Blair Witch Project
#41
BWP to był chyba największy marketingowy sukces w sprzedawaniu... gówna.
Serio... Już tę wyświechtaną "filmową" dwójkę oglądało mi się z większym zainteresowaniem i w ogóle miała jakikolwiek klimat...
welcome to prime time bitch!

Kenner, just in case we get killed, I wanted to tell you, you have the biggest dick I've ever seen on a man.

Odpowiedz
#42
Do BWP to trzeba odpowiednio podejść o ile ma się cierpliwość, ja też nie lubiłem kiedyś, potem wczułem się w historię przechodząc ją razem z bohaterami i było fajnie, z kolei dwójka to taki szajs zrobiony standardowo jak na horror.

Odpowiedz
#43
W dwójce przynajmniej była "scena-twist" z tripem. W jedynce... nie ma NIC.
welcome to prime time bitch!

Kenner, just in case we get killed, I wanted to tell you, you have the biggest dick I've ever seen on a man.

Odpowiedz
#44
No kwestia gustu, każdy ma coś dla siebie, teraz kolej na trójkę, na którą wielu czekało, a która nigdy nie miała powstać, a jednak znienacka powstała i jest wielkim znakiem zapytania.

Odpowiedz
#45
Zacznę może od tego, że nie jestem wielkim fanem "Blair Witch Project" (zdecydowanie wyżej cenię sobie część drugą, nawet mimo jej wad spowodowanych w dużej mierze ingerencjami wytwórni) tak więc poprzeczka oczekiwań przed dzisiejszym seansem najnowszej części tej serii nie była zawieszona szczególnie wysoko. Właściwie nadzieję na udany seans pokładałem wyłącznie w osobie Adama Wingarda, który na swoim koncie nie miał produkcji, która by mi się jakoś specjalnie nie podobała.

No cóż! Najwyraźniej zawsze musi być ten pierwszy raz, ponieważ "Blair Witch" to bardzo kiepski film a za największą, a raczej jedyną zaletę tej produkcji mogę uznać jedynie fakt, że dzięki niej bardziej doceniłem część pierwszą. Bo choć w omawianym tu dziś dziele dzieje się bardzo wiele (powiedziałbym nawet, że zbyt wiele) to jednak jedynka miała ten swój niepokojący i intrygujący klimat tajemnicy, którego tu zdecydowanie zabrakło.

Wingard postanowił bowiem do maksimum wykorzystać możliwości jakie daje o niebo większy niż w przypadku, nie oszukujmy się, nakręconej niemal "chałupniczo" pierwszej części budżet. Do granic możliwości podkręcił tempo akcji, postanowił pokazać nam tytułową wiedźmę oraz postawił na "sprawdzone" metody straszenia widza czyli nasycenie filmu jump-scenkami i nagłymi głośnymi dźwiękami. Gdzieś w tym wszystkim zgubiły się jednak najważniejsze moim zdaniem cechy pierwowzoru czyli subtelność, niedopowiedzenie a przede wszystkim groza. W rezultacie film zamiast niepokoić czy przerażać najzwyczajniej w świecie nudzi.

Nie pomaga również fakt, że tak naprawdę mamy tu do czynienia z "remakiem" a bohaterowie są kompletnie pozbawieni wyrazu czy choćby krzty charyzmy przez co nie sprawiają, by choć przez chwilę chciało się przejmować ich losami. No ale skoro najlepszą postać czyli Talię graną przez najbardziej doświadczoną aktorsko ze wszystkich członków obsady Valorie Curry (m.in. serial "The Following") usuwa się niemal zaraz na samym początku to potem takie są tego skutki, że nie ma kto pociągnąć fabuły.

Podsumowując. "Blair Witch" to film "przefajnowany", który spodoba się przede wszystkim fanom współczesnych horrorów i osobom, które uważają pierwowzór za film nudny ponieważ "nic się nie dzieje a bohaterowie tylko łażą po lesie". Reszta spokojnie może go ominąć szerokim łukiem a w zamian sięgnąć po pierwowzór.

OCENA: 4/10
Najlepszy film 2021: Titane
Najlepszy film 2020: Pewnego razu w Hollywood
Najlepszy film 2019: Parasite
Najlepszy film 2018: Suspiria






Odpowiedz
#46
Cytat:"Blair Witch" to film "przefajnowany", który spodoba się przede wszystkim fanom współczesnych horrorów i osobom, które uważają pierwowzór za film nudny ponieważ "nic się nie dzieje a bohaterowie tylko łażą po lesie". Reszta spokojnie może go ominąć szerokim łukiem a w zamian sięgnąć po pierwowzór.
Otóż to. Więcej, mocniej, szybciej - ale nie lepiej, tak to można podsumować.

Cieszę się, że ominąłem kino i zostałem w domu, cierpliwie czekając, aż nadarzy się okazja do obejrzenia w znacznie bardziej komfortowych warunkach. BWP lubię, nawet bardzo, do filmów typu found footage mam słabość i potrafię naprawdę wiele wybaczyć, ale Blair Witch jest... no jest. I tyle. Nie kupuję motywu, że ziomek po x latach ciągle szuka siostry i dopiero teraz, nagle, gdy jakiś inny ziomek wrzucił na youtube filmik z lasu zbiera ekipę i rusza na poszukiwania. Nie kupuję tej grupki totalnie anonimowych, płaskich jak mokra tektura ludzi. Nie kupuję szybkości, z jaką się to wszystko dzieje; raz - dwa - trzy i już są w lesie, już się gubią, już pojawiają się kopczyki z kamieni i patyczki wiszące nad namiotami, już znikają pierwsze osoby. Nie kupuję
choć potencjał był tutaj naprawdę olbrzymi, bo parę razy serce mi zabiło szybciej, a niekończące się spacery po lesie i widok z drona na morze drzew jest bardzo fajny. Mimo wszystko nie żałuję za bardzo czasu, jaki spędziłem na oglądaniu Blair Witch - widziałem wiele gorszych filmów i horrorów w szczególności. Po prostu... mogło być dobrze, a wyszło jak zawsze, zwłaszcza mając za sterami gościa od Gościa. Może gdyby całkowicie odciąć się od Wiedźmy i zrobić coś innego, coś, co nijak nie wiązałoby się z Blair wszystko wyszłoby naprawdę lepiej?

Odpowiedz
#47
Nowe  BWP nie jest złym filmem, ale... nie mam bladego pojęcia po co powstało.

W zasadzie niemal od początku do końca jest to lekko podkręcony remake pierwszego filmu, dlatego też pierwsza połowa mocno mi się dłużyła. Nie ma tam po prostu niczego, czego bym już nie widział. Bardziej świeże motywy wchodzą później. Chyba najlepiej wypadło...

Inne nowości są jednak albo durne, albo do niczego nie prowadzą:


Film w efekcie nie prowadzi do niczego i zostawia nas w tym samym miejscu, co pierwowzór. W żaden sposób nie poszerza, ani nie wzbogaca historii, jak robiło to Book of Shadows czy gry. Szkoda, bo potencjał bym olbrzymi.

Ogląda się szybko i bezboleśnie, wspomniany w spoilerze motyw z tunelem trochę podnosi ciśnienie, ale... to jedynie taki "HD Remaster" jedynki. To już wolę oryginał, który wygrywa tempem i klimatem.

Odpowiedz
#48
Ale jestem zawiedziony nowym filmem. Pierwszy Blair Witch bardzo mi się podobał, może dlatego, że jestem fanem gier i przed seansem dobrze poznałem historię wiedźmy,  Rustin Parra, itd. - w takim kontekście dzienna wędrówka po zwykłym lesie była całkiem klimatyczna, bo w wyobraźni dopowiadałem sobie całą resztę. Adam Wingard nie bawi się w takie subtelne budowanie atmosfery. Ma być horror? No to niech cały czas będzie ciemno, niech wszyscy się drą, głównie dlatego, że w tym mroku wpadają na siebie (gdybym chciał zobaczyć drugi raz, to chętnie bym policzył, ile razy któryś z bohaterów prawie zesrał się w gacie, tylko dlatego, że kolega klepnął go w plecy), niech dziewczyna rani sobie stopę i niech dojrzewa w niej jakiś obcy, powodując absurdalne trzaski (wtf? o co w ogóle chodziło w tym wątku?). Ale główną wadą jest po prostu nuda i powtarzalność. Finał w domu jest ciekawszy, ale nie ratuje filmu.

I podpisuję się pod tym, co napisał Khet. Film nie rozszerza uniwersum w żaden sposób, a tunel był fajny, ale to raczej zasługa mojej klaustrofobii :D

2/10

Odpowiedz
#49
Jump Scare: The Movie. Po 20 razie, kiedy jakaś zupełnie zwykła rzecz wchodzi w kadr w akompaniamencie głośnego trzasku, cała atmosfera uleciała. Pierwszą połowę nawet kupiłem - jest zagrana przyzwoicie, ma to jakiś klimat - ale kiedy zaczyna się noc, robi się nudno. Nie tylko dlatego, że jedynym sposobem straszenia jest "BUUU!", ale też dlatego, że wszystko dzieje się bez powodu. A teraz wyją wilki! A teraz namioty lecą w górę! A teraz jakaś ręka chwyta bohatera! To nie ma sensu - to tylko filmowy dom strachów, jedziesz w wagoniku i nie myślisz, czemu w jednym miejscu są nietoperze, szkielety i kosmici. Są, bo to dom strachu i już.

Dobrze zrobiony found footage pozwala pokazać całkiem epiczną historię z wykorzystaniem mikrych środków - dobrze zrobiły to BWP i Paranromal Activity, całkiem fajnie np. Area 51. Tutaj nie ma nic z tych rzeczy. FF nie służy opowiadaniu poprzez niedopowiadanie (bo nie było kasy, żeby pokazać wprost), tylko jest, bo jest - bo pierwszy BWP też taki był. Tylko że wtedy to był kreatywny sposób ominięcia ograniczeń, a tutaj mogą sobie pozwolić na całkiem zaawansowane efekty, a konwencja nie służy absolutnie niczemu i jest wykorzystywana nieudolnie (jakie słabe były cięcia w chacie, pokazujące "pętlę"). To tak, jakby Roland Emmerich zapragnął zrobić indie-artsy-fartsy film, dlatego budżet to "tylko" 40 mln dolców i pojawiają się w nim tylko cztery gigantyczne eksplozje.

Wielkie studia nie zawłaszczą sobie found footage, bo po prostu nie wiedzą, dlaczego ten gatunek istnieje, kiedy go użyć i co z nim zrobić.

3-4/10

P.S.
Nie powiedziałbym, że nowe BWP nie rozszerza uniwersum. Rozszerza.

[Obrazek: 6824767fa974849c8b60dfeed3b5f0efa9077b35...634e5b.jpg]

Nawet mi to nie przeszkadza, bo motywy charakterystyczne dla porwań UFO wprowadzono akurat nieźle (utracony czas, pętla czasowa, światła etc.).

Odpowiedz
#50
Blair Witch (2016)

Co za ścierwo.

Hałaśliwy (serio, ten film to w dużej mierze darcie ryja [bardziej irytujące niż w jedynce), albo jakieś debilne i BARDZO! GŁOŚNE! ODGŁOSY! którymi ozdobiono jump scare'y), boleśnie wtórny (to remake jedynki) i przeraźliwie nudny film. Nudny właśnie dlatego, że jest remakiem. Pierwszy Blair Witch Project lubię i mam do niego spory sentyment, bo był czymś nowym, świeżym i swego czasu przyprawił mnie o porządne dreszcze. To że po latach nie ma już takiej siły rażenia a formą raczej irytuje to akurat nie jego wina, ale doceniam w nim to co docenić należy i za to ma u mnie dozgonny szacunek.

Sequel już na wstępie wkurwił mnie informacją że... materiał został zmontowany z nagrań znalezionych w lesie. Uuuuuuu! Po cholerę coś takiego? Po co kopiować będący sednem marketingu jedynki myk i przy okazji wszystkie inne post-BWP popłuczyny które na początku dawały dokładnie ten sam komunikat? Co to w ogóle wnosi?

Poszukiwania Heather są jakimś tam pomysłem, ale są też pomysłem niesamowicie debilnym (a może po prostu debilem jest główny bohater?) - pomysł że ona od 20 lat żyje sobie w tym lesie jest... Heh, szkoda gadać. No ale nieważne, o ile punkt wyjścia jest jakiś, tak reszta to bezczelna powtórka z rozrywki, włącznie z rozmowami z miejscowymi którzy oferują ekspozycję w postaci TYCH SAMYCH OPOWIEŚCI CO W PIERWSZYM FILMIE. Już to słyszałem, więc thanks, but no thanks. Twórcy niby starają się zaoferować jakieś nowe atrakcje, figurki z patyków okazują się laleczkami vodoo (whaaat?) itp. ale nawet nie umieją zrobić z nich użytku a przecież motyw pętli czasowych to samograj i można było to naprawdę fajnie pociągnąć, nawet do tego stopnia, by wpaść w lesie na ekipę z jedynki. Nowoczesna technologia na nic się zdaje, bo tego co trzeba nawet ze sobą nie zabrali - zamiast sprzętu przeznaczonego do zdjęć nocnych, zabranego chociażby na wszelki wypadek, przez większość filmu gówno tu widać tak samo jak w oryginale bo kręcą zwykłymi kamerami. Motyw z dronem też zmarnowany - w kluczowym momencie mógł pokazać podrasowaną CGI panoramę ukazującą przerażający widok nie z tej ziemi - ciągnący się w nieskończoność, idealnie równy las, zamiast tego dostajemy zwykłe ujęcie, z jakimiś wzgórzami w oddali itp. Yayy. <ziewa>

To co w tym filmie najgorsze, to jednak żałosne, samonapędzające się jump scare'y. W horrorach to częsty motyw że ktoś bezszelestnie podchodzi do bohaterki od tyłu i straszy ją kładąc jej np. rękę na ramieniu, ale o ile w domu, raz na cały film takie coś jeszcze ujdzie, tak w takiej ilości jak tutaj, i to w jebanym lesie (hehe) to już przegięcie. Tutaj ciągle ktoś się teleportuje nagle pojawiając się w kadrze, a w reakcji na to ktoś inny drze ryja + BARDZO! GŁOŚNY! ODGŁOS! w tle. Tragedia.

Nie wiem co miało znaczyć to światło i dziwne odgłosy, ale to żadni obcy. A przynajmniej ta pokraka to nie obcy, tylko wiedźma we własnej osobie - wcześniej jest mowa że rozciągnęli jej ciało kamieniami przywiązanymi do rąk i nóg, stąd taki wygląd. Tak czy siak żałosne to było.

1/10

PS. Najbardziej rozbrajający dialog z całego filmu (może były inne, ale w pewnym momencie już nie zwracałem uwagi na dialogi) - miejscowy przyznaje się do tego, że razem z siostrą / kuzynką którą posuwa / dziewczyną / whatever spreparował figurki z patyków:

We faked it because it's real.

LOL

Odpowiedz
#51
Jedynka to klasyk i jest dla mnie perfekcyjnym filmem, less is more.

Autor drugiej części miał naprawdę dobry pomysł wyjściowy w duchu oryginału, a jednocześnie tak inny i niestety wszystko zostało popsute przez producentów i ich głupotę. Mógłbym też przyczepić do tego jak wygląda ten film, bo wygląda jak typowy horror dla nastolatków z 2000 roku.

Blair Witch z kolei to taki bezmyślny remake, że nie wiem co siedziało reżyserowi w głowie gdy to kręcił. Strzelam, że nic, bo dokładnie takie samo niezrozumienie materiału źródłowego zaprezentował przy "Death Note". Ilość jump scare'ów w tym filmie jest porażająca i mam wrażenie, że reżyser czuł się jak geniusz w momencie gdy jedna z bohaterek zwraca uwagę drugiej by przestała ją nagle zachodzić od tyłu. To było takie meta.

Film wygląda jak kręcony przez profesjonalną ekipę filmową, bo tak był kręcony i to już rujnuje cały koncept found footage. W dodatku zdarzają się sceny gdzie samotna kamera wędruję po wszystkich uczestnikach opowieści w tym samym ujęciu i żaden z nich nie może jej trzymać...

Wkurza mnie też ingerencja w pierwszą część, bo gdy w oryginale fakt stawiania dzieci w kontach wynikało z chorego podejścia Rustina Parra, że nie chciał patrzeć w ich oczy gdy zabijał inne, tak tutaj nagle okazało się, że wiedźma to Medusa i atakuje tych którzy spojrzą na nią.

Ale największym błędem było to rozbuchane działania wiedźmy... Nie ma szeptów, są krzyki. Nie ma subtelnych sygnałów, są olbrzymie krzyże i latające namioty, a sama wiedźma to oczywiście typowy potworek mimo iż próbowano po premierze tłumaczyć, że to wcale nie jest wiedźma.
que sera sera
Leżę i robię pod siebie
Oozy nine millameedah.

Odpowiedz
#52
The Blair Witch Project (1999) - podaję rok na wszelki wypadek, by było wiadomo że chodzi o pierwszy film. Bo a nóż powstał pewnie jakiś reboot o tym samym tytule A nie chce mi się sprawdzić w Wikipedii czy tak było. W spooktoberze musiał być found footage, więc na co padło? Ano babcia tych tego gatunku (wiem, Cannibal Holocaust i podobne były pierwsze!) i jak wypada?

Ano słabo. Mogę pochwalić formę i naprawdę świetną grę aktorską. Gdybym nie wiedział, że to wszystko "udawane", to faktycznie uwierzyłbym, że ktoś odnalazł zagubioną kamerę. I wstęp z wywiadami opisującymi lore wiedźmy całkiem spoko. Jest jakieś zaciekawienie. Słyszałem wcześniej, że
Jednak późniejsze oznaki obecności to bardzo słabo zasugerowane, ledwo coś słychać. W miarę creepiasta była scena z chichrającymi dziećmi i moment odnalezienia zakrwawionego zęba (?) wśród patyków. Niestety reszta, to głównie to wrzaski i płacze trzech antypatycznych imbecyli. Najlepsza jest końcówka, po której chce się więcej wiedzieć i to był jedyny moment, gdzie podskoczyłem ze strachu.

Największe rozczarowanie spooktoberu. 

5/10

Odpowiedz
#53
Też nigdy nie rozumiałem fenomenu. *SNOB MODE ON* Ot, zwykły wygłup studencki, który równie dobrze ja mógłbym nakręcić w pobliskim lesie z paczką kumpli i po prostu miał to szczęście, że natrafił na genialną kampanię reklamową. Nie wierzę, że tak duża część społeczeństwa traktuje to niczym arcydzieło. *SNOB MODE OFF*

Odpowiedz
#54
Bo żeby docenić ten film to trzeba było żyć kampanią reklamową. Bez niej to pozbawiony uroku pół produkt. Przełomowy, bo rozpoczął nowy podgatunek, ale koniec końców brakuje w nim prawdziwego pierdolnięcia na koniec
http://www.filmweb.pl/user/Corn

"Pierdu-pierdu, siala-lala; Braveheart kosmos rozpierdala" - Bucho


Odpowiedz
#55
Moim zdaniem to pierdolnięcie jest. I to mocne. Rzecz w tym, że tak jak mówisz, ten film trzeba było oglądać 25 lat temu, żeby objąć całe experience. Dzisiaj może nie robi wrażenia, ale jest w pewnym sensie przełomowy i dla mnie jednym z najbardziej przerażających filmów ever.

Z drugiej strony znam też osoby na których wtedy też nie zrobił wrażenia. Jeden kolo powiedział nawet, że bohaterowie zachowywali się dziwnie, bo nie przyszło im do głowy spalić tego lasu. No cóż. Nie dla każdego.
Captain Obvious

Odpowiedz
#56
Mam tak, jak osoby wyżej.
Ten film to żenada. I jeden z najlepszych marketingowych przekrętów. Autentycznie o wiele bardziej podobała.i się dwójka nakręcona po bożemu. Przynajmniej cycki były.
welcome to prime time bitch!

Kenner, just in case we get killed, I wanted to tell you, you have the biggest dick I've ever seen on a man.

Odpowiedz
#57
(27-10-2022, 23:07)Reno napisał(a): Z drugiej strony znam też osoby na których wtedy też nie zrobił wrażenia. Jeden kolo powiedział nawet, że bohaterowie zachowywali się dziwnie, bo nie przyszło im do głowy spalić tego lasu. No cóż. Nie dla każdego.

Byłem na premierze w kinie i też nie zrobił na mnie wrażenia, wynudziłem się okrutnie, ale ja za found footage nie przepadam. Jedyny film z tego podgatunku, jaki doceniam, to świetny REC 1. No i jest też całkiem dobra Wizyta Shyamalana.

Odpowiedz
#58
Jest też Cloverfield.
welcome to prime time bitch!

Kenner, just in case we get killed, I wanted to tell you, you have the biggest dick I've ever seen on a man.

Odpowiedz
#59
REC był zajebisty, fakt.
Captain Obvious

Odpowiedz
#60
(28-10-2022, 00:38)shamar napisał(a): Mam tak, jak osoby wyżej.
Ten film to żenada. I jeden z najlepszych marketingowych przekrętów. Autentycznie o wiele bardziej podobała.i się dwójka nakręcona po bożemu. Przynajmniej cycki były.
Dwójka miała być pierwotnie inna, ale została zaszlachtowana przez producentów na stole montażowym przez co do kin wyszedł półprodukt niezgodny z wizją reżysera
http://www.filmweb.pl/user/Corn

"Pierdu-pierdu, siala-lala; Braveheart kosmos rozpierdala" - Bucho


Odpowiedz

Digg   Delicious   Reddit   Facebook   Twitter   StumbleUpon  






Podobne wątki
Wątek: Autor Odpowiedzi: Wyświetleń: Ostatni post
  The Witch (2015) reż. Robert Eggers nawrocki 50 14,655 28-02-2026, 16:43
Ostatni post: Gieferg
  Untitled Evil Dead Project (2021) Szaman 28 4,364 08-10-2023, 08:18
Ostatni post: Melvin27



Użytkownicy przeglądający ten wątek:
1 gości