31-07-2019, 15:10
|
Avengers: Endgame (2019)
|
|
W kwestii stawki w czasie podróży w czasie to jest dziwne, że jej brakuje, bo przecież dałoby się to łatwo załatwić. Wystarczyłoby, żeby dodali motyw, że coś idzie nie tak i może przez to zniknąć znacznie więcej ludzi, albo że w ogóle ich rzeczywistość zostanie wykasowana, jeżeli im się nie uda.
(31-07-2019, 09:06)patyczak napisał(a): Drugi seans był dość rozczarowujący (ale wydaje mi się, że we wcześniejszych postach przewidywałem coś takiego). To wspaniały hołd i przeciętny film. Jest trochę jak soczewka, bo tak sobie myślę, że większość emocji jakie towarzyszyły w kinie nie wynikała z konkretnej dramaturgii zawartej w filmie, a raczej dostałem wszystko to, co przez tyle lat przelewałem w to uniwersum. Ale kiedy już raz się pożegnałem z bohaterami, doświadczyłem katharsis, to trudno wykrzesać w sobie te same emocje, a sam film okazuje się dość jałowy pod tym względem. Długi wstęp mocno nuży, a uleciała gdzieś ta atmosfera rozpaczy, która mogła nudę usprawiedliwiać. Kiedy Stark w parę chwil rozwiązuje problem podróży w czasie, dramaturgia całkiem siada, bo nie ma przeciwnika, który mógłby bohaterom zaszkodzić, a te wszystkie time heisty okazują się raczej sentymentalnymi podróżami niż walką z czymkolwiek. Poświęcenie Wdowy niby spoko, ale nie umywa się do sceny z poprzedniego filmu - tam jest pewna intymność i groza, a tu dostajemy bitkę, która odciąga uwagę od sedna. Spotkanie Starka z ojcem jest mega sztuczne i razi nachalnością. Ostatnia bitwa jest super, ale też cały czas zastanawiałem się czemu zła Nebula nie sprowadziła ojca wcześniej i nie próbowała jakoś odwlec pstryknięcia. To wszystko wygląda tak jakby Thanos dał Avengersom fory - "pstryknijcie se, przywróćcie swoich przyjaciół i resztę wszechświata, a potem się zmierzymy na równych warunkach". Przy kolejnych seansach "Infinity war" klimat beznadziei nadal utrzymuje mnie na krawędzi fotela, a tutaj wszystko okazuje się takie lajtowe. Zbyt proste. To. Wczorajsza powtórka na Blu-ray rozwiała moje wątpliwości jaką ocenę wystawić w ankiecie. 7/10... i to taka słabsza siódemka, ze względu na ogromne przywiązanie do serii i bohaterów. Podoba mi się wstęp z Bartonem, który wprowadza w podobny nastrój do zakończenia IW. Podoba mi się duet Stark / Nebula dryfujący w kosmosie, ale wszystko po "5 lat później" siada, przyspiesza tylko za sprawą monstrualnych uproszczeń scenariuszowych (rozgryzienie podróży w czasie), a gdy w końcu dochodzi do "Time Heist" zaczyna się film typu "turn off your brain & enjoy". Wiem, że dyskutowaliśmy tutaj długo na temat tego, czy Avengers dobrze wybrali daty, do których się przenieśli, choć uważałem, że lepiej było cofnąć się do Wakandy na 2 minuty przed pojawieniem się Thanosa i zabicie go / zabranie kamieni przed tym jak dopadł Visiona. Po powtórce jestem przekonany, że... miałem rację i nikt mnie nie przekona, że tak nie powinni byli zrobić. :P Sorry, ale wybrali cofnąć się do 2014, bo Quill znalazł kamień na Moragu - świecie, którego kompletnie nie znali - a Nebula przez tygodnie przygotowań słowem nie wspomniała, że w tym czasie tego kamienia szukała również ona i Thanos! Wpadła na to, żeby o tym powiedzieć Rhodey'mu dopiero po przenieseniu się tam! Pomijając już, że nie wspomniała o tym, jakże ważnym szczególe, to przecież gdyby dokoptowano ją do drużyny z Thorem, a Rocketa (który najlepiej znał się na statku, którym polecieli Natasza i Barton) dać do drużyny wysyłanej do 2014, Thanos nigdy by się nie dowiedział, co planują Avengers, nie byłoby drugiej połowy filmu, dziękuję dobranoc. :P Ale już nie wynikając w szczegóły tego absurdalnego planu i wyciąganych z kapelusza zwrotów akcji (zgubienie Tesseraktu) oraz nowych rozwiązań (quest w 1970, gdzie w jednym miejscu akurat znalazł się i Tesserakt, i cząstki Pyma, i Peggy Carter, i ojciec Starka, i Stan Lee!), przy których nawet Incepcja wydaje się cholernie logiczna i konsekwentna, w tym filmie nie czuć stawki ani napięcia, bo tak często wszystko podsumowane jest jakimś sucharem, a bohaterowie umierają tylko gdy każe im scenariusz. W kinie zupełnie nie zwróciłem uwagi na to, że statek Thanosa aż tak bardzo zmasakrował siedzibę Avengers, w której nikt nie zginął, ani nawet nie został ranny, a Barton (zwykły człowiek) miał jeszcze siłę biegać, skakać, strzelać się z kosmitami. Gdyby tego było mało, statek Thanosa dokonuje drugiego ostrzału na superbohaterów podczas bitwy, w trakcie którego zabija część swojej armii i... znowu żaden z bohaterów nie zostaje nawet draśnięty!! :P Przy powtórce nie czułem nawet połowy emocji, które towarzyszyły mi w kinie (tylko scena z portalami nadal jest tak samo wspaniała). Może zabrałem się za nią za szybko? Zobaczymy jak wypadnie powtórka z komentarzem twórców, ale podtrzymuję zdanie, że to najsłabszy Marvel od braci Russo. Avatar (którego wyprzedził w box office) i TDKR (inne zakończenia jednej z moich ulubionych serii superhero) też lepsze. 05-09-2019, 09:26 Cytat: lepiej było cofnąć się do Wakandy na 2 minuty przed pojawieniem się Thanosa i zabicie goZnowu by dostali wpierdol. Cytat:a bohaterowie umierają tylko gdy każe im scenariusz.Jak w każdym filmie :P 05-09-2019, 09:46 (Ten post był ostatnio modyfikowany: 05-09-2019, 09:48 przez Gieferg.)
Tez jestem po powtorce.
Dla mnie film wciaz dostarcza wszystko to czego potrzebuje fan MCU do szczescia. Po pierwsze zgadzam sie z Jubym odnosnie prologu. Wprowadza widza w ponury klimat i przypomina co sie odwalilo w poprzednim filmie. Film stoi bohaterami i wszystkim interakcjami miedzy nimi, jest tu masa swietnych dialogow, blyskotliwych zwrotow akcji i w ogole bardzo fajnej i pomyslowej akcji. Odnosnie czepiania sie planu Avengers? Tak to zwykle czepialstwo:) Wciaz mam mase frajdy ogladajac kazdy z trzech aktow bo tak mniej wiecej mozna podzielic film. Uwielbiam krótki watek w domu Starka piec lat pozniej i rozmowe z Avengersami. Jak ten film wspaniale domyka watek trudnej przyjazni Capa ze Starkiem, uwielbiam patrzec jak ze soba wspolpracuja, szkoda, ze juz nigdy nie zobaczymy tego duetu na ekranie. Finalowa bitwa, wiadomo majstersztyk z wieloma swietnymi sekwencjami jak portale, asemble, Parker spotyka Starka, Thor i Cap i zamiana mjolnira ze stormbreakerem, wejscie Danvers, im Iron Man. Mozna by wymieniac, tyle tu dobra. Utrzymuje ocene 10/10 za to jak pieknym finalem MCU ten film jest, ile tu znakomitego materialu i za wspaniale pozegnanie moich ulubionych postaci. Ps. Zawsze zastanawialem sie dlaczego Avengersi chcieli powrotu tylko tych wymazanych istot przez Thanosa. A co z ludzmi ktorzy gineli bo znikali piloci samolotow itp itd? Otoz chyba dialog miedzy Starkiem i Bannerem przed pstryknieciem mozna intepretowac jako przywrocenie do zycia wszystkich, ktorzy na skutek Thanosa poniesli smierc czyli nie tylko tych ktorzy znikneli. Stark mowi wyraznie, zeby sprowadzil wszytkie ofiary pstrykniecia Thanosa, wiec ja sobie tlumacze tak- ofiary skutkow pstrykniecia tez.
Terminator | Aliens | Terminator 2: Judgment Day | True Lies | Titanic | Avatar
Directed by James "THE KING" Cameron 05-09-2019, 09:55 (05-09-2019, 09:26)Juby napisał(a): Avatar (którego wyprzedził w box office) i TDKR (inne zakończenia jednej z moich ulubionych serii superhero) też lepsze. ![]() Ja pomagam mamie nadrobić zaległości, wczoraj Kapitan Marvel a dzisiaj Endgame :) 05-09-2019, 09:59 (Ten post był ostatnio modyfikowany: 05-09-2019, 09:59 przez Mierzwiak.) (05-09-2019, 09:55)Danus napisał(a): uwielbiam patrzec jak ze soba wspolpracuja, szkoda, ze juz nigdy nie zobaczymy tego duetu na ekranie. U Disneya no one's ever really gone Nawet mnie nie ciągnie do powtórki. Przy pierwszym razie jeszcze działała nostalgia, a i tak mnie wynudził, teraz... Może za rok/dwa, chociaż wolę oglądnąć IW dwa razy pod rząd niż raz Endgame 05-09-2019, 10:10 (Ten post był ostatnio modyfikowany: 05-09-2019, 10:11 przez zdzichon.) (05-09-2019, 09:46)Gieferg napisał(a):Cytat: lepiej było cofnąć się do Wakandy na 2 minuty przed pojawieniem się Thanosa i zabicie goZnowu by dostali wpierdol. Możliwe. Ale chociaż wiedzieliby gdzie, co i jak, wiedzieli też jaki błąd popełnili poprzednim razem (trzeba było celować w głowę), a 23 dni później ubili Thanosa, więc mogli to dobrze zaplanować, tak aby teraz też się udało. Zamiast tego wybrali "rozdzielmy się i lećmy w miejsca, o których nic nie wiemy" stawiając w dużej mierze na improwizację, a plan mieli tak dopięty, że Tony nawet nie pamiętał, że Hulk schodził schodami i rozwalił drzwi, gdy ci kłócili się w holu z Pearcem. :P (05-09-2019, 09:46)Gieferg napisał(a):Cytat:a bohaterowie umierają tylko gdy każe im scenariusz.Jak w każdym filmie :P Ale do tej pory w filmach tego uniwersum bohaterom nie włączał się tryb Szybkich i wściekłych 6, czyli nawet ci bez supermocy są odporni na... wszystko. (05-09-2019, 09:59)Mierzwiak napisał(a):(05-09-2019, 09:26)Juby napisał(a): Avatar (którego wyprzedził w box office) i TDKR (inne zakończenia jednej z moich ulubionych serii superhero) też lepsze. No sorry, widziałem 6 razy (+ wielokrotnie ulubione sceny) i chętniej sięgnę po TDKR po raz siódmy, niż po Endgame po raz trzeci. Ale ja jestem niepoprawnym fanem Batmana, więc wiesz ;) 05-09-2019, 11:06 (Ten post był ostatnio modyfikowany: 05-09-2019, 11:08 przez Juby.)
Widziałem Endgame 2 razy w kinie i oczywistym było dla mnie już po pierwszym seansie że film jest średni i cała jego siła to emocjonalny wydźwięk dla ludzi związanych z serią. Działa to bardzo dobrze za pierwszym razem a z kolejnymi seansami emocje opadają i wszystkie głupotki scenariuszowe zaczną mierzić. Jednak podobnie jest właściwie z większością filmów MCU. Brak zastrzeżeń z perspektywy czasu to mam co najwyżej do 5 filmów (CA:FA, IM, A1, CA:WS, GOG) w każdym innym zmieniłbym wiele żeby uznać za bezproblemowe.
Co to jest „FIUT”? FIUT to jest skrót moich zainteresowań „Film I Uwentualnie Telewizja”
バリバリ グシャグシャ バキバキ ゴクン #Official James Francis Cameron and Christopher Johnathan James Nolan Hejter# :D 05-09-2019, 11:29 Cytat: a 23 dni później ubili ThanosaThanosa bez kamieni. Cytat:więc mogli to dobrze zaplanować, tak aby teraz też się udało.Zbyt ryzykowne. Oni w ogóle nie zamierzali się ponownie konfrontować z Thanosem co jest akurat logiczne i sensowne. Niby po co mieliby to robić, skoro wcześniej dostali łomot, a mieli pomył jak zrealizować swój cel bez walki rewanżowej? Że nie wyszło to już inna sprawa, ale dążenie do niej celowo, z założeniem, że może Thor akurat trafi w głowę byłoby kompletnie idiotyczne. Przecież nie dlatego trafił Thanosa gdzie trafił bo dokładnie tak chciał go trafić, tylko po prostu tak wyszło. Gdyby celował specjalnie w głowę może nie trafiłby wcale. Za duża stawka, żeby liczyć na to, że akurat trafi, a jak nie to chooy i po ptokach. Cytat:to przecież gdyby dokoptowano ją do drużyny z Thorem, a Rocketa (który najlepiej znał się na statku, którym polecieli Natasza i Barton) dać do drużyny wysyłanej do 2014, Thanos nigdy by się nie dowiedział, co planują AvengersChyba nikt nie przewidział tego, że dwie Nebule się połączą umysłami. No i oczywiście: Endgame > TDKR I to znacznie. Avatar też nie ma startu. 05-09-2019, 11:43 (Ten post był ostatnio modyfikowany: 05-09-2019, 11:56 przez Gieferg.) (05-09-2019, 11:43)Gieferg napisał(a): Zbyt ryzykowne. Mniej od wylotu w kosmos po dwa kamienie, przy których nie mają pojęcia jak je zdobyć i z czym to się może wiązać? Lub wysłania grubego Thora z załamaniem nerwowym i w towarzystwie narwanego szopa do Asgardu na kilka chwil przed atakiem mrocznych elfów? Lub wysłania Bannera BEZ SPRAWDZENIA czy Dr Steven Strange był już tym Strangem-strażnikiem kamienia i czy był wtedy w Nowym Jorku? <ok> W takim razie przydałaby się w filmie scena, gdzie największe umysły świata z Tonym Starkiem na czele chociaż odrzucają taki pomysł z jakiegoś powodu. Ale nie, w filmie godzinami robią burzę mózgów i wpadają tylko na to, że w Nowym Jorku w 2012 mieli blisko siebie trzy kamienie (choć czy kamień czasu też akurat tego dnia tam był nawet nie sprawdzili, a mogło się okazać, że The Ancient One akurat siedzi w innym wymiarze i broni Ziemi przed innym zagrożeniem). :P (05-09-2019, 11:43)Gieferg napisał(a): a mieli pomył jak zrealizować swój cel bez walki rewanżowej A mieli? Bo z filmu wynika, że w większości to improwizorka. A na quest z Jane Foster to sami Russo chyba nie mieli pomysłu (bohaterowie nie mając pojęcia jak działa Eter wysłali po niego Rocketa, który po prostu go... wyssał z Jane? Zbudowali pod to jakąś super strzykawkę? Super zbiornik? Eter się nie bronił jak w drugim Thorze? Jak go w ogóle później przerobili na kamień pod rękawicę? Poprosili Thanosa o pomoc?). (05-09-2019, 11:43)Gieferg napisał(a): Chyba nikt nie przewidział tego, że dwie Nebule się połączą umysłami. Może by przewidzieli, gdyby Nebula PRZED skokiem w czasie ich poinformowała, że wtedy też szukała / szukali tego kamienia. :P (05-09-2019, 11:43)Gieferg napisał(a): No i oczywiście: Wiem, że w kwestii TDKR będę w mniejszości, bo to film z naprawdę wieloma problemami, ale Avatar jest tak z klasę wyżej od Endgame, z której strony bym nie patrzył. 05-09-2019, 13:05
Avatar nie ma postaci, których los by mnie obchodził choćby w 10% tak, jak postaci z Endgame, a co za tym idzie wszelkie emocje są ledwie marnym ułamkiem tych generowanych przez Endgame.
Cytat:Mniej od wylotu w kosmos po dwa kamienie, przy których nie mają pojęcia jak je zdobyć i z czym to się może wiązać?Owszem, jak mam dwie opcje i wiem, że opcja A jest przejebana i z nikłymi szansami powodzenia, a o opcji B nic nie wiem, to będę skłonny postawić na tę drugą. 05-09-2019, 14:33
Dołączam do grona obniżających oceny. Drugi seans w kinie był lepszy niż pierwszy (było spoooro do ogarnięcia), ale już trzeci... yyy :)
To co było super jest super, to co budziło emocje budzi emocje, a to co mi się nie podobało dalej mi się nie podoba. Dotarło do mnie za to jak w gruncie rzeczy mizerne jest to jako całość, jako fabuła, historia. Mizerne nie w sensie złe, ale... Infinity War też nie było autonomiczną historią jako taką, trudno żeby był nią film będący kumulacją postaci i wątków z kilkunastu innych filmów, ale tam zadziałał prosty jak budowa cepa patent z Thanosem zbierającym Kamienie i tym jakie stanowiło to zagrożenie. Jak już pisałem, w Endgame stawka nie istnieje, a oparcie filmu na odkręceniu poprzedniego jest, hmm, takie se. Nie brakuje tu świetnych momentów, tych jest naprawdę dużo i za to (oraz z sympatii do bohaterów i uniwersum) film ma ode mnie serduszko i Mocno brakuje tu też... czarnego charakteru. Thanos pojawia się późno, do tego czasu, pomijając bardzo dobry wstęp, film ma klimat wesołej wycieczki po poprzednich filmach i o ile jest to super, to... no właśnie, jest to tylko wesoła wycieczka po poprzednich filmach. W Infinity War wrażenie robiło i ekscytowało wymieszanie tych wszystkich postaci, włącznie z dodaniem do nich Strażników Galaktyki, na czym zresztą opierał się sam film, było to jego głównym wabikiem. Co jest takim wabikiem w Endgame? Nie potrafię powiedzieć. Teoretycznie "Jak oni to odkręcą?" i w dużej mierze jest to źródłem dobra w tym filmie, ale też czy jest to aż taka siła napędowa filmu? Nie, bo - wracamy do tego - nie ma stawki, napięcia, zagrożenia; to pojawia się dopiero w finale, moim zdaniem zdecydowanie za późno, ale może to i lepiej skoro jest ono powtórką, tylko większą (zniszczenie całego życia we wszechświecie) z Inifnity War. Tylko czemu w ogóle tego nie czuć? Mimo wszystko podziwiam scenarzystów. Stało przed nimi trudne zadanie kontynuowania swojej własnej pracy z Infinity War i napisanie konkluzji dla wszystkich dotychczasowych filmów MCU i w wielu kwestiach wyszli z tego obronną ręką. No ale właśnie: to bycie konkluzją powoduje, że często sceny / motywy / pomysły, nawet jeśli bardzo dobre, mocno pachną odhaczaniem tego, co w tym filmie znaleźć się musiało, czego oczekiwali fani. MCU robi coś, czego w kinie jeszcze nie było, ale nie ma nic za darmo. Spośród wszystkich filmów to właśnie Endgame przyszło za to zapłacić największą cenę. 06-09-2019, 18:28 (Ten post był ostatnio modyfikowany: 06-09-2019, 19:33 przez Mierzwiak.) (06-09-2019, 18:28)Mierzwiak napisał(a): Infinity War też nie było autonomiczną historią jako taką [...] ale tam zadziałał prosty jak budowa cepa patent z Thanosem zbierającym Kamienie i tym jakie stanowiło to zagrożenie.Infinity War (poza ogólnym byciem filmem o klasę lepszym od Endgame) korzysta głównie z prawa do skończenia się źle, a pierwsza zasada dramaturgii w kinie brzmi, że o wiele prościej opowiedzieć o czymś złym, niż dobrym. Naprawdę daje to temu filmowi wielkiego emocjonalnego kopa (ok, ja go nie odczułem, ale rozumiem tych, którzy tak :P) i piękną końcówkę, Endgame trzeba było zakończyć sukcesem, no to wyszło przeciętnie. Popatrzmy na inne przykłady: -Władca Pierścieni: FotR jest najlepszą częścią, bo ma prawo skończyć się w miarę ponuro i jeszcze można liczyć, że Frodo z Samem umrą w kolejnych częściach z głodu, albo rozszarpią ich orkowie :) -Gwiezdne Wojny: Imperium to najlepsza część, bo ma prawo skończyć się źle, z poczuciem zagrożenia, sporymi stratami dla bohaterów, można jeszcze mieć nadzieję, że Han skończy jako ozdoba w pałacu Jabby a Luke jednak postanowi rządzić Galaktyką z Vaderem, like father and son :) -Gwiezdne Wojny: Zemsta Sithów to druga najlepsza część, bo ona musi się skończyć źle i pokazać nastanie dark times Nie twierdzę oczywiście, że smutna końcówka=lepszy film, mówię tylko, że brak obowiązku happy endu sprawia, że możesz napisać o wiele lepszą fabułę. Cytat:Co jest takim wabikiem w Endgame? Nie potrafię powiedzieć.No cóż, dla mnie i pewnie dla milionów widzów, wabikiem było to, że coś dużego się kończy i pasuje zobaczyć. 06-09-2019, 18:49 (06-09-2019, 18:49)simek napisał(a): Infinity War (poza ogólnym byciem filmem o klasę lepszym od Endgame) korzysta głównie z prawa do skończenia się źle, a pierwsza zasada dramaturgii w kinie brzmi, że o wiele prościej opowiedzieć o czymś złym, niż dobrym.Dokładnie tak! Przegrana w Infinity War robi wrażenie, wygrana w Endgame już nie bardzo, tutaj w pamięci zostaje najbardziej śmierć Starka, czyli wygrana, tak, ale okupiona ofiarą. Tego bardzo tu brakuje: dzieją się takie rzeczy jak bombardowanie statku kosmicznego i starcie z gigantyczną armią krwiożerczych stworów plus dziećmi Thanosa (którzy w Infinity War byli dla bohaterów wyzwaniem), ale jedyne dwie ofiary to postaci, które same się poświęciły. To tylko wzmacnia poczucie braku stawki i osłabia "finałowość" tego finału. Wiadomo było że MCU będzie trwać, ale przydałoby się parę zgonów które choć trochę przełamałyby wrażenie parasola ochronnego nad, no cóż, wszystkimi poza tymi, którzy sami zdecydowali o swoim losie. Cytat:No cóż, dla mnie i pewnie dla milionów widzów, wabikiem było to, że coś dużego się kończy i pasuje zobaczyć.Domyślnie tak :) 06-09-2019, 19:14 |
|
|
| Podobne wątki | |||||
| Wątek: | Autor | Odpowiedzi: | Wyświetleń: | Ostatni post | |
| Avengers: Doomsday (2026) & Avengers: Secret Wars (2027) | Pelivaron | 169 | 17,810 |
6 godzin(y) temu Ostatni post: Krismeister |
|
| The Avengers (2012) | Gal Anonim | 1,349 | 156,853 |
07-07-2025, 00:40 Ostatni post: marsgrey21 |
|
| Avengers: Infinity War (2018) | Mierzwiak | 2,145 | 337,689 |
22-10-2024, 20:15 Ostatni post: srebrnik |
|
| Captain Marvel (2019) | Kuba | 555 | 74,800 |
06-04-2024, 01:56 Ostatni post: Gieferg |
|
| Avengers: Age of Ultron (2015) | Gal Anonim | 292 | 60,590 |
21-12-2023, 00:04 Ostatni post: Rozgdz |
|
| Spider-Man Far From Home (2019) | Pelivaron | 239 | 39,276 |
29-06-2021, 17:33 Ostatni post: kordian_slowackiego |
|
| Użytkownicy przeglądający ten wątek: |
| 1 gości |
![[Obrazek: giphy.gif]](https://media0.giphy.com/media/anuMFPLssX6SI/giphy.gif)






