Ambasador białej rasy
Liczba postów: 37,533
Liczba wątków: 375
niebotyczny film! ślina mi cieknie z psyka na samą myśl o nim. wysokooktanowa, ultra energetyzująca mieszanka wybuchowa, techniczny majstersztyk, dopieszczony do granic ludzkich możliwości, fenomenalnie sfotografowany, z plejadą kapitalnych postaci (sadzący przyczajki eric bana w roli zimnokrwistego snajpera to numer jeden w peletonie komandosów scotta). poza tym to istna rzeźnia, angażująca sensorycznie i emocjonalnie bez reszty - trwająca nieprzerwanie przez 120 minut z hakiem wycieńczająca wymiana ognia między anonimowym zbiorowiskiem rozwścieczonej somalijskiej dziczy a garstką bohaterskich żołdaków w pustynnych moro uniformach. żadnych dygresji czy podróży do domu celem podejrzenia rodzin wyczekujących w napięciu na wieści z frontu. zamiast tego lądujemy w samym epicentrum wojny. szacun dla twórców za brawure!
amerykanie nigdy nie byli tak dobrzy (i konsekwentni) w stawianiu pomników swoim poległym. wizja scotta jest cholernie spójna, konkretna i mega nieobliczalna w kreowaniu wojennego chaosu. szczątkowe dialogi - wyjąwszy finałowe blubranie z offu o dupie maryni - są po prostu genialne i wala po łbie równie mocno, co scena z moździerzem trafiającym w humvee i grzęznącym w ciele kierowcy. zdaje sobie sprawę, ze wiele przemilczano, ze jankeski żołnierz nie czyni tu niegodziwości, nie strzela do dzieci, nie profanuje grobów, nie gwałci kobiet (zanim odda strzał do niewiasty z granatem, dwukrotnie krzyknie w jej stronę, by się nie zbliżała), ale nie przeszkadza mi to absolutnie - pomijając prosty fakt, że black hawk koncentruje sie wyłącznie na permanentnej walce o przetrwanie w ekstremalnych warunkach labiryntowego miasta i nie ma w nim czasu na niszczenie obcej kultury, to tak sie składa, że mam ostatnio po dziurki w nosie rozrachunkowej, indoktrynującej kwasówy. film ridleya jawi się w moim odbiorze jako ideał kina wojennego. jedno ujęcie z black hawka i wszystko staje się raptem jasne: rozgrzana łuska wypluta przez działko UH-60 wpadające za koszule josha hartnetta - CZAD! nakręcona przez starszego ze scottów historia o tragedii trzydziestu rangersów w mogadishu zrobiła na mnie nieskończenie większe wrażenie niż zrobiona przez wieszcza narodowa tragedia dwudziestu tysięcy polskich oficerów. do refleksji!
pamiętna kwestia - Harell (przez radio): Black Hawk down, we got a black hawk down!
najlepsza kwestia - McKnight: Motherfucker! Motherfucker!
02-02-2009, 19:49
Stały bywalec
Liczba postów: 13,390
Liczba wątków: 77
Nie będę oryginalny i podpisze się pod słowami Mentala obiema dłońmi i stopami  Rewelacyjny film, który udowadnia, że można zbudować ciekawe postaci w filmie akcj nie używając zbyt dużej liczby dialogów. Obsada rewelacyjnie dobrana (Sizemore!), rewelacyjne zdjęcia Idziaka, piękna muzyka... Idealny film wojenny. Osobom odpowiedzialnym z Art Direction postawiłbym pomnik. Niektóre ujęcia (jak te z BH na tle zadymioneg Mogadiszu) sa wyjęte z innej galaktyki.
Poza tym to jest jeden z tych niewielu (szkoda) filmów, w któych nie widać CGI, a które zostało użyte w wielu scenach. Tak się kurna robi efekty.
Oświadczenie: The Wire jest najlepszym serialem jaki widziałem. Six Feet Under jest na drugim miejscu.
02-02-2009, 21:06
Miszczu AVTAKa 2014/18/22
Liczba postów: 30,338
Liczba wątków: 67
dziwne, że się Mental z tym filmem dopiero obudził  jak dla mnie świetne kino, jeden z najlepszych filmów wojennych, a jeśli idzie o realizm samej walki to chyba najlepszy jaki powstał. W dodatku to idealny przykład jak należy wykorzystywać CGI w "zwykłym" filmie - gdy się ogląda dodatki do tego filmu (polecam wydanie 3dvd), to szczęka opada przy co drugim newsie.
02-02-2009, 21:14
(+) (+)
Liczba postów: 1,590
Liczba wątków: 19
Film miażdży i poraża realizmem. Wszystko na wysokim poziomie, zdjęcia, brutalność, dramat, ehh, kopara opada. Akurat wczoraj właśnie zamówiłem dvd z wersją rozszerzoną, nie widziałem jej jeszcze ale jak znam życie to im więcej Scotta tym lepiej.
02-02-2009, 21:25
Nowy
Liczba postów: 2,172
Liczba wątków: 13
Cytat:dziwne, że się Mental z tym filmem dopiero obudził
Mental wielokrotnie pisał o tym BHD i jeśli mnie pamięć nie myli, chyba nawet był temat, tylko zniknął, jak setka innych.
02-02-2009, 21:26
Miszczu AVTAKa 2014/18/22
Liczba postów: 30,338
Liczba wątków: 67
no właśnie dlatego napisałem, że dziwne
02-02-2009, 21:41
Banned
Liczba postów: 3,333
Liczba wątków: 35
jeden z najbardziej realistycznych filmów wojennych, zalatujący niemalże paradokumentem z pola walki. to co mi się spodobało to to że wielu z żołdaków nawet nie wie o co walczy. po prostu muszą stawić czoła wrogowi i w ostateczności zginąć z honorem.
ale co tu dużo gadać. to trzeba oglądać!
02-02-2009, 21:50
Ambasador białej rasy
Liczba postów: 37,533
Liczba wątków: 375
to, co mi sie najbardziej podoba w BHD, to relatywnie mało (prawie wcale) patetycznych scen śmierci. dostałeś kulkę - nie ma cie. walke dwóch snajperów z nacierającymi hordami tubylców przy wraku black hawka zaliczam do najbardziej poruszających momentów tego genialnego filmu. kibicowałem im, żeby przeżyli. żeby choć jeden przeżył! a tu pipa.
03-02-2009, 00:07
VIP
Liczba postów: 7,127
Liczba wątków: 292
jako reportaż z pola bitwy, jako fabularyzowany dokument rzezi w Mogadiszu, jako ekranizacja FPSa - BHD sprawdza się doskonale. Ponadto to dźwięko-obrazownia perfekcyjna. Ale nie jest to kino wojenne, w którego centrum stoi człowiek i jego stosunek do wojny, życia, śmierci itp. Dlatego nigdy nie potrafiłem BHD traktować jako coś więcej ponad zajebiście wyglądającego akcyjniaka wojennego, który nie udaje, że jest tylko akcyjniakiem wojennym. W sumie to i dobrze 8)
03-02-2009, 09:45
Dużo pisze
Liczba postów: 549
Liczba wątków: 9
Nigdy nie obejrzałem tego filmu w całości od początku do końca. Za każdym razem zanudzał mnie na śmierć, ale też urzekał wizualnie. Ujęcia lecących helikopterów nad brzegiem morza przejdą z pewnością do historii, podobnie jak sceny zestrzelenia Black Hawków. Kapitalne zdjęcia Idziaka i realizm, który zawdzięczamy konsultantom. Znów jednak Ridley zrobił film suchy, co w ostatnich latach niestety zdarza mu się coraz częściej. To jeden z tych obrazów, które włączam na moment by zobaczyć coś ładnego. Sam fakt pogoni za realizmem nie jest dla mnie wystarczającym powodem by uznać ten film za ważny.
I was always criticized for style and content, but I enjoy trying to tell stories a different way - Tony Scott
03-02-2009, 11:31
悟
Liczba postów: 11,556
Liczba wątków: 37
desjudi napisał(a):Ale nie jest to kino wojenne, w którego centrum stoi człowiek i jego stosunek do wojny, życia, śmierci itp.
Sorry, Des, ale jak juz kiedys pisalem, BHD to czytsa esencja wojny. Na polu walki nie ma czasu na przemyslenia i filozoficzne dochodzenia. Jest wrog, ktorego trzeba zabic, niewazne juz czemu i po co. Helikopter w Ogniu to cudny film wojenny gdyz pokazuje wojne z perspektywy zolnierza. Wyciaganie wnioskow jest dobre po zakonczeniu konfliktu. W jego trakcie wszyscy zainteresowani (czytaj walczacy) maja to gdzies.
Postępować należy tak, aby niczego nie robić, a wtedy panować będzie ład.
-- Laozi
03-02-2009, 12:35
Nowy
Liczba postów: 155
Liczba wątków: 0
desjudi napisał(a):jako reportaż z pola bitwy, jako fabularyzowany dokument rzezi w Mogadiszu, jako ekranizacja FPSa - BHD sprawdza się doskonale. Ponadto to dźwięko-obrazownia perfekcyjna. Ale nie jest to kino wojenne, w którego centrum stoi człowiek i jego stosunek do wojny, życia, śmierci itp. Dlatego nigdy nie potrafiłem BHD traktować jako coś więcej ponad zajebiście wyglądającego akcyjniaka wojennego, który nie udaje, że jest tylko akcyjniakiem wojennym. W sumie to i dobrze 8)
w 100% zgadzam się z taką opinią .. choć film ewidentnie przedstawia obraz wojny , to różni się od pozostałych z tego gatunku , że jego oglądnięcie nie skłania do klasycznych refleksji. Osobiście widzę w tym obrazie kupę znakomitego kina akcji sfilmowanej w mistrzowski sposób z równie mistrzowską ścieżką dźwiękową w tle .Aż troszkę się dziwię że ktoś mógł nie oglądnąć go do końca, bo jednemu będzie się podobał drugiemu nie i już nigdy do niego nie wróci , ale oczy chyba od niego oderwać jest trudno 8)
03-02-2009, 12:45
VIP
Liczba postów: 7,127
Liczba wątków: 292
Hitch napisał(a):Na polu walki nie ma czasu na przemyslenia i filozoficzne dochodzenia.
powiedz to bohaterom "Plutonu", "Czasu apokalipsy", "Cienkiej czerwonej linii", "Łowcy jeleni", "Szeregowca Ryana", "Listów z Iwo Jimy".
Dlaczego na wojnie ma brakować miejsca na refleksje, myślenie? Fakt, wojna odbiera rozum, ale i naznacza jakimś piętnem, którego obecności zignorować, przynajmniej ja, nie mogę. Wojna to nie gra komputerowa, for krajst sejk. Jednak w tej materii jestem całkowitym laikiem. Może mamy tu jakiś weteranów? 8)
03-02-2009, 13:06
Jessica Buch
Liczba postów: 1,683
Liczba wątków: 6
Zagadzam się z Desjudi.
Może teraz bardzo uproszczę ale BHD, to dla mnie film nie o wojnie... ale o bitwie (taka strzelanka). Film opowiadający historię jednej bitwy, w bradzo prosty ale efekciarski sposób. Film wojenny ma dla mnie większe i szersze znaczenie i są to takie filmy o jakich wspomniał wyżej Des. Dorzuciłabym do tego co wymienił Des jeszcze:"Stalingrad" mimo iż ten film również dotyczy jednej bitwy, jednak kładziony jest tam zdecydowanie większy nacisk na człowieka.
03-02-2009, 13:14
Nowy
Liczba postów: 3,416
Liczba wątków: 8
desjudi napisał(a):Ale nie jest to kino wojenne, w którego centrum stoi człowiek i jego stosunek do wojny, życia, śmierci itp.
Ale czy to źle?
Owszem, BHD ma sporo z paradokumentu... ale to przecież jest jego wartość. Oczywiście, że są filmy o wojnie, które zadają pytania. Ale czy to znaczy, że każdy musi? To nie jest tak, że BHD nie budzi refleksji. Owszem, budzi -- właśnie tą surowością.
03-02-2009, 13:37
悟
Liczba postów: 11,556
Liczba wątków: 37
Des, mi chodzi, ze tam nie ma czasu po prostu zeby przystanac i pokontemplowac. Wojna w Wietnamie czy II Wojna Światowa to konflikty, ktore ciagnely sie latami. W BHD mamy historie jednej akcji militarnej, ktora w zalozeniach miala trwac doslownie chwile, a kiedy wszystko sie jeblo okazalo sie, ze garstka zolnierzy walczy z calym Mogadishu. Filmy, ktore wymieniles to refleksje o wojnie. BHD to pokazanie wojny bez filozofowania i rozmyslania. Wrzucenie kamery w sam srodek konfliktu. Moim zdaniem to tez jest kino wojenne. Nie kazde dzielo musi sie "zastanawiac" nad wojna.
Nacisk na czlowieka tez jest w BHD. Bohater jest co prawda zbiorczy, ale widac jak zmienia tych ludzi te pare godzin. Lecac do miasta cieszyli sie jak dzieci...
Postępować należy tak, aby niczego nie robić, a wtedy panować będzie ład.
-- Laozi
03-02-2009, 14:24
Nowy
Liczba postów: 614
Liczba wątków: 0
desjudi napisał(a):Hitch napisał(a):Na polu walki nie ma czasu na przemyslenia i filozoficzne dochodzenia.
powiedz to bohaterom "Plutonu", "Czasu apokalipsy", "Cienkiej czerwonej linii", "Łowcy jeleni", "Szeregowca Ryana", "Listów z Iwo Jimy".
Cavaziel w cienkiej czerownie linii chodzil sobie po plazy, patrzyl na tubylcow, ogladal widoki, rozmyslal... Mlody Sheen w "Plutonie" mial tez czas wolny, pisal listy, rozmawial z zolnierzami, palil trawke, rozmyslal patrzac na pole bitwy z lecacego helikoptera. Stary Sheen ciagle plynal na tej malej łajbie i nie mial nic lepszego do roboty niz rozmyslac. Tymczasem chlopaki w BHD szczelaja, kryja sie, opatruja, odbijaja, ostrzeliwuja, namierzaja, uciekaja. Przy tak intensywnej walce w terenie zabudowanym nie ma czasu na glebsze rekleksje, trzeba myslec jakim cudem przezyc.
03-02-2009, 14:27
VIP
Liczba postów: 7,127
Liczba wątków: 292
nooo, jak rasowa strzelanka 8)
Negrin, nie chodzi o to, że mi źle. BHD jest jakie jest - wartościowe pod pewnymi względami [głównie realizacyjnymi], bezwartościowe gdy mowa o czymś więcej ponad realistyczny counter strike 8) I w tym - paradoksalnie - jego siła. Szczerze podziwiam twórców (bo to nie tylko film Scotta, ale i w równej mierze Idziaka). Podobnie jak dla Moniki - wojna (i kino wojenne) ma dość szersze znaczenie, na pewno wykraczające poza zmysłowe doznania.
edit: faux pas, Idziaka to film przecież, nie Kamińskiego :roll:
03-02-2009, 15:04
Nowy
Liczba postów: 126
Liczba wątków: 2
ogólnie ciekawe rzeczy mówił Idziak o realizacji tego. opowiadał o skrupulatności Scotta. mimo, że mieli storyboardzistów zatrudnionych to reżyser sam malował poszczególne sceny, bo jakoś tam inaczej to widział. zmieniał Idziakowi ustawienia świateł, argumentując znów, że ma inny pomysł na to. wszystkiego pilnował gość
03-02-2009, 15:23
Nowy
Liczba postów: 166
Liczba wątków: 1
Mental napisał(a):rozgrzana łuska wypluta przez działko UH-60 wpadające za koszule josha hartnetta - CZAD!
A to się chyba w rzeczywistości przydarzyło na planie naszemu rodakowi. Scottowi się spodobało (sic!) i zrobił dokrętkę, ale z przystojniejszym młodzieńcem niż Idziak w roli poszkodowanego.
03-02-2009, 16:12
|