American Gangster
Dodano też chaotyczny pościg Robertsa za policyjną kasą powierzoną mu na ustawiony deal, jeden flashback Lucasa z czasów kiedy służył u Bumpy Johnsonsa. Więcej oprócz nieco zmienionej końcówki jeszcze nie wyłapałem. Czekam na napisy aby spokojnie sobie obejrzeć całość.

Delikatne SPOILERY
P.S. Film jest kapitalny z każdym dniem coraz bardziej zaczynam go doceniać. Scena w której Frank przyczepia do tablicy zdjęcia z zatrzymywanymi systematycznie policjantami wgniata. "Jesteście wyjątkowi." rozlana kawa na łóżku, broń w ręku ah miodek.

Odpowiedz
Mental napisał(a):naprawdę polecam obejrzeć film raz jeszcze, bo za pierwszym razem wiele umyka. np. scena, kiedy Lucas zabija tego frajera w kapeluszu, który strugał samozwańczego bossa dzielnicy. z początku uznałem, że gest zostawienia pieniędzy to taka cool zagrywka cool gangstera. mój błąd. cała scena jest dojebana do pieca i to konkretnie. Lucas dostrzega frajera w kapeluszu, jak stoi przy straganie i opierdala sprzedawcę. nie zastanawia sie długo: bierze szklankę cukru, wysypuje zawartość na talerzyk, podchodzi do gościa, strzela mu w łeb, naczynie stawia przy trupie, wyjmuje mu z portfela plik banknotów, wpycha je do szklanki i mówi: "Twoje 20%". robi to w biały dzień, przy świadkach, na oczach goryla tego frajera. sam gest miał związek z wcześniejsza rozmową, w której wypicowany gangster zażądał od Lucasa haraczu w wysokości 20%. Lucas domówił, kładac na stole dolara.

jeśli to Ci umknęło za pierwszym razem, to nie wiem co Ci zapisać....krople do oczu? tabletki na uważne oglądanie filmu? :roll:
naprawdę - ja rozumiem, że co poniektórym film podobał się bardziej, ale żeby robić z niego arcydzieło i to takimi zagrywkami, to lekka przesada :roll:
Don't play with fire, play with Mefisto...
http://www.imdb.com/user/ur10533416/ratings

Odpowiedz
nie robie z niego arcydzieła. ani razu nie użyłem tego słowa w kontekście AG.

Cytat:jeśli to Ci umknęło za pierwszym razem, to nie wiem co Ci zapisać....krople do oczu?

nie tyle umknęło, co wręcz inaczej zapamiętał te scenę. z początku myślałem, że Lucas rzucił mu kasę na klate.

Cytat:takimi zagrywkami

jakimi zagrywkami?

Odpowiedz
nvrmd
Don't play with fire, play with Mefisto...
http://www.imdb.com/user/ur10533416/ratings

Odpowiedz
Właśnie skończyłem oglądać wersję Extended. Dodane sceny są dobre, jeśli nie bardzo, chociaż flashback z Bumpym i scena z oglądaniem domu, który będzie siedzibą jednostki Richiego nic nie wnoszą do filmu. No i rozszerzone zakończenie, które z jednej strony za bardzo przeciąga koniec filmu, ale z drugiej ma swój urok.

Tak czy siak ocena bez zmian, znakomity film i tyle.

Odpowiedz
Obejrzałem dzisiaj ze sporą przyjemnością. W zasadzie to nie jest gatunek za którym jakoś specjalnie przepadam, ale samo nazwisko reżysera było już wystarczającą rekomendacją. Z początku trochę film do mnie nie trafiał, ale tak po 20 minutach jakoś bardziej się wczułem, a potem to już było z górki. W pełni zasłużone 9/10.

O ile jest dłuższa wersja extended?

Odpowiedz
O prawie 20 minut: http://www.schnittberichte.com/schnittbericht.php?ID=4896

Polecam, fajnie się ogląda, czasowo w ogóle nie odczułem że film jest dłuższy.

Odpowiedz
Obejrzane. Już od pierwszego kwadransu filmu miałem świadomość, że będzie z tym dziełem problem. Realizacja: świetna. Forma: świetna. Ileś tam scen: perełki. Klimat: niewyjęty. Muzyka: pojachana. I co? I nic.

Nie chcę za bardzo powtarzać tego, co parę miesięcy temu napisali w tym wątku Mefisto i Jakuzzi, bo raz że w pełni się z nimi zgadzam, a dwa że nie ma sensu mielić znów tego samego. Oglądając, jak fabuła idzie jak po dobrze znanym sznurku, co jakiś czas zadawałem sobie pytanie: po co? Po co powstał ten film? Nie wiem. Niektórym, jak widać, się podoba, więc może właśnie ku ich zadowoleniu. Choć ja bym wolał, żeby Scottowi przyświecała jakaś konkretna myśl.

Oglądając "American Gangster" doszedłem do wniosku, że... takie kino w dzisiejszych czasach straciło rację bytu. Można zrobić solidny, sprawnie zrealizowany, staranny w oddaniu epoki film, ale nic z niego nie będzie wynikać. Treści, jakie niesie ze sobą AG, przebrzmiały iks lat temu, stąd film Scotta trąci rozciągniętym do dwóch i pół godziny banałem. A przecież AG próbuje być CZYMŚ. Stąd to stylizowanie na Scorcese, na Coppolę. Taki film to nie rozrywka, w której można powtarzać to samo raz za razem, byle błyskotliwie zrealizowane. Największą wadą "American Gangster" jest to, że ten film jest pusty. W zestawieniu z tym wszystko inne blednie. To fabuła poprowadzona według czytelnego punkt po punkcie schematu, wtłoczona w film, który żeby poruszać (uwaga! poruszać treścią, a nie bezdyskusyjną efektownością pojedyńczych scen), ma obowiązek czymś zaskoczyć. AG nie zaskakuje niczym, i dlatego jest tylko dobry. A w zasadzie "dobry minus". Minus za czytelne pretensje do bycia czymś więcej.

Ocena: * * * (bo świetne rzemiosło to jednak za mało)
Klub OFILMIE | Podcast filmowy Radio Ofilmie

Odpowiedz
No i drugi seans z wersją extended minął bardzo przyjemnie. Zdania wprawdzie nie zmieniam, jednak frajda z filmu odrobinę większa. Wersja rozszerzona jest jednak nieco z dupy, bo poza zakończeniem (źle i niepotrzebnie przeciągniętym) oraz rozszerzoną sceną pościgu za źródłami nie zauważyłem nawet tych pozostałych, ergo niewiele one wniosły do fabuły. Niemniej dzięki nim film wydaje się być bardziej szczegółowy i dopracowany.
Don't play with fire, play with Mefisto...
http://www.imdb.com/user/ur10533416/ratings

Odpowiedz
Kawał dobrego, mocnego kina Uśmiech Miejscami zajeżdża to Scarfacem, ale chrzanić. Świetna gra aktorska, konkretna fabuła, a że na faktach to nie mogę się przyczepić do wiarygodności decyzji Robertsa o oddaniu bańki. Bardzo podobało mi się scena pod koniec, kiedy Crowe i Washington siedzą naprzeciw siebie. Denzel się pyta czy to prawda z tym milionem, a Crowe potwierdza. Kontra Denzela mocarna Uśmiech

No i jeszcze czaderska wymiana zdań między Brolinem i Crowem:

Crowe (na widok wozu Brolina): That's fucking good car!
Brolin (wsiadając): Have a fucking nice trip to Jersey.

9/10
Oświadczenie: The Wire jest najlepszym serialem jaki widziałem. Six Feet Under jest na drugim miejscu.

Odpowiedz
po drugim obejrzeniu stwierdzam, że film jest lepszy niż go zapamiętałem za pierwszym razem, a mówiąc wprost - jest fenomenalny. kiedy już człowiek przekonuje się, że Scott to leszcz i w sumie czysty przypadek sprawił, że zapisał się on w historii kina złotymi zgłoskami, to nagle przychodzi zwątpienie.

widziałem wersje extended cut dłuższą o 18 minut. ja naprawdę bym ten film przeciął i zakończył na kwestii Denzela "A masz wodę święconą?" i potem śmiech i potem cięcie. nie znaczy to wszakże, iż wersja rozszerzona jest niepotrzebna i nic nie wnosi. w wersji extended znalazła się ciekawa scena: Crowe zatrzymuje Araba-taksówkarza, najpierw pokazuje odznakę i domaga się pożyczenia auta, gdy Arab odmawia, Crowe pizga pacjenta po ryju - Arab traci kontakt z bazą, Crowe pakuje mu się za kierownicę i rusza w pogoń za uciekającym dilerem. po akcji Arab wnosi skargę, Crowe na dywaniku u szefa, a szef do niego: "następnym razem jak będziesz chciał kogoś znokautować, nie pokazuj odznaki". piękna scena.

parę słów wypada poświęcić kreacji Deznela Washingtona - moim zdaniem ten aktor to geniusz. wszystkie dialogi, które ma do gadania, są po prostu rewelacyjnie przez niego wypowiadane, jak również same w sobie mają doniosła wartość. a motyw z fortepianem na przyjęciu - cudoUśmiech

podsumowując: Ridley Scott stworzył mocny, sugestywny, inteligentny, przegadany dramat kryminalny, do którego na pewno wrócę jeszcze niejednokrotnie. uważam, że film nie ma słabych punktów, które mogłyby spowodować, że wystawienie oceny niższej niż 10/10 byłoby uzasadnione.

[Obrazek: industryscreeninguniver.jpg]
pamiątkowa fotka z premiery AG.
szkoda, że mnie tam nie było.

Odpowiedz
Cytat:człowiek przekonuje się, że Scott to leszcz i w sumie czysty przypadek sprawił, że zapisał się on w historii kina złotymi zgłoskami, to nagle przychodzi zwątpienie
Czy ja tutaj czegoś nie rozumiem? Że jakby nie AG to uważałbyś Scotta za tego leszcza? Kręci czasami kaszany no i ogólnie równej, wysokiej formy mu na pewno nie można przypisać, ale to nie wykreśla go z Panteonu gdzie trafił za sprawą Duellists Alien i Blade Runner.

Odpowiedz
Cytat:nie wykreśla go z Panteonu gdzie trafił za sprawą Duellists Alien i Blade Runner.

Duellists nikt nie zna, prócz garstki gojów na tym forumieUśmiech

Alien - ok.

Blade runner - akurat zasługa Scotta w tym, ze ten film jest taki zajebisty, jest raczej średnia. wizja miasta nie była jego, a ludzi zatrudnionych przy produkcji, scenariusz nie on pisał, a ktoś inny, w dodatku na kanwie książki największego pisarza XX wieku itp, itd.

dla mnie Scott to reżyser, który wykazuje następującą prawidłowość: na jeden fenomenalny film przypadają u niego 3-4 gówna kręcone pod rząd. Scott potrafi popadać ze skrajności w skrajność - od prostych, acz genialnych historyjek typu BHD czy Gladiator przechodzi do łopatologicznego prostactwa jak Kingdom Of Heaven, Robin Hood czy innych Body of Liesów, gdzie nawet kunszt realizacyjny nie przedstawia żadnej autonomicznej wartości, a stanowi jedynie puste ćwiczenie stylistyczne.

dlatego uważam, że to ogólnie leszcz z przebłyskami geniuszu. przy czym nie wiem, czy ten geniusz ma wrodzony, czy to mu tak przypadkiem wychodzi.

Odpowiedz
Mental napisał(a):po drugim obejrzeniu stwierdzam, że film jest lepszy niż go zapamiętałem za pierwszym razem, a mówiąc wprost - jest fenomenalny
Stwierdziłem to po pierwszym obejrzeniu, więc jestem lepszy : )

Mental napisał(a):dla mnie Scott to reżyser, który wykazuje następującą prawidłowość: na jeden fenomenalny film przypadają u niego 3-4 gówna kręcone pod rząd
Po AG zrobił dwa filmy, prequel Aliena będzie #3. Ups! : )

Odpowiedz
Ech, a o Legend nikt nie pamięta? O Thelma & Louise? O Black Rain? Żadne arcydzieła, ale w swoich gatunkach rzeczy rewelacyjne i w zasadzie bardzo niedoceniane. Z Duellists jest o tyle dziwnie, że jest to niemal arcydzieło, a jednocześnie produkcja, której prawie nikt nie oglądał.
Why are you firing wallnuts at me?

Odpowiedz
jarod, obejrzyj AG, bo jak na razie same suchary piszeszUśmiech

Odpowiedz
Cytat:leszcz z przebłyskami geniuszu
Ja wolę na niego patrzeć jak na geniusza, który objawia się raz na parę lat, a reszta jego filmów mi powiewa, paru nie widziałem i jakoś mnie nie ciągnie. Mógłby sobie Ridley pracować powoli, robić jeden film na parę lat, żeby jego dorobek wyglądał tak:
American Gangster (2007)
Black Hawk Down (2001)
Gladiator (2000)
Black Rain (1989)
Legend (1985)
Blade Runner (1982)
Alien (1979)
The Duellists (1977)
Wtedy byłby kozak z niego że hoho i żaden Mental by nie narzekałUśmiech
Mierzwiak napisał(a):
Mental napisał(a):dla mnie Scott to reżyser, który wykazuje następującą prawidłowość: na jeden fenomenalny film przypadają u niego 3-4 gówna kręcone pod rząd
Po AG zrobił dwa filmy, prequel Aliena będzie #3. Ups! : )
Nic tylko czekać co będzie ogłoszone po Alienie i liczyć, że zmieści się w liczbie 4 gówien między dobrymi filmami.
jarod napisał(a):Z Duellists jest o tyle dziwnie, że jest to niemal arcydzieło, a jednocześnie produkcja, której prawie nikt nie oglądał.
Po prostu taki los niektórych filmów i nie ma się co dziwić, tylko cieszyć, że Ty akurat obejrzałeś.

Odpowiedz
Mental, widziałem American Gangster. Bardzo dobra pozycja, chociaż od wymienionego przez simka Panteonu dzieli ten film... Hm, przepaść to określenie zdecydowanie zbyt mocne w tym przypadku, ale z pewnością kilkumetrowa dziura w ziemi :-)
Why are you firing wallnuts at me?

Odpowiedz
Mental napisał(a):Blade runner - akurat zasługa Scotta w tym, ze ten film jest taki zajebisty, jest raczej średnia. wizja miasta nie była jego, a ludzi zatrudnionych przy produkcji, scenariusz nie on pisał, a ktoś inny, w dodatku na kanwie książki największego pisarza XX wieku itp, itd.

Akurat nakręcenie przynajmniej dobrego filmu (a w tym przypadku arcydzieła) na podstawie twórczości Dicka to rzecz niebywała i bezprecedensowa. ( oprócz Total Recall nic mi nie przychodzi na myśl)

A co znaczy, że wizja miasta nie jego ? Nie miał na nią wpływu ?
"I'm in a world of shit... yes. But I am alive. And I am not afraid"

Odpowiedz
Mental, zamiast, za przeproszeniem, głupoty pieprzyć, przeczytaj na przykład to: http://www.esensja.pl/film/publicystyka/tekst.html?id=4740
Why are you firing wallnuts at me?

Odpowiedz

Digg   Delicious   Reddit   Facebook   Twitter   StumbleUpon  








Użytkownicy przeglądający ten wątek:
1 gości