Fhtagn
Liczba postów: 5,348
Liczba wątków: 9
Skończyłem 11.22.63 i jestem bardziej niż zadowolony - parę rzeczy rozwiązałbym inaczej (nie wiem jak przedstawiają się w literackim oryginale, bo książki ciągle nie przeczytałem), ale ogólnie nie żałuję czasu poświęconego na ten krótki serial. Osiem odcinków to bardzo fajna, zamknięta całość, podzielona niejako na trzy części... obyczajową skupiającą się na życiu głównego bohatera w latach sześćdziesiątych, szpiegowską polegająca na śledzeniu i podsłuchiwaniu Oswalda oraz wszystkich, którzy mają coś wspólnego z odstrzeleniem JFK i scifi, czyli skoki w czasie przez knajpę i kontrast na linii współczesność-przeszłość.
Co ciekawsze, najbardziej mi do gustu przypadła właśnie ta obyczajowa część, w małym miasteczku w Teksasie, w tamtejszym liceum, z potańcówkami, z kawiarniami, ze spacerami, z cudowną muzyką i zwyczajnym życiem. To takie... przyjemne, miłe, słodkie wręcz, ale bez przesadyzmu (chociaż końcówka jest troszeczkę zbyt cukierkowa jak na mój gust). Franco jakoś wielkiego szału nie robi, ale ma parę przebłysków, co innego Sarah Gadon. Zacząłem oglądać serial dla JFK i podróży w czasie, ale bardzo szybko to właśnie ona i same lata sześćdziesiąte stały się powodem, dla którego oglądałem dalej. I powiem tak - było warto. Oczywiście Lee Oswald i sam motyw zamachu na JFK też zasługują na uwagę, bo są to fajnie zrealizowane wątki, ale mam wrażenie, że czegoś tutaj zabrakło, że zbyt mocno postawiono właśnie na tę obyczajowość, nie zaś na walkę z przeszłością.
Jak kiedyś przeczytam książkę, to będę wiedział więcej, o.
05-04-2016, 13:54
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 27-04-2016, 21:44 przez wujo444.)
Red Crow
Liczba postów: 12,686
Liczba wątków: 50
Cytat:Oczywiście Lee Oswald i sam motyw zamachu na JFK też zasługują na uwagę, bo są to fajnie zrealizowane wątki, ale mam wrażenie, że czegoś tutaj zabrakło, że zbyt mocno postawiono właśnie na tę obyczajowość, nie zaś na walkę z przeszłością.
W literackim oryginale proporcje są rozłożone tak samo, a wątki obyczajowe są najmocniejszą stroną powieści.
05-04-2016, 14:40
Fhtagn
Liczba postów: 5,348
Liczba wątków: 9
Tak? Świetna wiadomość! Jak tylko skończę Grishama biorę się za Dallas 63.
05-04-2016, 14:44
There Can Be Only One!
Liczba postów: 10,930
Liczba wątków: 15
Tylko, że książka ma durne do bólu zakończenie niestety przesycone ideologią Kinga. Takie odnosze wrażenie w każdym razie.
05-04-2016, 15:25
Miszczu AVTAKa 2014/18/22
Liczba postów: 30,309
Liczba wątków: 67
(05-04-2016, 15:25)Corn napisał(a): Tylko, że książka ma durne do bólu zakończenie niestety przesycone ideologią Kinga. Takie odnosze wrażenie w każdym razie.
Czyli jakie? Bo to serialowe jest ładne, ale mimo wszystko takie ciepłe kluchy. W ogóle całością jestem raczej rozczarowany, bo mocarny punkt wyjścia (świetne dwa pierwsze odcinki) rozmywają się w jakieś blubry, które chyba cudem się ze sobą lepią. Poszczególne wątki są traktowane albo po łebkach (zakłady i ich reperkusje) albo schodzą w stronę bliskiej parodii (były mąż - omg jakie to było słabe!), a clou historii wielokrotnie na dobrą sprawę zwyczajnie znika. Same relacje między "braćmi" to naprawdę słabej wody dramat, który przewiduje się z zegarkiem w ręku. No i nie wiem, może się mylę, ale trochę dziwnie ogląda się serial z 2016 roku, który za punkt wyjścia przyjmuje mimo wszystko teorię o samotnym strzelcu. Finał jest tu zresztą zwyczajnie głupi. Jedyne co ratuje w mej pamięci 11.22.63 to Sarah Gadon - cofałbym się dla niej w czasie nie raz. <3
11-04-2016, 22:17
Stały bywalec
Liczba postów: 3,856
Liczba wątków: 26
Skacząc dziś po kanałach natrafiłem na zapowiedź tego serialiska. Przyznam że podróże w czasie i zmienianie biegu historii to mój konik w kinie , a tu mamy w to wszystko wplątany motyw odkręcania zabójstwa JFK ( zresztą jeden z moich ulubionych tematów historycznych na ekranie i nie tylko ). Prognozy pogody na jutro zapowiadają jedno wielkie gówno , więc wiem że poleci mi to ciurkiem zapite zimnym piwkiem z biedronki ;)
16-04-2016, 23:22
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 16-04-2016, 23:39 przez Predator895.)
Fhtagn
Liczba postów: 5,348
Liczba wątków: 9
Cytat: podróże w czasie i zmienianie biegu historii to mój konik
Mogę się założyć, że podobnie jak wiele innych osób zostaniesz przy tym serialu z powodu tej pani.
16-04-2016, 23:37
Nowy
Liczba postów: 78
Liczba wątków: 1
Ładne zdjęcia, masa samochodów, wystrojów i strojów z epoki i wspominana już przepiękna Sarah.
![[Obrazek: 112263_cast2.jpg]](http://www.liljas-library.com/img/other/112263_cast2.jpg)
Na minus zmartwiony Franco przez 3/4 czasu i idiotyzmy pokroju biegu w szpilkach przez pół miasta. Opozycyjność przeszłości z czasem idzie niepamięć i zamiast wybuchów i pościgów blokada policyjna stoi na innej ulicy...
27-04-2016, 02:14
There Can Be Only One!
Liczba postów: 10,930
Liczba wątków: 15
Cytat:Czyli jakie? Bo to serialowe jest ładne, ale mimo wszystko takie ciepłe kluchy.
Chodzi o to, że u Kinga, cała ta zmiana czasu jest zła, bo do władzy po Kennedym dochodzi szalona "prawica" i wysyła atomówki na ZSRR i inne kraje - bo wiadomo, tylko lewacy są dobrzy. Koniec końców, rozpierdalają pół świata, zaburzają ekosystem, Ameryka wali się ku upadkowi - cała nadzieja w prezydent Hilary Clinton, ale nawet ona sobie nie poradzi w obliczu trzęsień ziemi o ogromnej sile, które pojawiają się po tym jak bombardowanie atomówkami naruszyło płyty tektoniczne. Główny bohater więc, przechodzi raz jeszcze przez króliczą norę i cofa wszystko do początku. Wraca i spotyka się ze starą Sadie, która ma jakiś przebłysk, że niby wie kim on jest, ale nie wie skąd. On ją bierze do tańca i tyle. The End.
A co do Sadie, to książkowy opis wskazywał raczej na kogoś o urodzie młodej Helen Hunt albo Natashy Mcelhone - jakoś nie mogę się do tej dziewczyny przyzwyczaić. Za delikatna :)
27-04-2016, 09:30
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 27-04-2016, 22:03 przez Corn.)
Miszczu AVTAKa 2014/18/22
Liczba postów: 30,309
Liczba wątków: 67
Hmm, no to książka lepsza bez dwóch zdań w takim razie
27-04-2016, 20:19
Lord Snow
Liczba postów: 2,983
Liczba wątków: 8
Mam nadzieję, że dobrze wydzieliłem, bo się zaczęło mieszać z AHC i obu nie widziałem, ale jakby coś było nie tak, proszę o PW.
27-04-2016, 21:45
Stały bywalec
Liczba postów: 3,856
Liczba wątków: 26
Serial bardzo dobry - znakomicie odwzorowano tutaj klimat tamtych lat ( dosłownie żyjemy w tym okresie) , nie zabraknie tu też wątków sensacyjnych , obyczajowych , sf i horroru. Czuć aurę Kinga i znakomicie się to wszystko ogląda. Jeśli ktoś wcześniej interesował się tymi wydarzeniami i zna poszczególne postacie odgrywające bardzo ważną rolę przyczyniającą się do zabójstwa JFK, będzie w niebo wzięty. To tak jakbyśmy nagle uczestniczyli w życiu Oswalda , obserwowali jego kontakty z CIA i relacji z jego Rosyjską żoną i całej masie innych faktów z tamtego okresu. James Franco niektórym może to nie odpowiadać ze względu na raczej komediową karierę tego Pana , mi akurat koleś w niczym nie przeszkadza. Szkoda , że w ostatnim odc. przez cały ten mętlik nie podzielił losów Oswalda i nie został ostatecznie zastrzelony w podziemnym parkingu policyjnym Dallas. Mogli nieco zmodyfikować przez to książkę Kinga tak jak to miało miejsce w The Mist i zrobić takie alternatywne zakończenie chociażby na blu-ray, a tak to dostaliśmy takie poprawne może nieco cukierkowe ,ale akceptowalne zakończenie tej historii. Nie jestem też przekonany , że tak łatwo wyszło mu wylizać się z całej tej afery z zamachem , bo w jednej chwili jest tyrany – obwiniany za zamach przez CIA, a z drugiej odbiera telefon z podziękowaniami od JFK. Ja to tłumaczyłem sobie w ten sposób , że rządowi spiskowcy ostatecznie doszli do wniosku że łatwiej przychylić się do tego , że Francko powstrzymał Oswalda niż ryzykować z nagłośnieniem i odkryciem całej prawdy. Drugi odcinek chyba jest najmocniejszy i najlepszy z całej serii , na plus też postać nieszczęsnej włóczęgi kótra ciągle tkwi w Loopie ( w książce podobno tego do końca nie wytłumaczyli , ale tutaj fajnie to wszystko wkomponowali i objaśnili ). Tak czy siak serial mocarz, na pewn znajdzie się w mojej kolekcji blu-ray. Szkoda ,że podobnego zabiegu ostatecznie nie zrobili z "It" , które trafi do kin w dwóch częściach we wrześniu następnego roku. Pożyjemy zobaczymy , a serial jest w pytkę
29-04-2016, 19:19
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 29-04-2016, 19:20 przez Predator895.)
Stały bywalec
Liczba postów: 10,412
Liczba wątków: 11
BĘDĄ SPOILERY - zaznaczam z góry, bo nie będę robić znaczników
Znacznie lepiej odbierałem ten serial w trakcie oglądania, niż teraz, gdy o nim myślę, już po zakończeniu. Po wszystkim oceniam go słabo. Jedyne, moim zdaniem, plusy to aktorstwo i cała strona produkcyjna - kostiumy, scenografie i charakteryzacja w częściach (czyli 90% serialu) dotyczących lat 60. Reszta to lipa, niechlujstwo i masa bzdur.
Fabularnie jest tu niezła masakra. I nie mówię tutaj o pomyśle, żeby w ogóle nie wyjaśniać skąd bierze się portal do skoku w czasie. Zostawienie tego, jako pewnej anomalii, której genezy nikt nie zna, ma swój urok. To zresztą bardzo kingowskie, bo wrzucono jakiś element nadprzyrodzony do prawdziwego świata. Nawet lepiej, że nie pojawia się tu żaden cudak, który by tłumaczył w jakiś idiotyczny sposób, czemu coś takiego się pojawiło. Problem zaczyna się, kiedy bohaterowie zaczynają działać. Tutaj w zasadzie nic nie trzyma się kupy. Główny bohater kompletnie nie wykorzystuje swojej głównej broni, czyli możliwości podróżowania w czasie, a przede wszystkim resetowania rzeczywistości do stanu zerowego - tak to określę. Facet z marszu postanawia poświęcić 3 lata życia, bo jego znajomy miał obsesję. Motywacja? Brak. Plan? Brak. W ramach łagodnego podejścia uznam jeszcze, że facet nie miał wiele do stracenia, bo życia mu się posypało i stał w miejscu. Pojawia się opcja na jakąś bardzo nietypową akcję, więc skorzystał. Jednak czemu on nie wykazuje żadnych cech realnego człowieka? Przecież tutaj cały odcinek powinien być poświęcony na jakieś jego próby, skoki w czasie w te i we w te. Nie dość, że obserwowanie tego wspominanego "efektu motylu" (który w zasadzie w tym serialu nie występuje - jedynie o nim gadają) byłoby intrygujące samo w sobie, to przecież w ten sposób dałoby się świetnie nakreślić osobowość bohatera. Była idealna szansa, żeby pokazać co go ciekawi, jakie ma ciągoty, do czego jest się w stanie posunąć, a do czego nie. Nie zdecydowano się na taki zabieg. Efekt? Główny bohater nie ma grama osobowości. Wszystko, co można o nim powiedzieć to to, że próbuje zapobiec zabójstwo Kennedy'ego. Tyle. Nie da się nawet powiedzieć dlaczego chce to zrobić.
W zasadzie ten problem rzutuje na całość serialu.Jasne - cały wątek obyczajowy, romansowy i relacja z "bratem" są spoko. Przyjemnie się to śledzi. Jednak głównie dzięki bohaterom, którzy towarzyszą protagoniście, gdyż on sam nie posiada żadnych cech charakteru. Wszyscy tutaj są ciekawsi od niego. Dosłownie wszyscy.
Mam problem z oceną dramaturgii tej historii. Z jednej strony ciężko o nią, bo z tyłu głowy cały czas mam świadomość, że nawet, jak wszystko pójdzie nie tak, to bohater może skoczyć w czasie do teraźniejszości i wykonać reset. Z drugiej - i tutaj dostrzegam plus - nie jest to takie proste. Zabieg, że portal jest w konkretnym miejscu dużo mu utrudnia. I to serial nawet wykorzystuje, bo dochodzi tutaj i do ciężkiej kontuzji, i do aresztowania. Dzieją się więc rzeczy, które mogą go skutecznie uwięzić w przeszłości. Spoko, pojawia się jakaś stawka. Jednak z trzeciej strony, to mając tę świadomość, bohater tym bardziej powinien badać grunt. Mając tak potężną przewagę i tak mocną broń, nie jestem w stanie kupić rozwiązania, gdzie Oswald zostaje zatrzymany pół sekundy przed oddaniem drugiego strzału. To jest tak naiwne, że bardziej być nie może. Widać było, że King - a twórcy serialu za nim - chcieli pokazać jak świetnego reaserchu dokonano i odwzorować wszystkie szczegóły związane ze słynnym zamachem. Gdyby Oswalda zatrzymano wcześniej, to nie byłoby przecież tak skrupulatnie opisanej/nakręconej sceny z tytułowego dnia. Cierpi jednak na tym logika fabuły. A w zasadzie zostaje całkowicie przekreślona.
Gigantyczne niespójności mają miejsce w całym mechanizmie zmiany przeszłości. Na początku serialu pada mnóstwo deklaracji, że "przeszłość walczy", żeby jej nie zmieniać. No i faktycznie w pewnym momencie dzieją się cuda. Samochody znikąd kasują budki telefoniczne, płoną domy, giną dzieciaki. Ok, jest grubo. To jednak zostaje zapomniane przez twórców. Efekt jest taki, że gdy dochodzi o kluczowych wydarzeń, to największą przeszkodą jest zamknięta furtka w płocie mającym 1,5 metra wysokości. No to jest marne scenopisarstwo. Ten scenariusz wygląda, jak draft - jakiś pomysł, który dopiero ma zostać rozwinięty, a nie finalna wersja. Masakra.
Problem, i to spory, mam też z reżyserią. Jest tutaj dużo - i to dużo za dużo - scen, które wyglądają komicznie. Inscenizacja wypada często karykaturalnie. Jako przykład podam sytuację ze szpitala, gdy główny bohater próbuje powstrzymać wykonanie operacji jego ukochanej. Reżyser momentalnie zapomina o otoczeniu i serwuje komiczną scenę z wybijaniem szyby na korytarzu szpitalnym. Na zdarzenie nie zwraca uwagi nikt, łącznie ze stojącym obok kolegą protagonisty. Facet w środku szpitala w dużym amerykańskim mieście wybija szybę w drzwiach, następnie wchodzi na salę operacyjną i przerywa zabieg. Tak o. Takich scen jest tutaj sporo. Reżyser nie panuje nad tym, co pokazuje. Nie zwraca uwagi na otoczeniu, nie czuje przestrzeni, nie łapie ciągów przyczynowo-skutkowych. Bardzo mi to przeszkadzało. Poważne sceny stawały się czasami niezamierzenie śmieszne. Solidna wtopa. Nawet na końcu dochodzi do takiego bardzo niezgrabnego zabiegu. Chodzi mi o telefon od JFK, który jest fatalnym przykładem na zastosowanie deus ex machina.
No i jeszcze zakończenie. Z jakiejś tam, mimo wszystko, sympatii do tej historii, próbuję interpretować to tak, że chodzi tutaj o przekaz, który mówi o konieczności godzenia się z niektórymi sytuacjami w życiu. Wielka, rozbuchana wręcz opowieść kończy się skromnie, osobiście. Wszystko nie miało sensu. Musi być tak jak było. Życie poszło swoim torem. No ok. Twórca ma prawo tak pograć z odbiorcą. Tylko zwrócę uwagę, że coś takiego jednak może jednak wywołać wrażenie bycia oszukanym. Przez 8h oglądałem historię o tym, że ta historia nie ma racji bytu, że nie powinna mieć miejsca, bo jak się wydarzy, to będzie gorzej. Nie krytykuję. Jednak mam wątpliwości. W sumie nawet trochę szanuję. Dodam jedynie, że coś takiego uważam za większego zabójcę "replay value", niż wielkie twisty fabularne. W opowieściach bazujących na zwrotach akcji, przy ponownym ich śledzeniu, paradoksalnie może być jeszcze ciekawiej. Można się skupić na pomijanych dotąd elementach, odkrywać jakieś kolejne warstwy, szukać innych kluczy interpretacyjnych. Otwiera się całe spektrum możliwości. W sytuacji, gdy historia w swoim finale krzyczy "nie miałem sensu, bo na końcu mnie skasowano", to nie wyobrażam sobie śledzenia czegoś takiego ponownie. No bo właśnie - nie ma sensu.
.
14-06-2020, 14:03
Pod wpływem książki zacząłem oglądać 22.11.63 i ... Podoba mi się jeszcze bardziej. Twórcy mimo wszystko sporo zmienili, np:
- poznanie Sadie,
- wątek z Dubbingiem,
- no i postać Billa, która w książce była tylko epizodem, a po 2 odcinku zanosi się na coś dużo poważniejszego.
Podejrzewam, że romans będzie szedł jednym torem, a śledztwo drugim i raczej się nie połączą jak w książce.
Klimat tamtego okresu oddany bezbłędnie. Muzyka, dbałość o kostiumy i scenografie. Realizacja na najwyższym poziomie. Zresztą praca kamery i gra światłem też rzuca się w oczy.
Trochę mi nie pasuje Franco, mimo, że go bardzo lubię, ale może się rozkręci.
Póki co, po 2 odcinkach 7+/10.
14-10-2020, 00:41
Do the crane, Danny-boy!
Liczba postów: 4,902
Liczba wątków: 11
"Jake Epping, wiedząc o istnieniu portalu przenoszącego do 1960 roku, postanawia cofnąć się w czasie, by powstrzymać zabójstwo prezydenta Kennedy'ego."
Brzmi zachęcająco. Ciekawe czy twórcy serialu (albo książka) próbują poruszyć kto go zabił i dlaczego?
@Arahan - gdzie oglądasz?
14-10-2020, 00:51
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 14-10-2020, 00:54 przez Doppelganger.)
(14-10-2020, 00:51)Doppelganger napisał(a): "Jake Epping, wiedząc o istnieniu portalu przenoszącego do 1960 roku, postanawia cofnąć się w czasie, by powstrzymać zabójstwo prezydenta Kennedy'ego."
Brzmi zachęcająco. Ciekawe czy twórcy serialu (albo książka) próbują poruszyć kto go zabił i dlaczego?
@Arahan - gdzie oglądasz?
Torrenty ;)
14-10-2020, 01:28
There Can Be Only One!
Liczba postów: 10,930
Liczba wątków: 15
(14-10-2020, 00:51)Doppelganger napisał(a): "Jake Epping, wiedząc o istnieniu portalu przenoszącego do 1960 roku, postanawia cofnąć się w czasie, by powstrzymać zabójstwo prezydenta Kennedy'ego."
Brzmi zachęcająco. Ciekawe czy twórcy serialu (albo książka) próbują poruszyć kto go zabił i dlaczego?
@Arahan - gdzie oglądasz?
Nie. Książka trzyma się oficjalnej wersji, jest przeciągnięta do granic i ma tak durne zakończenie, że głowa boli
14-10-2020, 08:17
Fhtagn
Liczba postów: 5,348
Liczba wątków: 9
Ale jako swego rodzaju obyczajówka sprawdza się doskonale :)
14-10-2020, 09:38
There Can Be Only One!
Liczba postów: 10,930
Liczba wątków: 15
Wątek z Sadie to jedyne co mnie trzymało do końca powieści. Przy zakończeniu facepalm prawie pozbawił mnie skalpu
14-10-2020, 09:42
Czemu? Wg mnie zakończenie było ok
14-10-2020, 10:19
|