Black Rain (1989)
#1
ulicą idzie człowiek. skupione spojrzenie, pozbawiona wyrazu twarz. patrzy na setki neonów i frunące ciemnym niebem pojazdy. nagle potrąca go sunący tuż nad jezdnią poduszkowiec. ciało zostaje zabrane do tajnego hangaru. tam po wymianie niezbędnych części, odziany w płaszcz, uzbrojony agent rusza na miasto z misją wyeliminowania kilku ważnych członków yakuzy. czujecie klimat?

marzy mi sie film, którego akcja toczy się w przyszłości, w świecie oplecionym mackami wszechwładnych korporacji. monstrualne instytucje, ucieleśnione pod postacią wysokościowców z betonu, szkła i chromu, mające na usługach własne oddziały yakuzy, przemierzające arterie miast na olbrzymich ryczących jednośladach, szerzące terror i śmierć. legiony najemników, pół-ludzi, pół-maszyn z implantami i wszczepami stymulującymi organizm do wysiłku i wywołującymi agresję. olbrzymie hale targowe, wypełnione po samo sklepienie ludzkim gwarem i okrzykami, wypowiadanymi w najdziwniejszych językach świata... Blade Runner i Black Rain po połączeniu dają więcej niż namiastkę takiej rzeczywistości. Ridley Scott dotknął tymi filmami spraw, które obecnie leżą poza zasięgiem hollywood. w odróżnieniu od produkcji amerykańskich kinematografia japońska i literatura podjęły się opisu zdehumanizowanego miasta przyszłości już dawno. pod piórem Williama Gibsona obrazy te urosły do rangi archetypów - przynajmniej dla mnie osobiście.

tytuł filmu nawiązuje do wydarzeń z końca II wojny światowej. szef yakuzy był wtedy małym chłopcem, gdy ujrzał wysoko na niebie nadlatującego B-29. wkrótce potem rozgrzane powietrze przyniosło czarny deszcz... Black Rain widziałem po raz pierwszy w sylwestra roku 199X. miałem wówczas niewiele ponad 13 lat. było grubo po północy. wraz z kuzynem siedzieliśmy zahipnotyzowani (albo zaspani) i gapiliśmy się w telewizor, nie wiedząc jeszcze, że patrzymy na wielkiego Ridleya Scotta w szczytowej formie. z całego filmu zapamiętałem tylko przytoczony wyżej wycinek opowieści starego bossa.

dlaczego warto znać Black Rain? powodów - jak zawsze w takich wypadkach - jest więcej niż tysiąc. wymienie najważniejsze:

- już na sam widok karty tytułowej sutki twardnieją i staja na baczność;
- sposób, w jaki Scott kreśli sylwetke miasta w momencie wschodu słońca, to bezdyskusyjne mistrzostwo świata;
- wrażliwość na światło u Scotta jest niebywała. rozkładam ręce w geście bezradności, starając się opisać, z jakim wyczuciem reżyser filtruje promienie słoneczne, jak drobinki kurzu wirują w obiektywie jego kamery, ile w tym majestatu, ile potęgi, ile niepokoju...
- Black Rain to rasowy film sensacyjny;
- skorumpowany gliniarz, który otwarcie przyznaje się do tego, że brał w łapę to raczej rzadkość (zazwyczaj jak pojawiają się zarzuty o łapówkarstwo to z gory wiadomo, że główny bohater jest nieskazitelny. ale nie w Black Rain);

Matsumoto: Złodziej to złodziej. Pośrodku nie ma szarzyzny.
Nick:Nowy Jork to jedna wielka szarzyzna.

- scena dekapitacji. zero cackania sie z publiką. nie będę zdradzał szczegółów, żeby nie spojlerowac. rzecz jest bardzo niewygodna w odbiorze. i to bynajmniej nie z powodu brutalności towarzyszącej ścięciu (widywałem brutalniejsze momenty);
- aranżacje Hansa Zimmera - co jeszcze całkiem niedawno wydawało mi sie niewykonalne - dorównuje kompozycjom Chunga i Costina z czasów To live & Die in LA (mocne uderzenia perkusji wplecione w orientalne brzmienie + kawałek I'll Be Holding On);

poniżej tradycyjnie obrazki z filmu. rzut oka wystarczy, żeby się zakochać i wystawić najwyższa możliwa ocene.

[Obrazek: 89593149nn9.jpg] [Obrazek: 15692400ge5.jpg]
[Obrazek: 32769130le3.jpg] [Obrazek: 29077755sd2.jpg]
[Obrazek: 50779889kq5.jpg] [Obrazek: 41392236bp3.jpg]
[Obrazek: beztytuuze3.jpg] [Obrazek: beztytuuls9.jpg]

Odpowiedz
#2
Mental: Chyba jeszcze nigdy nie zgadzałem się z Tobą w 100%. Wreszcie mam okazję Uśmiech

Douglas bije na głowę wszystkich filmowych policjantów, z jakimi do tej pory miałem styczność.

Odpowiedz
#3
Ale wywaliło tu postów, kurde mać. :evil:

Odpowiedz
#4
Cały mój temat o Jacksonie też wyrąbało. Chyba się popłaczę.

Odpowiedz
#5
opis klimatu stworzony przez mentala jest tak sugestywny, ze 'zamykam oczy i jestem tam'.

ALE z tego co pamietam, to fabula pozostawiala nieco do zyczenia. dwoch amerykanow po 'zabawkowym' fortelu yakuzy, zostaje w japonii w ramach jakiejs dziwnej wspolpracy z tamtejsza policja. panowie szukaja problemow zachowujac sie pretensjonalnie i niefrasobliwie. no i w koncu je znajduja, dzieki czemu douglas moze spuscic manto w kraju kwitnacej wisni.
tajemnicze gesty i zachowania japonczykow sa stylowe i dodaja uroku do zdjec i scenografii. ale caly watek glowny jest podejrzany, albo go nie pamietam dobrze.
cannibalistic humanoid underground dweller

Odpowiedz
#6
fortel yakuzy polegał z grubsza na tym, ze dwóch skośnych, uzbrojonych w pistolety automatyczne, wparowało do restauracji i zarżnęło na oczach świadków starca, siedzącego przy stole. poszło o drewniane pudełko, we wnętrzu którego znajdowała się bardzo cenna rzecz. pech chciał, że w restauracji był również Nick (Douglas) wraz ze swoim partnerem (Garcia). obydwaj rzucili się w pogoń za skośnym (jego kumpla zabili) i dorwali go w pobliskiej rzeźni. panowie ostro się pobili, ale w końcu udało im się zaciągnąć skośnego morderce na komisariat. tam dowiedzieli się, że to bardzo ważny skośny, który ma znajomości i że nie można go aresztować. przeciwnie: trzeba go odeskortować do Japonii i oddać w ręce tamtejszej policji. po przylocie do Japonii zjawiają się członkowie yakuza i - podając się za funkcjonariuszy - odbijają więźnia. od tego momentu akcja nabiera tempa.

Cytat:panowie szukaja problemow zachowujac sie pretensjonalnie i niefrasobliwie.

nie tak. ich bytność i zachowanie na ziemi japońskiej są wyraźnie umotywowane. nie mogę jednak zdradzać szczegółów. i to nie nowojorscy policjanci szukają problemów, ale yakuza szuka nowojorskich policjantów.

Douglas nie mógł ot tak po prostu zapakować się do samolotu i wrócić do kraju. miał na pieńku z przełożonymi (w jednej z początkowych scen oglądamy Douglasa, jak tłumaczy się przed komisją ze swojej korupcyjnej przeszłości, probuje przekonać publiczność przed telewizorami, że jest aniołkiem i że nigdy w życiu nie zhańbiłby odznaki - tak, tak...).

Odpowiedz
#7
SPOJLERY
mi chodzilo o fortel z przejeciem wieznia na lotnisku przez sfalszowanych policjantow - to bylo naiwne, a szczegolnie nastepstwo tego incydentu: dwoch glinarzy wynegocjowalo sobie, ze zostana tam i beda obserowac/wspolpracowac z japonska policja.
ta akcja jeszcze w USA w restauracji byla za to kapitalna. fajnie pokazana zostala scena morderstwa: pelno ludzi, facet bardzo pewny siebie wsadza komus noz w klatke, wszyscy patrza i sie po prostu boja.


Cytat:nie tak. ich bytność i zachowanie na ziemi japońskiej są wyraźnie umotywowane. nie mogę jednak zdradzać szczegółów. i to nie nowojorscy policjanci szukają problemów, ale yakuza szuka nowojorskich policjantów.
nie tak. moze nie pamietam. a moze mam racje.
cannibalistic humanoid underground dweller

Odpowiedz
#8
Cytat:mi chodzilo o fortel z przejeciem wieznia na lotnisku przez sfalszowanych policjantow - to bylo naiwne, a szczegolnie nastepstwo tego incydentu: dwoch glinarzy wynegocjowalo sobie, ze zostana tam i beda obserowac/wspolpracowac z japonska policja.

oni niczego nie negocjowali - po prostu zostali tam z własnej woli. oczywiście były rutynowe przepychanki, ale formalnie sprawa wyglądała tak: dopóki japońska policja nie podpisała papierów potwierdzających przekazanie więźnia, wiezień należał do nowojorskiej policji. poza tym Nick i jego partner zostali tam na zasadzie obserwatorów, odebrano im broń i przydzielono "przewodnika".

Cytat:mi chodzilo o fortel z przejeciem wieznia na lotnisku przez sfalszowanych policjantow - to bylo naiwne

to była yakuza. w ultrarealistycznym serialu The Wire grecka mafia miała plecy na samym szczycie FBI. poczytaj sobie publikacje o chińskich triadach, a pojęcie "siatka powiązań" nabierze dla ciebie raptem nowego znaczenia. nie pisze tego złośliwie. po prostu korzenie niektórych drzew sięgają bardzo głęboko w ziemię, nie mówiąc już o rozpiętości koron.

Odpowiedz
#9
Mental napisał(a):poza tym Nick i jego partner zostali tam na zasadzie obserwatorów, odebrano im broń i przydzielono "przewodnika"
i to nie jest naiwne? to nie harcerstwo ani praktyki ONZ-u, tylko Miejska Wojna.

Cytat:to była yakuza. w ultrarealistycznym serialu The Wire grecka mafia miała plecy na samym szczycie FBI. poczytaj sobie publikacje o chińskich triadach, a pojęcie "siatka powiązań" nabierze dla ciebie raptem nowego znaczenia. nie mówię tego złośliwie. po prostu korzenie niektórych drzew sięgają bardzo daleko w głąb ziemi.
no tak, ale cala mitologia 'siatki powiazan' nie ma chyba w przypadku tego fortelu takiego znaczenia. yakuza po prostu pokazala jakis papierek z japonskimi znaczkami, a twardziele Douglas i Garcia go po prostu podpisali. ..w sumie to uroczeUśmiech
cannibalistic humanoid underground dweller

Odpowiedz
#10
ci, co przyszli, pokazali odznaki, papierek, co jeszcze mieli pokazać? świadectwo ukończenia akademii policyjnej? poza tym dokumenty podsunięte Douglasowi pod nos byly w całości po japońsku:)

Cytat: i to nie jest naiwne?

od kiedy "pomoc" w śledztwie wbrew czyjeś woli jest naiwna? to raczej nadgorliwosc:)

Odpowiedz
#11
Film widziałem chlernie dawno (muszę sobie go odświeżyć, a przed wszystkim załatwić na dvd), ale w 100% zgadzam się z opinią Mentala. Po pierwszym seansie wiedziałem, że patrze na arcydzieło. Scena dekapitacji to coś niesamowitego.

Ale najdziwniejsze dla mnie jest to, że ten film jest niedoceniany. Jak ktoś myśli o twórczości Ridleya Scotta to w większości wypadków nawet nie wie, że ten film istnieje.

Odpowiedz
#12
jeśli miałbym sie czegoś czepić, to czepiłbym sie końcówki: w porównaniu z resztą filmu jest mega typowa - wielka rozpierducha z eksplodującymi samochodami i ginącymi na zawołanie yakuzami. wszystko oczywiście fajnie i klasycznie pokazane, spora moc ogniowa bucha z ekranu, ale jakoś niezbyt zgrabnie komponuje sie to z tym, co widzieliśmy wcześniej, czyli mrocznym, brudnym i stylistycznie pokrewnym Blade Runnerowi filmem sensacyjnym.

Odpowiedz
#13
Jeden z moich ulubionych filmów Scotta. Historia niby niespecjalnie oryginalna, ale klimat ma pierwszorzędny. No i te zdjęcia De Bonta - sam smak.

Btw, przydałaby się u nas jakaś porządna edycja DVD, bo ta aktualna ma obraz nieanamorficzny.

Odpowiedz
#14
Już samo intro z jadącym Douglas'em wywołuje u mnie ekstazę, najpierw na tle "Unisphere" we Flushing Meadows Park (jednego z symboli Queens) a później na Brooklyn Bridge. Sugestywne światło wschodzącego słońca od strony Manhattanu niemal poetycko odbija się od okularów zerkającego w jego stronę Nicka. Jednak to co przyprawia mnie o gęsią skórkę to grany tym momencie "I'll Be Holding On" Gregga Allmana. Nigdy w swoim życiu nie słyszałem tytułowego utworu, który tak by oddawał charakter głownej postaci. Conklin jest samotnym ulicznym gliną zmierzającym się z problemami (alimenty, skubanie na boku i oskarżenia z tym związane, smierć parntera) - "Well, life's a bitch" - mówi w pewnym momencie i o tym jest ten utwór. "It's the strongest hearts they say that always survive" te słowa piosenki w pełni ukazują z jakim typem bohatera mamy tu do czynienia z twardym sukinsynem, nieustępliwym i upartym człowiekiem pracującym w sercu jednej wielkiej szarej strefy.Ten utwór po prostu daje powera temu filmowi, jest jego esencją - hymnem. Black Rain to film, który ocieka tymi znakomitymi, ciętymi dialogami stwardniałego gliny. Teksty Douglasa odzwierciedlają jego podejście w zasadzie do wszystkiego; do pieprzonych urzędasów, japońców, wszystkich mend, czy sposobu przeprowadzenia śledztwa przez innych itp. W sumie trzeba by tu wkleić 3/4 filmu żeby oddać miód tego wszystkiego. Strona scenariuszowa nie jest wybitna z czego sobie zdaje sprawę, ale to co dostajemy zostało przeprowadzone w sposób solidny, nie budzący żadnego zastrzeżenia.
Soundtrack Zimmer'a to czysta poezja. Cudowne połączenie syntezatorów z azjatyckimi motywami idealnie współgrającym z obrazem. Miejscami ambientowe, spokojne i wyciszone ścieżki w scenach temu typu muzyce odpowiadających ("The Club" czy "Sorrow", gdy akcja jednak rusza z miejsca następuje zmiana; zwiększa się tempo beatów i następuje eksplozja emocji ( "The Overshadow" oraz "Chase To The Steel Plant" po prostu miażdżą mi mózg) Zimmer stworzył mozaikę stylu pasującego do sensacyjnego filmu policyjnego, wybijającą się ponad wszystko co słyszałem do tego rodzaju produkcji, Ekspresji jakiej ścieżka dźwiękowa dostarcza nie da się opisać, jest ona po prostu niepowtarzalna.
Atherton i De Bond stworzyli dzieło życia. Porażają mnie swoim wyczuciem perspektywy, dopasowaniem światła, tempa. Zjazd z Brookynu Bridge na jadącego Douglasa podążającego w kierunku kamery, która później sugestywnie sunie wzdłuż siatki podążając za nim - magia. Scena egzekucji na Charliem (podążająca kamera za kataną i motocyklem, Douglas oparty o siatkę), panoramy Osaki, Nowego Jorku. Ulice tu są brudne, mokre, zimne - spowielone smogiem i światłem naturalnego słońca lub sztucznych neonów. W każdym ujęciu czuć smród wydobywających się oparów, gęstego powietrza w pomieszczeniach i dymu tytoniowego. Doskonałość w każdym calu. Najlepiej nakręcony film, ever (tuż za nim Heat) a zarazem najlepszy glina ever - kino jeszcze lepszego nie wymyśliło. Nick jest gliną doskonałym (paradoksalnie ze względu na swoją niedoskonałość), gliną bezczelnym, twardym, bezkompromisowym, brudnym, ludzkim. Douglas nakręcił go będąc w okresie swojej świetności i dla mnie pozostaje najlepszą jego rolą. Obejrzałem po raz pięćsetny. 20/10 (ocena jak najbardziej subiektywna i emocjonalna) i wciąż rośnie, a na pewo nie spada). Kocham ten film. Można doszukać się (jak ktoś jest mądry i chcący) "clashu" kulturowowo - technologiczno - ideologiczno - językowego między USA a Japonią (wyścig motocyklowy, współpraca Nicka z Masą,). albo olać i cieszyć się artystycznymi zaletami jakie oba podmioty dostarczają. Black Rain to film mojego życia.

Na imdb znalazłem ciekawostkę: "Ridley Scott's first cut of the film was 2 hours and 40 minutes long." Ciekawe czy to się gdzieś uchowało? Żyję nadzieją (choć pewnie złódną), że tak.
PS Ktoś wie skąd można sprowadzić plakat do filmu? (bo może będę planował mały ołtarz)
PS 2 Sorry za wywalenie tematu z prawie roku. Chcialem załozyć nowy wątek, wczesniej jednak zrobiłem syrcza i wyszło, że Mental już dawno mnie uprzedził (ahh)
PS 3 Muszę w końcu obejżeć "Too Live and Die in LA" by mieć porównanie chociażby do ścieżki dźwiękowej (choć pewnie to będzie najmniej istotne). Banzai !!!
PS 4 Jeżeli ktoś jeszcze nie ma - to niech dorzuci sobie do ulubionych: oraz
"What is locked can be opened. What is hidden can be found. What is yours can be mine". - Garrett
The Dark Mod - Stories From The Shadows

Odpowiedz
#15
Zauważam że kolega Mental, założył już wszystkie ciekawe tematy o filmach. "Black Rain" to także mój uwielbiany film. Kiedy tylko o nim wspominam mam w głowie muzykę Zimmera, kawałek "Nick and Masa" w połączeniu z piosenką "I'll Be Holding On"... Klimatyczne kino lat 80. pamiętam że obejrzałem z polecenia po filmie "W mgnieniu oka" (Split Second) z Hauerem. Gdzie to kino, gdzie ten klimat...?

PS. Kiedyś przesłałem recenzję do KMFu ale odpowiedzi brak.
Co to jest „FIUT”? FIUT to jest skrót moich zainteresowań „Film I Uwentualnie Telewizja”
バリバリ   グシャグシャ   バキバキ    ゴクン
#Official James Francis Cameron and Christopher Johnathan James Nolan Hejter# :D

Odpowiedz
#16
Nie będę się rozpisywał: zdjęcia to ideał i niedościgniony wzór dla mnie, we wszystkich moich przyszłych filmach( Zdezorientowanymile: ), a muzyka genialna-głównego motywu słucham setny raz i ciągle mi mało. Jednym słowem

K
L
I
M
A
T

O aktorstwie też nie ma się co rozpisywać; Garcię wszyscy lubimy, a gdy na ekranie pojawia się Douglas, charyzma wylewa się z ekranu. A dwóm kozakom z US of A dzielnie sekunduje skośna część obsady.

A końcówka?

Niby nic, a łezka się w oku kręci...

Odpowiedz
#17
Klimat miażdży, praca kamery i ujęcia skutkują epą over 9000, ale w scenariuszu jest parę głupotek
Poza tym motory, Douglas i pomarańczowe słoneczko, japońska kultura i świetny OST Zimmera. Taki lekki niedosyt mi pozostał po seansie, chciałoby się podobnego filmu w klimatach miejski moloch przyszłości vs brudny glina.Uśmiech
Red, proud to be a member of Forum KMF Film.org.pl since Aug 2012.

Odpowiedz
#18
IMO "Rok smoka" robi to lepiej. Film Scotta jest nie tyle głupi, co zwyczajnie naiwny i banalny. Te całe relacje policjant z USA - policjant z Japonii (i ogólnie sposób ukazania kultury tego drugiego kraju) śmierdzą takim sucharem i sztampą, że nie można tego traktować zbyt poważnie. No ale klimat miażdży.

Odpowiedz
#19
Ogólnie rozczarowany jestem.

Świetne zdjęcia, fajny pomysł, rewelacyjnie pokazane miasto... I tyle. Postacie, drętwe dialogi, ogólna bylejakość, fatalny Douglas zarzynają film. Lipa.

Odpowiedz
#20
Bluźnisz. Ale wykonanie kary zostawię innym, myślę że Mental jeżeli to przeczyta to wymierzy siarczysty policzek Język
Co to jest „FIUT”? FIUT to jest skrót moich zainteresowań „Film I Uwentualnie Telewizja”
バリバリ   グシャグシャ   バキバキ    ゴクン
#Official James Francis Cameron and Christopher Johnathan James Nolan Hejter# :D

Odpowiedz

Digg   Delicious   Reddit   Facebook   Twitter   StumbleUpon  






Podobne wątki
Wątek: Autor Odpowiedzi: Wyświetleń: Ostatni post
  BLACK HAWK DOWN [reż. Ridley Scott] Mental 87 24,043 30-04-2025, 22:32
Ostatni post: Debryk



Użytkownicy przeglądający ten wątek:
1 gości