najstarsi górale już o tym knocie nie pamiętają.
For us, there is no spring. Just the wind that smells fresh before the storm.

Odpowiedz
#89
Bredzisz okropnie, ale masz do tego prawo :)

loading podpis...

Odpowiedz
#90
O Hari Kroszno (Hari Kriszne pominęli - dla niewtajemniczonych). Co to było? Spin-off "Księgi dżungli"? Brakowało mi aż Hindus i tygrys zaczną z sobą gadać.
Film aktorski czy animowany? (patrz też wyżej) Momentami odczuwało się jakby to był quasi-Avatar - animacja, bajka. Totalne poplątanie. Do tego CGI zwierzęta... straszne pomimo kilku realistycznych ujęć.

Bardzo średnie 5/10
welcome to prime time bitch!

Kenner, just in case we get killed, I wanted to tell you, you have the biggest dick I've ever seen on a man.

Odpowiedz
#91
ale dotrwałeś do końca i wiesz, że to nie miało być realistyczne, bo tych zwięrząt

Odpowiedz
#92
Ale co to zmienia w tym, że waliły CGI sztucznością i nie były wiarygodne? :)
Co za niedorzeczność... jak to "nie miały być wiarygodne"? To mogli wstawić animki, jak w "Króliku Rodgerze" skoro... nie miały byc wiarygodne.
welcome to prime time bitch!

Kenner, just in case we get killed, I wanted to tell you, you have the biggest dick I've ever seen on a man.

Odpowiedz
#93
(02-11-2015, 01:43)Lambon napisał(a): ale dotrwałeś do końca i wiesz, że to nie miało być realistyczne, bo tych zwięrząt
Tak? No popatrz, Tylera Durdena w Fight Club też tam tak naprawdę nie było, a jednak zagrał go Brad Pitt, a nie złe CGI.

Odpowiedz
#94
(02-11-2015, 01:33)shamar napisał(a): Brakowało mi aż Hindus i tygrys zaczną z sobą gadać.
Sorka, przez to myślałem, że chodzi o interakcję, a nie samo wykonanie. Samemu filmowi nawet tej 5tki/10 bym nie dał, bo nudniej tylko w Klanie. Z kina wyszedłem mega rozczarowany, oczekując po obejrzeniu zwiastuna, większej petardy wizualnej.

Odpowiedz
#95
Ja pamiętam, jak ktoś tutaj chyba pisał o niesamowitej sekwencji zatapiania statku ;)
Może w 3D i w kinie robiło to wrażenie...

:)

welcome to prime time bitch!

Kenner, just in case we get killed, I wanted to tell you, you have the biggest dick I've ever seen on a man.

Odpowiedz

Digg   Delicious   Reddit   Facebook   Twitter   StumbleUpon  






Podobne wątki
Wątek: Autor Odpowiedzi: Wyświetleń: Ostatni post
  After.Life mroziek 16 5,176 28-03-2025, 03:48
Ostatni post: shamar
  Life (2017, reż Daniel Espinosa) Pelivaron 63 17,397 01-06-2024, 02:09
Ostatni post: Mefisto
  Sekretne życie Waltera Mitty desjudi 9 3,070 31-01-2024, 18:14
Ostatni post: ugh
  Tree Of Life Rodia 147 29,950 23-09-2012, 17:32
Ostatni post: Joe Chip
  A Bittersweet Life Mental 3 2,750 07-06-2011, 22:49
Ostatni post: Anielski_Pyl
  Życie na podsłuchu JohnBerebere 10 2,999 22-09-2009, 20:06
Ostatni post: Rodia
  My Life In Ruins Anonymous 3 1,815 01-08-2009, 21:56
Ostatni post: Anonymous
  Waking Life Bart 3 1,494 20-06-2009, 14:56
Ostatni post: Artemis
  Dan in Real Life Anonymous 1 1,630 07-06-2009, 19:59
Ostatni post: Anonymous
  Sekretne życie pszczół Eorath 1 1,271 19-04-2009, 11:03
Ostatni post: wolfie



Użytkownicy przeglądający ten wątek:
1 gości