2001 : A Space Odyssey
Czyli nadal z punktu widzenie HALa decyzja o zlikwidowaniu załogi była logiczna - on wykrywa usterkę, okazuje się, że to fałszywy alarm (lepiej w tą stronę, niż gdyby naprawdę się coś działo a on tego nie zauważył), a ci go chcą zabić i tym samym storpedować misję, co w takiej sytuacji miał zrobić? Przekonać ich, że spoko chłopaki, będę grzeczny, nie zabijajcie mnie Uśmiech

military napisał(a):Odnośnie wagi wydarzeń: owszem, są doniosłe, ale Bowman reaguje na nie jak na ulotkę wrzuconą do skrzynki pocztowej. Dlatego tej wagi nie czuję.
Ja mam taką zasadę przy ocenianiu filmów, że zbytnio nie czepiam się dziwnych zachowań postaci(no chyba że jest to totalne przegięcie pałki i niekonsekwencja względem innej części filmu), bo życie z każdym dniem utwierdza mnie w przekonaniu, że spodziewanie się po innych ludziach takich samych reakcji jak po nas samych jest kiepskim pomysłem. Zresztą taki argument można stosować przy większości chociażby azjatyckich filmów, bo tam żółtki zachowują się mega dziwnie jak na zachodnie standardy.

Odpowiedz
Dziwny sposób obrony - "żółtki też są dziwni". Jak dla mnie problem nie w scenariuszu, tylko albo w reżyserze, który oczekiwał od aktora totalnego znudzenia, albo w aktorze, który miał przez cały film paraliż twarzy. To coś jak Prometeusz, w którym naukowiec szukający kosmitów odkrywa kosmitów i popada w depresję, bo okazało się, że są martwi. Choć sprawdził jeden malutki zakątek jednej planety, a wie, że jego kosmici mogą latać po całej galaktyce. To są zachowania totalnie nieadekwatne do sytuacji i mam gdzieś, czy reżyser tak chciał. Cronenberg też chciał, żeby ludzie w Cosmopolis zachowywali się jak roboty, a jakoś nikt nie używa tego argumentu, żeby bronić tego gniota.

Odpowiedz
(15-10-2012, 15:37)military napisał(a): To coś jak Prometeusz [...]

Licz się ze słowami...Oczko

Popraw mnie jeżeli źle Cię zrozumiałem, ale piszesz, że problemem nie jest scenariusz a przykład z Prometeusza jak najbardziej dotyczy scenariusza - działania naukowca są nielogiczne, dziwne biorąc pod uwagę doniosłość odkrycia. W 2001 problem masz nie z tym co Bowman robi tylko przede wszystkim z tym w jaki sposób aktor odgrywa swoją rolę, tak?

Ja z tego co pamiętam na sztuczność aktorstwa zwróciłem uwagę dopiero przy okazji kolejnego seansu. Tak jak pisałem, mi to jak najbardziej pasuje. Nie dopuszczasz możliwości, że "lepsze" aktorstwo nie pasowałoby do zimnego, zdystansowanego stylu filmu? Nie twierdzę, że prawie całkowity brak okazywania emocji jest jedynym słusznym rozwiązaniem, ale jak dla mnie emocji w tym wątku jest pod dostatkiem, bez względu na aktorstwo.

A skoro już mowa o Prometeuszu. Tam wszystko działo się za szybko - lądują, od razu trafiają do celu, znajdują co mają znaleźć itd. Nawet boję się pytać jak oceniasz Prometeusza na tle 2001, ale mam nadzieję, że zgodzisz się, że trudno nawet porównywać efekt "doniosłości wydarzeń" uzyskany przez Scotta z tym co udało się Kubrickowi. Może właśnie dzięki z pozoru zbyt wolnej narracji, nie upieram się, ale może też takiemu a nie innemu aktorstwu.



Odpowiedz
Wiesz, Alien też jest zimny i zdystansowany pod względem formy, ale aktorzy kipią emocjami. Czy byłoby lepiej, gdyby zachowywali się jak Bowman?

Przykład z Prometeuszem rzeczywiście średnio trafiony - ale ogólnie chodzi o to, że i tu, i tu ludzie zachowują się niestosownie do sytuacji. Tylko że tam z winy scenarzysty, tu - reżysera. W ogóle dość podobne są te filmy pod wieloma względami.Uśmiech Ale skoro już pytasz, to Prometeusz nie doskoczyłby 2001 do dupy, nawet gdyby mu podstawić trampolinę.

Odpowiedz
Film może pełnić funkcję ostrzeżenia również. Oczywistym jest, że komputerowi nie powinno się powierzać wszystkiego. A nawet jeśli, to powinno mu się zaprogramować jakiś system wartości, jak np. w "Ja, robot". Nie chodzi nawet o to, że danie komputerom absolutnej wolności w podejmowaniu decyzji może prowadzić do sytuacji z "Terminatora", bo mamy przykłady z naszego życia.

Otóż jest sobie taki antywirus, McAfee, który jest najbardziej bezwzględnym antywirusem, jaki znam. Otóż któraś z aktualizacji dała temu antywirowi zbyt duże uprawnienia, ponieważ stwierdził on, że system Windows jest jakimś wirusem i go usunął (trudno go do końca za to winić). I tak ileś tam tysięcy Windowsów poszło się jebać. Sprawa byłaby pewnie przezabawna, gdyby nie ucierpiały na tym np. szpitale, korzystające z Windowsów i McAfee Uśmiech

Takich niepokojących wątków było zresztą więcej w filmach. Pamiętam taki jeden, w którym roboty miały imitować Dziki Zachód Uśmiech
- Are you an idiot?
- No, sir, I'm a dreamer.

Odpowiedz
Cały gatunek s-f pełni rolę ostrzeżenia. Nawet Mad Max ma swoje antywojenne, czy też antynuklearne przesłanie. Tylko że takie rzeczy trzeba pokazywać z wyczuciem. Wątek HAL-a balansuje na granicy tego wyczucia - z jednej strony jest mega-naiwny, jak większość mainstreamowego s-f z 40s, 50s, 60s, a z drugiej jest poprowadzony naprawdę zimno, surowo, niepokojąco - i to go broni.

Odpowiedz
(14-10-2012, 19:31)military napisał(a):
Cytat:Naprawdę uważasz 2001 wyłącznie za wizualny popis?

Głównie, bo opowieść można byłoby skondensować do 30-minutowe krótkometrażówki, nie tracąc niemal żadnego szczegółu.


Jak klienci na filmwebie, równie bezmyślnie postrzegający ów film.

Dotąd wszystkie najlepsze tytuły typu "kontemplacja", które oglądałem charakteryzowały się tym samym. Były baaardzo długie sceny, fabularność odgrywała w nich mniejszą rolę lub nie odgrywała żadnej, dialogi skąpe, postawione na drugim planie, indywidualny kontakt z odbiorcą jest tożsamy w nich jak osobisty odbiór czyichś wierszy.


Komuś się dotąd udała sztuka przekonującego skierowania obiektywu w świat w krótkim czasie tak by doznać tego kontaktu? Nie znam.

2001 inna niż teraz byłaby tym samym, tak oddziaływującym filmem gdyby była 70-minutowa? Gdybanie. Bo mogła by być innym. Sequel robiony tradycyjnie przegrał. Częściowo też temu, że Hyams to nie Kubrick bo to nie wrażliwość "filozofa", którą ów drugi posiadał.
(15-10-2012, 16:13)military napisał(a): Wiesz, Alien też jest zimny i zdystansowany pod względem formy, ale aktorzy kipią emocjami. Czy byłoby lepiej, gdyby zachowywali się jak Bowman?

Przykład z Prometeuszem rzeczywiście średnio trafiony - ale ogólnie chodzi o to, że i tu, i tu ludzie zachowują się niestosownie do sytuacji. Tylko że tam z winy scenarzysty, tu - reżysera. W ogóle dość podobne są te filmy pod wieloma względami.Uśmiech Ale skoro już pytasz, to Prometeusz nie doskoczyłby 2001 do dupy, nawet gdyby mu podstawić trampolinę.

Obcy również nie podskakuje z całym szacunkiem dla niego. Język Maniera Kubricka by tak poprowadzić aktorów była zamierzona ( jak banalizacja kwestii mówionych ). Komputer pokładowy przejawia więcej emocji niźli zimni profesjonaliści wybrani do misji. Da się z tego coś wyczytać między wierszami ( jak wszystko co tu się znajduje )? Da się. Osobista myśl? Kubrick i tu punktuje.
L.A. Confidential - 8/10
He liu - 7/10
The Insider - 8/10
Dredd - 6/10
Total Recall ( 2012 ) - 5/10
G.I. Joe: The Rise of Cobra - 5/10


Odpowiedz
Wymagasz ode mnie założenia, że 2001 to film IDEALNY. Bezbłędny. Absolutnie totalnie zamierzony, bez ani jednego przypadku, który wpłynąłby na całokształt. Zrealizowany dokładnie tak, jak chciał Kubrick - w każdym aspekcie. Nie kupuję tego.

Gdybyśmy mówili o książce - ok, zgodziłbym się. Piszesz dokładnie tak, jak chcesz. Każde słowo to twoje słowo. Przy Odysei pracowały setki osób, które miały wpływ na ostateczny kształt filmu. To nie jest film autorski - jest na to zwyczajnie za duży, za drogi, zbyt skomplikowany.

Nie wiem, może gdybym zobaczył jakiś making of, zmieniłbym zdanie. Po prostu nie wierzę, że tak gigantyczne przedsięwzięcie może być do najmniejszego elementu scenografii odzwierciedleniem wizji jednej osoby. W LOTRze Jackson musiał iść na kompromisy. Tak samo Scott w pierwszym Alienie (dla mnie najlepszy film w historii kina). Tak samo w Blade Runnerze. Nigdy nie jest tak, że wizję reżysera da się w stu procentach przelać na taśmę filmową. Dlatego nie mogę traktować wszystkiego, jakby to był celowy efekt. Dla mnie to film z potknięciami i nie uznaję wytłumaczenia, że każde potknięcie jest zamierzone i wcale nie jest potknięciem.

BTW: czytałem o scysjach między Arthurem C. Clarkiem a Kubrickiem - każdy z nich forsował w tej wspólnej opowieści własny punkt widzenia. Choćby to nie pozwala mi wierzyć w autorską wizję Kubricka. Na pewno są miejsca, w których poszedł na kompromis, albo sceny, które trzeba zawdzięczać Clarke'owi.

Odpowiedz
Clarke'owi zawdzięcza szkielet, owszem. Notabene - film przewyższa książkę - co u Kubricka jest niejednoznaczne u Clarke'a wiadomo o co chodzi. Co za tym idzie, jednoznaczność = banalność. Clarke nie miał nic mi ciekawego do powiedzenia.

(15-10-2012, 16:48)military napisał(a): Wymagasz ode mnie założenia, że 2001 to film IDEALNY. Bezbłędny. Absolutnie totalnie zamierzony, bez ani jednego przypadku, który wpłynąłby na całokształt. Zrealizowany dokładnie tak, jak chciał Kubrick - w każdym aspekcie. Nie kupuję tego.

To sobie nie kupuj. Ich ( Tarkoś, Stanley ) kino, ich styl. Barry, Oczy, Pomarańcza - też rozwijają się podobnie powoli. Tu minus dialogowanie, które rozmyślnie porzucił.

(15-10-2012, 16:48)military napisał(a): To nie jest film autorski - jest na to zwyczajnie za duży, za drogi, zbyt skomplikowany.

Tu się serdecznie uśmiechnąłem. Duży uśmiech

(15-10-2012, 16:48)military napisał(a): Nie wiem, może gdybym zobaczył jakiś making of, zmieniłbym zdanie.

Tekst Chacińskiego ( który tu jest wklejony wcześniej ) jest tak wyczerpujący jakby making offa ktoś wydał na papierze. Świetna lektura.


(15-10-2012, 16:48)military napisał(a): Dla mnie to film z potknięciami i nie uznaję wytłumaczenia, że każde potknięcie jest zamierzone i wcale nie jest potknięciem.

Gdyby były takie dotkliwe wyczułbym je. Ale mam też w naturę wpisane nie zawracania sobie głowy drobiazgami jako, że nie przysłaniają mi obrazu całości. Język
L.A. Confidential - 8/10
He liu - 7/10
The Insider - 8/10
Dredd - 6/10
Total Recall ( 2012 ) - 5/10
G.I. Joe: The Rise of Cobra - 5/10


Odpowiedz
(15-10-2012, 16:13)military napisał(a): Wiesz, Alien też jest zimny i zdystansowany pod względem formy, ale aktorzy kipią emocjami. Czy byłoby lepiej, gdyby zachowywali się jak Bowman?

Prawie na pewno nie, ale to jeszcze nie znaczy, że byłoby lepiej gdyby Bowman zachowywał się jak bohaterowie Aliena, nie? To trochę inne filmy jednak.

(15-10-2012, 16:13)military napisał(a): W ogóle dość podobne są te filmy pod wieloma względami.Uśmiech
Udam, że nie widziałem.

(15-10-2012, 16:13)military napisał(a): a z drugiej jest poprowadzony naprawdę zimno, surowo, niepokojąco - i to go broni.
No i właśnie może drewniany Bowman to element, może nie najważniejszy ale jednak sprawiający, że jest zimno, surowo, niepokojąco.

(15-10-2012, 16:13)military napisał(a): Wymagasz ode mnie założenia, że 2001 to film IDEALNY. Bezbłędny. Absolutnie totalnie zamierzony, bez ani jednego przypadku, który wpłynąłby na całokształt. Zrealizowany dokładnie tak, jak chciał Kubrick - w każdym aspekcie. Nie kupuję tego.

O właśnie! Nie chcę teraz definitywnie forsować zdania, że Kubrick miał totalną kontrolę nad filmem, chociaż z tego co wiem, była ona nieporównywalna z tym jaką swobodę mają współcześni twórcy i dla mnie Odyseja jest właśnie synonimem filmu podporządkowanego wizji reżysera. Jasne, że były pewne różnice zdań pomiędzy Kubrickiem a Clarkiem, ale zakładam, że praca z aktorami wykraczała poza zakres wpływów Clarka.
Ale to nieistotne. Jakie ma to dla Ciebie znaczenie przy ocenianiu filmu?
Dla mnie aktorstwo (i rozwleczona narracja) jest ok nie dlatego, że to przecież Kubrick więc jak jest sztucznie to musi być w tym jakiś cel. Po prostu działa. Po obejrzeniu filmu, albo sprowokowany Twoim komentarzem mogę się zastanawiać dlaczego zadziałało skoro z pozoru nie powinno. I możliwą odpowiedzią jest: bo Kubrick był geniuszem, który wygrał reżyserski plebiscyt KMF a z tego co zdążyłem się zorientować nie hołdujecie tu artystowskim zapędom i bełkotliwym arcydziełom kina światowego. Mam rozumieć, że jeśli po obejrzeniu making ofa stwierdzisz, że Kubrick w 100% kontrolował produkcję, drewniane aktorstwo przestanie Ci przeszkadzać?


Odpowiedz
(15-10-2012, 17:12)PropJoe napisał(a): bełkotliwym arcydziełom kina światowego.

Powinieneś to umieścić w cudzysłów. Dla ignorantów mogą być bełkotliwe, wiesz?
L.A. Confidential - 8/10
He liu - 7/10
The Insider - 8/10
Dredd - 6/10
Total Recall ( 2012 ) - 5/10
G.I. Joe: The Rise of Cobra - 5/10


Odpowiedz
Chyba nie skumałem, ale chodziło mi po prostu o to, że uważam filmy Kubricka za kino rozrywkowe i zakładam, że np. wygrana w rankingu nie jest przypadkowa i nie wynika ze snobizmu głosujących.Oczko

Swoją drogą, muszę chociaż zmienić avatar, bo zaczynam się czuć niezręcznie ożywiając się akurat w tym temacie i nabijając w nim większość swoich postów.


Odpowiedz
Cytat:Mam rozumieć, że jeśli po obejrzeniu making ofa stwierdzisz, że Kubrick w 100% kontrolował produkcję, drewniane aktorstwo przestanie Ci przeszkadzać?

Jasne. Jeśli naprawdę miało tak być - ok. Nie będzie mi się to podobać, ale nie będę tego uznawał za potknięcie, tylko za część wizji. Ale gdybym zakładał za każdym razem, że "tak miało być", to równie dobrze mógłbym uznać, że według Lucasa w prequelach Anakin jest drętwy, bo tak miało być.

Odpowiedz
Spoko, chociaż myślałem, że drugorzędne znaczenie ma to czyja to wina i różnimy się tym, że mi się efekt podoba a Tobie nie.


Odpowiedz
Vujek napisał(a):Pamiętam taki jeden, w którym roboty miały imitować Dziki Zachód Uśmiech

Ke?

Odpowiedz
"Świat Dzikiego Zachodu" z Yulem Brunnerem Uśmiech

Odpowiedz
O, to, to. Mocna rzecz Uśmiech Tzn. chyba, bo oglądałem na TCM jak byłem mały, ale bardzo dobrze wspominam ten film.
- Are you an idiot?
- No, sir, I'm a dreamer.

Odpowiedz
Ciekawostka.
Mekka, celem pielgrzymek jest "monolit" w którym umieszczony jest Czarny kamień, prawdopodobnie meteoryt.
Hmm...

[Obrazek: ab978a2e60485e48gen.jpg]

Odpowiedz
Wczoraj powtórzyłem sobie po raz pierwszy na blu. Co do ogółu filmu i jego treści, to nie mam wątpliwości, że przez te 140 minut obcowałem z jednym z najbardziej niezwykłych i intrygujących dzieł sztuki, jednym z najważniejszych filmów w historii, z archetypem filmu jako takiego - gdybym miał wytłumaczyć przybyszowi z innej planety na czym polega różnica między literaturą a kinem, pokazałbym mu Odyseję. Film jest wielki i basta. Jednak chciałem napomnieć o technikaliach - gdy oglądałem go pierwszy raz, koło 2006. to byłem zaskoczony jak wszystko realnie tam wygląda, z jakim kunsztem jest zrobione, czytanie o tym w jaki sposób Kubrick to wszystko kręcił było jak zdradzanie wszystkich tricków iluzjonisty, myślałem sobie wtedy "jaka kurde tylna projekcja na tych afrykańskich równinach? rękę bym sobie dał uciąć, że to było w plenerze kręcone", teraz niestety różnica między końcem dekoracji, a obrazem rzuconym w tle jest aż nazbyt widoczna w większości ujęć, a najgorsze jest to, że mam wrażenie, że wystarczyło się trochę pobawić z korektą kolorów i już byłoby cacy. Równie źle jest np. w ujęciach kiedy jesteśmy wewnątrz stacji kosmicznej i przez okna widzimy kosmos - widok taki, że teraz w amatorskim filmie by się go powstydzili. Oczywiście są też ujęcia, które nawet dzisiaj robią piorunujące wrażenie, oczywiście zdaję sobie sprawę jak genialnie musiało to wyglądać te 55 lat temu, ale jakiś zawód pozostaje. W każdym razie Odyseję doceniam, przed Kubrickiem biję pokłony, ale nie trafia ona nawet na moje prywatne podium filmów najlepszego reżysera w historii - tam niezagrożone stoją Barry Lyndon, Oczy Szeroko Zamknięte i Lśnienie.

Odpowiedz
W kwestii technikaliów, to niestety to wydanie BD nie jest najlepsze, chociażby z racji tego, że wyszło już dość dawno i pochodzi z nienajlepszego źródła. Odyseję kręcono na 65mm i należycie odrestaurowana powinna zrywać czapki z głów, tymczasem wygląda gorzej niż niejeden 35mm klasyk.

Warner genialnie wydał Ben Hura, a Czarnoksiężnika z Oz odnawiali dwa razy (rzekomo, różnica z racji silnego ziarna jest chyba niezauważalna gołym okiem), tymczasem Odysei nie chcą coś ruszyć. Mam nadzieję że nie będziemy musieli czekać na nowe wydanie do 2018 roku już na UltraHD Blu-ray.

Odpowiedz

Digg   Delicious   Reddit   Facebook   Twitter   StumbleUpon  








Użytkownicy przeglądający ten wątek:
1 gości