Arcane (Netflix)
#1
Właściwie wszystko przemawiało przeciw temu serialowi:

1. Jest oparty na grze o której wiem tyle, że istnieje.
2. Gorzej, na grze MMO, co czyni ją w moich oczach mniej więcej tak atrakcyjną jak odbyt trędowatego.
3. Dwie główne bohaterki mają lesbijskie fryzury...
4. ...w tym jedna niebieską, co automatycznie kojarzy mi się z Chloe Price, a.k.a. Najbardziej Odpychającym Czarnym Charakterem w Dziejach Gier Komputerowych.
5. Druga z kolei przypomina Teelę z Masters of the Universe: Revulsion.
6. A w ogóle to Netflix.
Gdybym więc postąpił jak nakazuje zdrowy rozsądek, przegapiłbym kapitalny serial fantasy i po Dark Crystal najlepszą odcinkową produkcję Netflixa.
Co prawda fabularnie jest to zbieranina dobrze znanych klisz. Społeczność podzieloną na "górę" i "dół" widzieliśmy od czasu "Wehikułu" Wellsa niezliczoną ilość razy; konflikt Vander - Silco to powtórka starego motywu prof. X - Magneto/MLK - Malcolm X; relacja Silco - Jinx to wręcz otwarcie zżyna z Jokera i Harley; itd. itp. Ale są to schematy efektywne i sprawnie użyte. Bohaterowie budzą sympatię, niektóre rozwiązania fabularne nawet zaskakują, na dodatek nie ma tu taniego komentarza społecznego i karykatury. "Góra" to nie kuriozalni burżuje, strażnicy to nie faszystowscy siepacze, brutalni rewolucjoniści nie są kreowani na bohaterów czy ofiary... Praktycznie wszyscy są przedstawieni jako ludzie o sensownych motywacjach. Ba, akt pierwszy skupia się na chwiejnych emocjonalnie nastolatkach, a ich niekiedy głupie zachowania budzą zrozumienie zamiast irytować i pociągają za sobą nieuniknione, często tragiczne konsekwencje. Nie ma też mowy o pustej popisówie, w Arcane płaci się surową cenę zarówno za głupotę jak i za heroizm, a bohaterowie wychodzą nawet ze zwycięskich walk solidnie nadwyrężeni fizycznie i emocjonalnie.
Z postaci szczególne wyróżnienie należy się Jinx. Jak wspomniałem, to praktycznie jawna podróbka Harley Quinn. Tylko co z tego, skoro udało się tu to, co przy Harley nie wyszło w żadnej z wersji: twórcy oparli się pokusie uczynienia Jinx "cool", "badass" i "crazy random girl power"; niebieska to okaleczona emocjonalnie, niestabilna psychopatka z wypranym mózgiem, budząca na przemian niechęć i współczucie.
A pomijając wszystko inne, jak ten serial wygląda! Animacja przypomina Into the Spider-Verse, ale z własnym, bogatszym i bardziej malarskim stylem. Projekty postaci, kolorystyka (dwa światy radykalnie różnią się paletą barw, dopasowaną do ich charakteru - niech ktoś powie Denisowi o tym śmiałym i nowatorskim rozwiązaniu), niezwykle sprawnie pokazane sceny walki - wszystko to jest na najwyższym poziomie. Szczerze, nie wydaje mi się bym widział lepiej animowaną akcję niż w Arcane, czy to na małym czy na dużym ekranie.
Dorzucam teledysk. Co prawda piosenka to typowe Imagine Dragons - łatwo wpadający w ucho chłam; choć po wysłuchaniu jej tyle razy chyba zaczyna u mnie działać syndrom sztokholmski. A słuchałem jej wielokrotnie, bo sam teledysk jest super, a zawarte w nim sceny nie pochodzą z serialu:

Zgrabna ilustracja podwójnego rozpadu: siostrzanej relacji i psychiki Powder/Jinx.
Arcane polecam bardzo, niezwykle wysoka liczba/10.

Odpowiedz
#2
Popieram przedmówcę - na grę mam całkowicie wywalone, ale serial świetny. Widać i czuć, że twórcy nie tylko wiedzieli dokładnie w jaką grupę celują, ale też podeszli do sprawy całkowicie poważnie i na serio. Fabularnie to oczywiście klisze, ale jeżeli są tak dobrze zrobione i wykonane to ja zupełnie nie mam o to pretensji. Ba! Nawet przywitałem je z radością, bo jakoś ostatnio kino/seriale coraz rzadziej czerpie z dobrych, sprawdzonych wzorców. Efektem jest produkcja, która podoba się nie tylko fanom gry, ale też ludziom którzy LOL-a na oczy nigdy nie widzieli.

No i tak wygląda! Ooooh boy! Pełno pięknych kadrów oraz zabaw światłem i kolorem. Widać, że tutaj Netflixowy budżet nie został przejedzony, tylko mądrze wykorzystany. Na deserek też świetny polski dubbing i generalne poczucie, że nic tutaj nie odstaje jakością. 

A swoją drogą to motyw z małpką - z miniaturki teledysku podlinkowanego przez Paszczka - i tego co się z nią wyprawia w trzecim odcinku oraz jakie konsekwencje on przynosi to... dość powiedzieć że nie spodziewałem się tak klinicznego podejścia autorów.

Odpowiedz
#3
Pod względem emocjonalnym Czerwone Wesele to przy tym Różowy Wieczór Kawalerski.

Odpowiedz
#4
Tylko mnie nachodzą wątpliwości jak widzę Paszczaka dającego ekranizacji League of Legends

Paszczak napisał(a):Arcane polecam bardzo, niezwykle wysoka liczba/10.


Pod względem emocjonalnym Czerwone Wesele to przy tym Różowy Wieczór Kawalerski.


A zarazem 3/10 dla Diuny Villeneuve?

Odpowiedz
#5
Nie no, czemu? Jak dla mnie system ocen wygląda dość racjonalnie.

A nawet nie widziałem jeszcze tej animacji.

Wysłane z mojego M2102J20SG przy użyciu Tapatalka
zombie001, member of Forum KMF Film.org.pl since Jul 2013.




Odpowiedz
#6
Rzucę okiem na to. Animacja wygląda zacnie. Poza tym lubię historie o nastoletnich wojowniczych lesbijkach ;)

Odpowiedz
#7
Obejrzałem wszystkie jak dotąd 6 odcinków i jestem zachwycony. Już po trzech odcinkach dałem 10/10. Animacja, historia, postacie, akcja, tempo, humor, muzyka wszystko na najwyższym poziomie. Nigdy nie słyszałem ani nie grałem w tą grę ale uwierzcie - to nie przeszkadza w rozkoszowaniu się tym serialem. Jeszcze tylko parę dni i odcinki finałowe, ach trzeba jeszcze trochę wytrzymać.
I can see your conciliation. I wanna see your conciliation.

Odpowiedz
#8
Wszystko co napisaliście o fabule, obrazie i bohaterach - podpisuję się pod tym. Sam od siebie mogę tylko napisać, że odcinek 3 to jest cudo i bomba emocjonalna.


Odpowiedz
#9
Zupełnie się nie spodziewałem, że to będzie tak dobre. Raczej oczekiwałem crapa dla nastoletnich fanów gry. A tutaj klimat miodzio, dobrze poprowadzona historia, fajni bohaterowie. 3 odcinek perfecto, oby tak dalej.

Odpowiedz
#10
W weekend zamierzam obejrzeć pierwsze trzy odcinki. Jak mi podejdą, to pociągnę temat dalej. tutaj koleś mówi, że brak znajomości gry jest tylko plusem - produkcja przez to bardziej zaskakuje:


Odpowiedz
#11
Rzuciłem okiem na dwa odcinki. Nawet sympatyczne, choć oryginalności w tym niewiele (duh). No i zawsze zapala mi się czerwona lampka, kiedy widzę zwierzaczki, wcielające się w jakiekolwiek znaczące postacie. Ale to już kwestia konwencji, do przełknięcia. Poza tym animacja dostarcza, fabułka jest dość wciągająca i zapowiada się na przyjemną przygodówkę, z powagą i funem wymiksowanymi w odpowiednich proporcjach. Poza tym mam sporą słabość do tego typu settingów, więc zawsze miło obejrzeć coś zjadliwego w tych klimatach.

O grze wiem, że istnieje i że gra w nią pokazne grono moich znajomych.

Odpowiedz
#12
Dzisiaj wpadły końcowe odcinki i jak dla mnie wysoki poziom utrzymany. Finał całkiem spoko. Fabularnie to może nie jest odkrycie świata na nowo, ale sposób realizacji jest świetny. Kolejny sezon na pewno obejrzę.

Odpowiedz
#13
Całkiem dobre, ale bez efektu "wow" jak dla mnie. Najlepszym elementem to jest tutaj animacja. Ja generalnie nie lubię pod względem estetycznym filmów animowanych komputerowo - nawet przy najdroższych produkcjach Disneya czy Dreamworks czuję się, jakbym oglądał przerywnik w jakiejś grze. A tu paradoksalnie właśnie w ekranizacji gry komputerowej zrobili wreszcie animację, która pod względem estetyki mi przypasowała.

Całość oglądało mi się nieźle - ciekawe postacie, dobre dialogi, niezły klimat. Ale nie powiem, żeby mnie jakoś porwało. Nie wciągnąłem się na tyle, żeby mnie jakoś bardzo interesowało, co tam będzie dalej, i żebym nie mógł się doczekać kolejnych odcinków. Nawet po obejrzeniu całego sezonu nie jestem pewien, czy sięgnę po drugi. Nie zrozumcie mnie źle - wszystko jest tu na dobrym poziomie, tylko jakoś po prostu mnie to nie ekscytowało. Może się po prostu starzeję. To na pewno to. Czterdziestka się zbliża, robię się stetryczały i mało co mnie już rusza, ot co. Ale rozumiem wszystkich, których serial zachwycił i cieszę się wraz z nimi :)

Aha, chciałbym więcej jakichś fajnych naparzanek w tej produkcji. Z tego co się orientuję (ale swoją wiedzę czerpałem z drugiej ręki), to gra polega na walce, więc trochę dziwne, że oparty na niej serial kładzie większy nacisk na jakieś intrygi świata przestępczego, intrygi polityczne, psychologię itp. To tak jakby nakręcić "Mortal Kombat", w którym więcej gadajo niż się bijo.

Paszczak pisał, że Jinx to zrzynka z Harley Quinn, a mnie się bardziej kojarzyła z Entraptą z innej produkcji Netfliksa, "She-Ra i księżniczki mocy" (taak, oglądałem ten serial... przez jakiś czas, zanim natężenie wątków LGBT+ przekroczyło granice mojej wytrzymałości na tego typu szajs). Entrapta z "She-Ry" to
- jak dla mnie było to mocno podobne (choć w "Arcane" ten wątek pokazano lepiej i z większym ciężarem emocjonalnym).

Odpowiedz
#14
Mnie zachwycił i zachwyca dalej. Wolałbym co prawda zakończenie mniej bezczelnie rozwarte na drugi sezon, ale poza tym jestem całkowicie usatysfakcjonowany. Nieoryginalność materiału kompletnie mi nie przeszkadza, a już zwłaszcza w epoce subwertyd ekspektejszyns. Losy niemal wszystkich bohaterów śledziłem z zaangażowaniem i jakimś cudem nikt mnie nie irytował. Najsłabsza z ekipy jest Caitlyn, ale to głownie z racji nijakości - wraz z karabinem traci jedyny wyróżnik. Najlepsza jest oczywiście Jinx i chwała Bogu jej arc został poprowadzony konsekwentnie i satysfakcjonująco.
Skojarzenia z Harley wynikają po części ze sposobu, w jaki Ella Purnell moduluje głos, sposobu bycia (nawet mówi do Seviki "toots") i może wchodzę teraz w Rozgzd mode (choć nie pamiętam, abym ostatnio uderzył się w głowę), ale scena "chrztu" bardzo kojarzyła mi się z Suicide Squad - obłąkany mentor zanurzający swą podopieczną w płynie, który doprowadził do jego przemiany...
Tak czy siak super serial, zapraszam i polecam, Piotr Fronczewski.

Odpowiedz
#15
Są na sali jacyś fani gier, którzy mogliby ocenić jak dobrze serial adaptuje materiał źródłowy? Imo Arcane jest miodzio, ale pytam tak pro forma

Odpowiedz
#16
nawrocki napisał(a):zawsze zapala mi się czerwona lampka, kiedy widzę zwierzaczki, wcielające się w jakiekolwiek znaczące postacie

Mnie to tak wytrąciło z równowagi, że przestałem oglądać :) Z początku myślałem, że typ ma jakieś zwidy, ale nie - oni na serio polecieli z tą postacią:


Po czymś takim nie ma szans, żebym się zaangażował. Chcesz poruchać, a tu niespodzianka - Tajka z pindolem :)

Odpowiedz
#17
No trochę mi też nie pasował do reszty, ale jakbym siedział w klimatach League of Legends, to by mnie pewnie nie raziło. Bo to wszystko kwestia, czy się uda w jakiś świat zagłębić. No bo, Mental, czy przestajesz oglądać "Star Wars" w momencie, gdy na ekranie pojawia się Chewbacca? Do tego momentu byli tylko ludzie, roboty i jakieś krasnale (tak, wiem, że się nazywają Jawowie), a tu nagle pojawia się antropomorficzna, włochata małpa jako jeden z głównych bohaterów? Czyż "WTF" nie ciśnie się samo na usta? Więc właściwie, jaka jest różnica, i gdzie leży granica między akceptowalnymi a nieakceptowalnymi uczłowieczonymi zwierzaczkami zaludniającymi dany świat fantasy?

Odpowiedz
#18
Cytat:Mental, czy przestajesz oglądać "Star Wars" w momencie, gdy na ekranie pojawia się Chewbacca?

Czy przestaję? Nigga, ja nawet nie zacząłem :) W życiu nie obejrzałem nawet sekundy SW i nie zamierzam tego zmieniać.

Odpowiedz
#19
Cholera.

Daj mi trochę czasu, to może się wstrzelę z innym przykładem :/

Odpowiedz
#20
No obejrzałem dwa odcinki skuszony jakże pozytywnymi recenzjami, no ale ciężko mi tu o jakieś zachwyty. Poprawne, dość sztampowe, nic odkrywczego, solidnie wykonane, fajne animacje...
Naciągane 6/10 i pas.
Zabili Pana Jezusa i wyłączyli komentarze...

Odpowiedz

Digg   Delicious   Reddit   Facebook   Twitter   StumbleUpon  






Podobne wątki
Wątek: Autor Odpowiedzi: Wyświetleń: Ostatni post
  Castlevania (2017-) Netflix Pelivaron 64 15,601 02-10-2023, 22:17
Ostatni post: Spawne



Użytkownicy przeglądający ten wątek:
1 gości