Ambasador białej rasy
Liczba postów: 37,533
Liczba wątków: 375
kto obejrzał perfect world i nie uronił łzy, ten niech się lepiej do tego nie przyznaje.
gorąca jesień 1963 roku, tuż przed zamordowaniem kennedyâego w dallas. butch haynes przemierza Teksas kradzionym samochodem. celem podróży jest Alaska, gdzie przebywa jego ojciec. facet miał niełatwe dzieciństwo: tatuś wiecznie nieobecny, matka prostytutka i na dodatek nowy orlean jako miejsce dorastania. będąc nastoletnim smarkiem zabił człowieka w obronie matki. teraz ucieka przed policją, niańcząc przy okazji dzieciaka, którego porwał z domu. wkrótce wytworzy się pomiędzy nimi silna ojcowsko-synowska wieź na śmierć i życie.
o samy filmie nie będę za wiele gadał poza tym, że jest wybitny, costner gra role życia, a eastwood tradycyjnie już opowiada o sprawach wielkiej wagi nie owijając niczego w bawełnę, w sposób bezceremonialny i prosty - tym razem tak delikatnie miedzy oczy o czasach porozbijanych rodzin, o tym, jak ważny jest dobry wzorzec mężczyzny (i kobiety) w procesie dorastania dziecka.
oglądając przedwczoraj perfect world (który to już raz? dwudziesty?), uderzyło mnie znienacka, że przecież jeszcze nie tak dawno temu normalna rodzina to było małżeństwo z kilkorgiem dzieciaków, mieszkające z dziadkami i całą tę czeredą utrzymywał mężczyzna, a dzieci skądś wiedziały, że trzeba powiedzieć "dzień dobry". teraz ojciec pracuje, matka się "realizuje", snując się po korytarzach biur i przekładając "bardzo ważne kwity" z półki na półkę, a synek siedzi u zamożniejszego kolegi przy komputerze (jeśli ma szczęście), podczas gdy córka puszcza się w centrum handlowym, bo tata i mama niestety nie mają kasy na nowy telefon.
coś się jebie na tym naszym doskonałym świecie i to nie na żarty. kto będzie nam o tym przypominał, jak zabraknie starych kowbojów?
10/10
23-11-2009, 01:25
Nadkomisarz
Liczba postów: 218
Liczba wątków: 0
To najlepsza recenzja filmu jaką kiedykolwiek czytałem
Wręcz zmusiła mnie do napisania posta
Dzisiaj po przyjściu z pracy, pierwsze co zrobię, to obejrzę A Perfect World.
Pewnie też po raz 20
23-11-2009, 09:51
Stały bywalec
Liczba postów: 7,557
Liczba wątków: 50
decard napisał(a):Wręcz zmusiła mnie do napisania posta 
Niestety.
23-11-2009, 10:03
Cholernie dobry film. Niesamowita opowieść o przyjaźni i przywiązaniu. Estwood opowiada o rzeczach prostych w niezwykły sposób, Costner tak jaak wspomniał Mental zagrał rolę życia, nigdy wcześniej, ani później nie wcielił się w swoją postać tak dobrze. Oglądałem to dzieło po raz pierwszy w wieku bodajże 14 lat i pamiętam pod jakim ogromnym wrażeniem byłem.
Wielkie i chyba jednak trochę niedocenione kino.
23-11-2009, 12:13
Oksytocyna
Liczba postów: 2,199
Liczba wątków: 1
Z jakiś miesiąc temu odświeżyłem sobie ten film i niestety muszę się przyznać, ale nie uroniłem łzy. Chociaż kilka lat temu, podczas pierwszego seansu, już tak gładko nie było, zwłaszcza po postrzeleniu Butcha.
Warto też dodać - oprócz tego, co Mental już napisał - że w tym filmie można zobaczyć obraz religii, która w bezmyślny sposób ogranicza człowieka, a w tym przypadku dziecko, które pewnie nawet nie rozumie, czemu nie może iść z rówieśnikami i bawić się na Halloween w "trick or treat".
Mental napisał(a):gorąca jesień 1963 roku, tuż przed zamordowaniem kennedyâego w dallas.
A ja dosłownie przedwczoraj oglądałem "JFK".
22.04.2011
23-11-2009, 13:30
Jessica Buch
Liczba postów: 1,683
Liczba wątków: 6
Te dwa filmy: Świat doskonały i Leon zawodowiec zawsze stawiałam w jednym rzędzie. Wiem i czuję też pod skórą, że ten pierwszy jest obrazem lepszym, poważniejszym i chyba przede wszystkim bardziej dojrzałym. To jednak zdecydowanie częściej wracam do filmu Bessona, który moim zdaniem zawiera w sobie większą dawkę emocji. Samotność Leona i Matyldy oraz jej ukojenie jest zarysowana dosadniej i bardziej gra na empatii niż samotność Butcha. W osobistym rankingu Leon stoi przed Doskonałym światem.
Oczywiście piszę tutaj o wersji kinowej gdyż wersja reżyserka niezbyt przypadła mi go gustu.
23-11-2009, 15:12
Ambasador białej rasy
Liczba postów: 37,533
Liczba wątków: 375
Cytat:Samotność Leona i Matyldy oraz jej ukojenie jest zarysowana dosadniej i bardziej gra na empatii niż samotność Butcha.
a moim zdaniem Leon jest chwilami za bardzo przerysowany. to ciągle dobry film, ale do perfect world się nie umywa. a że więcej emocji? zapewne wynika to z tego prostego faktu, że Leonowi przypadło w udziale niańczenie dziewczynki, a Costnerowi - chłopca:)
23-11-2009, 15:33
Uzurpator
Liczba postów: 1,519
Liczba wątków: 7
a jak interpretujecie scene w domu murzynskiej rodziny? butch zachowuje sie tam conajmniej dziwnie. chce nauczyc typka jak byc ojcem? czy moze nie wytrzymuje stresu zwiazanego z nagonka i puszczaja mu nerwy?
Youniverse
23-11-2009, 15:58
Ambasador białej rasy
Liczba postów: 37,533
Liczba wątków: 375
ależ tu nie ma nic do interpretacji. typek bił dzieciaka bez powodu, wiec butch - pewnie pamiętając swoje razy od ojca - przyłożył mu w ryj, a potem już się posypało i stracił kontrolę nad sytuacją. mocna jest scena, jak butch grozi murzynowi bronią i wymusza na nim, żeby powiedział do syna, że go kocha. to nie mogło zadziałać.
23-11-2009, 16:07
Dużo pisze
Liczba postów: 399
Liczba wątków: 24
Jak to oglądałem kilkanaście lat temu, to nie wiedziałem że to Eastwooda. Okazuje się zatem, że nie jestem na jego produktu impregnowany, jak napisałem w innym wątku  Łzę uroniłem, i owszem. Ciekawe, czy to Clint się zmienił, czy ja? Bo ostatnimi jego filmami wzruszyć się żadną miarą nie potrafię.
fb.com/bart.poznaniak
23-11-2009, 17:12
Nowy
Liczba postów: 61
Liczba wątków: 0
Film wspominam z wieeelkim sentymentem. Jeden z pierwszych "poważnych" filmów, które widziałam w kinie. I zawsze łzę uronię. :wink:
24-11-2009, 00:25
Stały bywalec
Liczba postów: 3,856
Liczba wątków: 26
Kapitalna jest też scena w której Costner uchyla mały rąbek swojej ciemnej strony. Jak dla mnie jest to jeden z najmocniejszych wątków filmu, bo nie wiadomo do końca czy jest on zimnym psychopata czy tylko po po prostu zwykłym człowiekiem wyprowadzonym z równowagi. Clint sprytnie to wymanewrował i zakończył scenę błyskawiczną interwencją dziecka. Świetny film jeden z najwybitniejszych zaraz po Unforgiven i Million Dollar Baby w dorobku tego znakomitego reżysera. <ok>
24-11-2009, 00:35
McMillan Man
Liczba postów: 6,532
Liczba wątków: 51
Ciekawa sprawa - każdy wspominając Perfect World wspomina też o łzach. Dla mnie to też taki specjalny film bo był pierwszym na którym się popłakałem. Oglądałem go mając lat może 11-12 i nigdy żaden film mnie nie wzruszył - nawet Król Lew ; ) No a przy końcówce Perfect World coś we mnie pękło i łzy poleciały. Oczywiście po pewnym wystrzale.
Wielki film. Perfekcyjnie nakręcony, doskonale zagrany. Costner może tworzyć duety z Jennifer Aniston ile chce, u mnie ma i tak dożywotni szacunek za tą rolę i kilka innych z tego okresu.
09-12-2009, 23:16
Ambasador białej rasy
Liczba postów: 37,533
Liczba wątków: 375
chyba chciałeś powiedzieć: tommy lee jones. bo cohenowie już raczej nie nakręcą drugiego tak wybitnego filmu jak NCFOM. inna sprawa, ze TLJ też już ma swoje lata. stara gwardia pomału odchodzi i co zostaje po niej? wspomnienie dawnej potęgi.
10-12-2009, 00:21
|