Ten gość NIE robi złych filmów - robi tylko bardzo dobre albo wybitne i zawsze wyróżnia się fantastyczną reżyserią. W połączeniu z Deakinsem można być pewnym pięknych kadrów (zresztą to już widać po zwiastunach). Podoba mi się dobór barw, fantazja w scenografii i zabawa ujęciami.
Ja jestem w pełni przekonany, że to będzie conajmniej bardzo dobry film (fantastycznie nakręcony), a nawet mam nadzieję, że przebije oryginał. :) Toć to najlepszy na tę chwilę reżyser, a Deakins to spokojnie top3 operatorów.
O ile przy Sicario bym polemizował to tez uważam że należy zaufać reżyserowi. Generalnie mam wrażenie że swoja robote odwali wzorow. Boję się tego co Scott chciał aby wrzucic do filmu bo domyślam się, że miał znaczący wpływ na scenariusz
Po prostu warto pamiętać, że to nie jest kolejny sztampowy rimejk-zapychacz, vide Ghost in the shell z reżyserem Rupertem Sandersem, którego jedynym filmem wcześniej była Królewna Śnieżka i Łowca. Albo Pamięć Absolutna z reżyserem Lenem Wisemanem, który wcześniej nakręcił Underworld: Evolution i Szklaną Pułapkę 4.0. Albo Terminator: Ocalenie z reżyserią McG, który wcześniej nakręcił Aniołki Charliego.
Tutaj jest absolutnie topowy reżyser, który do każdego projektu podchodzi z pasją. Nie widzę opcji, żeby to był zły film. A następna w kolejce Villeneuve'a jest... Diuna.
Kuba napisał(a):Boję się tego co Scott chciał aby wrzucic do filmu bo domyślam się, że miał znaczący wpływ na scenariusz
To byłaby tragedia. Scott się kompletnie wypalił (w SZCZEGÓLNOŚCI scenariuszowo). Znaczy Marsjanin mu może wyszedł, ale to też inny typ kina... A jak pomyślę o obu Prometeuszach, Exodus, Robin Hood... uh.
26-06-2017, 01:06 (Ten post był ostatnio modyfikowany: 26-06-2017, 01:09 przez Capt. Nascimento.)
Diuna która jest znacznie trudniejszym, droższym, bardziej skomplikowanym i zdaje się ważniejszym dla Villeneuve projektem od "Blade Runnera".
Denis do tej pory z zdawałoby się prostych tematów robił perełki. Teraz jednak walczy z oryginalem który kochają miliony i trudno w ich oczach będzie go przebić a także podejmie się zekranizowania kultowej sagi i to samej Diuny. Przegrać przy takich wyzwaniach to żaden wstyd :P Ale mimo to sadzę, że Villeneuve mocno zaskoczy krytyków.
(26-06-2017, 00:26)Capt. Nascimento napisał(a): Ten gość NIE robi złych filmów - robi tylko bardzo dobre albo wybitne i zawsze wyróżnia się fantastyczną reżyserią.
No bądźmy poważni :)
"Prisoners" to dla mnie film co najwyżej przeciętny, a o "Sicario" to szkoda nawet wspominać. To film ewidentnie zły.
Problem w tym, że jak wyżej napisał Mierzwiak, ten film nie powinien powstać.
Wiem, że oryginał nie dla wszystkich jest filmem kultowym, no ale dla mnie jest. To jest porywanie się z motyką na słońce z mojej perspektywy. A z klimatycznych obrazków już dawno wyrosłem.
To co pokazywał Leto + Ryan "Gram w poważnym filmie więc mam smętną minę" Gosling nastraja mnie jak najbardziej pesymistycznie.
Na chwilę obecną to zarzuciłem pomysł wyjścia do kina nawet. Chyba że dostanę jakąś darmową wejściówkę.
Dr Strangelove napisał(a):"Prisoners" to dla mnie film co najwyżej przeciętny, a o "Sicario" to szkoda nawet wspominać. To film ewidentnie zły.
Eeee Sicario jest ZŁYM filmem? Rozumiem osoby zawiedziony stonowaną, prostą fabułą i subtelnym finałem, albo budowaniem napięcia by ostatecznie atak ze strony karteli nie nastąpił... (co mi w ogóle nie przeszkadzało). Ale "Sicario" to przykład popisowego budowania napięcia - nawet Cinefix poświęcił temu analizę - polecam:
Oprócz doskonale budowanego napięcia, gęstego klimatu Juarez (przyprawiającego o ciarki), wspaniałych zdjęć Deakinsa, wybitnego soundtracku i jednej z najlepszych ról Benicio del Toro... ma też sensowne przesłanie. Pokazuje problemy Meksyku i trudności walki z kartelami (co można zresztą odczytać też bardziej uniwersalnie). Co człowiek to opinia, ale żeby przy tylu zaletach nazywać film EWIDENTNIE ZŁYM?
"Prisoners" też był realizacyjnie perełką. Co najwyżej przeciętny? :O
Dr Strangelove napisał(a):No bądźmy poważni :)
Przecież jestem poważny.
Dr Strangelove napisał(a):Wiem, że oryginał nie dla wszystkich jest filmem kultowym, no ale dla mnie jest. To jest porywanie się z motyką na słońce z mojej perspektywy. A z klimatycznych obrazków już dawno wyrosłem.
No dla mnie też, ale to nie znaczy, że nie można się z nim zmierzyć.
(26-06-2017, 12:13)Capt. Nascimento napisał(a): Oprócz doskonale budowanego napięcia, gęstego klimatu Juarez (przyprawiającego o ciarki), wspaniałych zdjęć Deakinsa, wybitnego soundtracku i jednej z najlepszych ról Benicio del Toro... ma też sensowne przesłanie. Pokazuje problemy Meksyku i trudności walki z kartelami (co można zresztą odczytać też bardziej uniwersalnie). Co człowiek to opinia, ale żeby przy tylu zaletach nazywać film EWIDENTNIE ZŁYM?
To jak z samochodem, który ma wspaniałe kształty, piękne alufelgi, 100 poduszek powietrznych, oszałamiający kolor, wspaniałą skrzynię biegów, ale nie ma silnika, więc nie spełnia podstawowej funkcji jakiej wymagam.
Zresztą jak napisał Gierfeg, w temacie o "Sicario" jest chyba wszystko napisane.
Nie, nie ma sensu się z tym mierzyć. Zdarzają się po prostu filmy, które trzeba zostawić w spokoju. Ok, wzięli się za to, nie ukrywam, że jestem zaciekawiony jak to się skończy ale szanse na sukces są po prostu nikłe. Nawet dobry film będzie przy oryginale niepotrzebny. No takie niestety mam bezlitosne podejście do świata.
Tak samo jak nie interesują mnie młode lata Neila McCauleya ani starość Vincenta Hanny.
Mi też sequel Blade Runnera wydaje się zbędny sam w sobie (w końcu oryginał był w pełni zamkniętą historią), ale ze względu na reżysera jestem optymistycznie nastawiony. Mam nadzieję, że to nie jest sequel dla samego faktu sequelowania/rimejkowania klasyku s-f, tylko scenariusz faktycznie coś sobą prezentuje.
Niemniej zdecydowanie bardziej czekam na Diunę... top3 moich ulubionych książek a do dzisiaj nie doczekała się dobrej ekranizacji.
(26-06-2017, 08:40)Phil napisał(a): na poziomie czysto wizualnym jest to rzecz olśniewająca. Zabawne, jak różnie można to odbierać :)
No ale z tego co kojarzę nikt tutaj nie zarzuca dotychczasowym materiałom że źle wyglądają (w tym dosłowntm sensie), tylko że przez swoją sterylność i minimalizm nie mają nic wspólnego z filmem Scotta i w ogóle się z BR nie kojarzą.
Mierzwiak napisał(a):Widziałem i nam jeszcze gorsze odczucia niż po trailerze. Jedno wielkie meh.
Dr Strangelove napisał(a):Amen.
To będzie spektakularna klapa. Wszystko, po prostu wszystko wali po łbie - Blejd Raner. Widzicie? BLEJD RANER!!!
Ten film nie ma szansy się udać.
Mierzwiak napisał(a):No ale z tego co kojarzę nikt tutaj nie zarzuca dotychczasowym materiałom że źle wyglądają (w tym dosłowntm sensie), tylko że przez swoją sterylność i minimalizm nie mają nic wspólnego z filmem Scotta i w ogóle się z BR nie kojarzą.
Problemy Sicario leżały w kiepskim, nudnym i bezpłciowym scenariuszem, słabymi postaciami i aktorami. Natomiast pod względem muzy, zdjec i reżyserii....znakomita robota.
Aż dziwne ze te skrypt stworzył Sheridan.
Jak dla mnie pierwsze 2/3 scenariusza Sicario to rewelacja - może ewentualnie dałoby się podrasować w paru miejscach, ale oglądałem na skraju fotela. Potem dochodzi do kuliminacji motywu z konwojem... i nic się nie dzieje. Zdaje mi się, że od tego momentu ludzie byli zawiedzeni: tak im podbudowano emocje, a potem właściwie jest dosyć lekki finał. Albo raczej: ciężar finału opiera się na postaci Del Toro i jego relacji z Emily Blunt.
Co do aktorstwa - Del Toro zagrał tu swoją najlepszą rolę po Traffic (film sprzed 17 lat...), za co dostał sporo nominacji (m.i. BAFTA) i nawet wygrał jedną nagrodę. Emily Blunt zagrała bardzo solidnie, a jeśli chodzi o Josha Brolina, to jego trzecia kreacja po "To nie jest kraj dla starych ludzi" i "American Gangster", gdzie mnie nie irytuje.
No i tak, gwiazdą tego filmu zdecydowanie nie był scenariusz, a reżyser. W ogóle reżyser był główną gwiazdą tego filmu.