Bond - temat ogólny
Cytat:Shamar, ale ty się chuja znasz

Lubię to.

Odpowiedz
(29-10-2021, 09:20)Corn napisał(a): EDIT: Lol, właśnie przeczytałem, że Craig miał ostateczne decyzje nawet na miks piosenki. Co za cyrki się tam działy? Nie dziwię się, że ten film jest postawiony na głowie, skoro aktor decydował o wszystkim.
Przyznam, że wcześniej jakoś nie dawałem wiary tym twierdzeniom o ego Craiga. I choć nie uważam NTtD za aż tak zły jak Ty, to jednak spodziewałem się czegoś o wiele lepszego. Co więcej, przez pierwszą godzinę film daje radę, więc późniejszy spadek poziomu jest tym bardziej odczuwalny.

Na razie film zebrał niecałe 530 mln $, więc chyba o tych 900 mln producenci mogą tylko pomarzyć. I choć nie życzę im klęski, to może jednak dojdą teraz do wniosku, że warto by przywrócić serii trochę funu. I już, na litość, nie eksplorować przeszłości Bonda. 
Wszystko jest możliwe, niemożliwe zabiera tylko trochę więcej czasu.

Odpowiedz
(29-10-2021, 15:12)Dirk napisał(a): Przyznam, że wcześniej jakoś nie dawałem wiary tym twierdzeniom o ego Craiga.
Czy ja wiem, czy można podejrzewać Craiga o przerost ego? Raczej większość osób, która miałaby fantastyczną pozycję negocjacyjną, to bym ją wykorzystała ile wlezie, zwłaszcza, że takimi żądaniami nie zrobił nikomu krzywdy czy coś.
Ja na miejscu Craiga też bym sobie sam wybrał laskę do zagrania epizodu ze mną, sam bym wskazał który z moich kumpli ma poprawiać scenariusz za gruby hajs, sam bym chciał wybrać piosenkę i milion innych pierdół. Czy jestem próżny jak Craig? Uśmiech

Odpowiedz
Jesteś. Ja też bym był. Because why the fuck not?

Odpowiedz
W tym przypadku to kwestia semantyki. Mnie chodziło raczej o to, że na początku swojej przygody z 007, Craig nie miał takiej pozycji i film wyszedł świetnie. Później już miał dużo do powiedzenia (a w przypadku NTTD właściwie wszystko) i wyszło bardzo słabo ("Spectre") albo tak sobie (pozostałe). Więc, czy nazwiesz to przerostem ego, czy po prostu błędnymi decyzjami (z mojego punktu widzenia, bo mnie te filmy rozczarowały, nie wszystkie też były złe - Ana de Armas to strzał w dziesiatkę), czy to wszystko jedno. Efekt jest taki, że gość o wszystkim decydował i wyszedł babol. Po prostu do tej pory nie sądziłem, że zrobił sobie film pod siebie (choć BB też pewnie sporo miała do powiedzenia). Dobrze dla niego, gorzej dla postaci Bonda, serii i widzów (choć wielu film się podoba).
A ja osobiście mam największy ból dupy o to, że
To jest tak daleki motyw od sedna tej serii i postaci 007, jak tylko można Uśmiech
Wszystko jest możliwe, niemożliwe zabiera tylko trochę więcej czasu.

Odpowiedz
(29-10-2021, 12:05)Corn napisał(a): Shamar, ale ty się chuja znasz, to jest niesamowite xd typowy dziad, który nie ma bladego pojęcia o komponowaniu muzyki, graniu czy śpiewie ale wszystko zjedzie, nic mu się nie podoba, wszyscy won - on będzie śpiewał xD

Cały dowcip polega na tym, że sam śpiewałem i wiem dX
welcome to prime time bitch!

Kenner, just in case we get killed, I wanted to tell you, you have the biggest dick I've ever seen on a man.

Odpowiedz
W kościelnym chórku?

Cytat:óźniej już miał dużo do powiedzenia (a w przypadku NTTD właściwie wszystko) i wyszło bardzo słabo

A według mnie w przypadku NTTD wyszło bardzo dobrze.
I co teraz?

Cytat:A ja osobiście mam największy ból dupy o to, że
A mnie to bardzo cieszy Uśmiech
Teraz tym łatwiej mi będzie zlać równo kolejne filmy jeśli mi w nich coś nie przypasuje.

Odpowiedz
(29-10-2021, 15:52)Gieferg napisał(a): A według mnie w przypadku NTTD wyszło bardzo dobrze.
I co teraz?

Nic. A co ma być?

(29-10-2021, 15:52)Gieferg napisał(a): A mnie to bardzo cieszy Uśmiech
Teraz tym łatwiej mi będzie zlać równo kolejne filmy jeśli mi w nich coś nie przypasuje.
Dla mnie to jest największy zabawopsuj, który dodatkowo odbiera mi też przyjemność z "Casino Royale", bo wiem jak całą tą historia się skończy. Gdyby nie ten motyw, jakoś bym przełknął nawet "Spectre". Właściwie cieszy mnie tylko to, że ta historia JEST definitywnie zakończona.
Wszystko jest możliwe, niemożliwe zabiera tylko trochę więcej czasu.

Odpowiedz
(29-10-2021, 15:34)simek napisał(a):
(29-10-2021, 15:12)Dirk napisał(a): Przyznam, że wcześniej jakoś nie dawałem wiary tym twierdzeniom o ego Craiga.
Czy ja wiem, czy można podejrzewać Craiga o przerost ego? Raczej większość osób, która miałaby fantastyczną pozycję negocjacyjną, to bym ją wykorzystała ile wlezie, zwłaszcza, że takimi żądaniami nie zrobił nikomu krzywdy czy coś.
Ja na miejscu Craiga też bym sobie sam wybrał laskę do zagrania epizodu ze mną, sam bym wskazał który z moich kumpli ma poprawiać scenariusz za gruby hajs, sam bym chciał wybrać piosenkę i milion innych pierdół. Czy jestem próżny jak Craig? :)
Ja mam zawsze problem gdy główna gwiazda ingeruje tak mocno w produkcję, bo wtedy zaburza się równowaga. Naturalną koleją rzeczy jest budowanie wtedy całej struktury pod siebie - nie podoba Ci się, że reżyser chce czegoś czego ty nie chcesz? Wywalasz go i zatrudniasz Yes Mana. Ściągasz ziomka, żeby przepisał scenariusz tak, żeby tobie było wygodnie grać. Tak działa Sandler - taśmowo robi produkcje, żeby jeździć z kumplami za hajs studia. Nie tego oczekuję od sensownych filmów

Cytat:
Cytat:A ja osobiście mam największy ból dupy o to, że
A mnie to bardzo cieszy :)
Teraz tym łatwiej mi będzie zlać równo kolejne filmy jeśli mi w nich coś nie przypasuje.
http://www.filmweb.pl/user/Corn

"Pierdu-pierdu, siala-lala; Braveheart kosmos rozpierdala" - Bucho


Odpowiedz
(29-10-2021, 15:59)Corn napisał(a):
I to właśnie czyni ten motyw jeszcze bardziej idiotycznym -
Cytat:
Dokładnie o tym samym pomyślałem.
Wszystko jest możliwe, niemożliwe zabiera tylko trochę więcej czasu.

Odpowiedz
Każdy kolejny Batman może być oderwany od poprzednich, to i Bond może, no big deal. Szczególnie że dla mnie na razie i tak istnieje tylko jeden Język

Cytat:A jeśli Ci przypasuje?
To będę oglądał Język

Odpowiedz
(29-10-2021, 16:04)Dirk napisał(a): I to właśnie czyni ten motyw jeszcze bardziej idiotycznym -
No, dlatego mówię o ego aktora. Craig zapomniał chyba, że nie jest jedyny i najwspanialszy w tej roli. Dzisiaj może ma sporą rzeszę fanów, ale może następny będzie jeszcze lepszy? Z resztą to co odróżnia Craiga od poprzednich to to jak długo bujał się ze swoimi filmami i jakie miał do nich podejście. Najpierw nie chciał robić CR i trzeba go było namawiać, potem nie chciał przekładać QoS pomimo braku scenariusza, potem jęczał po Spectre, że jest zmęczony graniem ciągle tej samej postaci. Taki Brosnan nakręcił 4 filmy w 6 lat jednocześnie mając inne projekty na boku i nie jęczał jaki to on nie jest zmęczony tą postacią, mimo że jego filmy są z grubsza takie same :D

Cytat: Każdy kolejny Batman może być oderwany od poprzednich, to i Bond może, no big deal. Szczególnie że dla mnie na razie i tak istnieje tylko jeden
Trochę zły przykład bo obie serie mają inne źródła i co innego je napędza, ale nawet jeśli to jest to tylko rozmienianie na drobne najsolidniej zbudowanej franczyzy w historii kina
http://www.filmweb.pl/user/Corn

"Pierdu-pierdu, siala-lala; Braveheart kosmos rozpierdala" - Bucho


Odpowiedz
(29-10-2021, 15:59)Corn napisał(a): Ja mam zawsze problem gdy główna gwiazda ingeruje tak mocno w produkcję, bo wtedy zaburza się równowaga. Naturalną koleją rzeczy jest budowanie wtedy całej struktury pod siebie - nie podoba Ci się, że reżyser chce czegoś czego ty nie chcesz? Wywalasz go i zatrudniasz Yes Mana.
Cóż, problem stary jak świat, znany w każdym projekcie, czy instytucji: gdy jednostka zaczyna być ważniejsza od całości. Jeśli jednostka jest geniuszem, to można wszystko zostawić do jej decyzji i być może wyjdzie zajebiście jak z Napoleonem, Kubrickiem, czy Leo Messim a jeśli ta jednostka, to żadne cuda, no to wychodzi jak z Craigiem, Sandlerem, czy Neymarem w PSG Oczko

Cytat:Z resztą to co odróżnia Craiga od poprzednich to to jak długo bujał się ze swoimi filmami i jakie miał do nich podejście. Najpierw nie chciał robić CR i trzeba go było namawiać, potem nie chciał przekładać QoS pomimo braku scenariusza, potem jęczał po Spectre, że jest zmęczony graniem ciągle tej samej postaci. Taki Brosnan nakręcił 4 filmy w 6 lat jednocześnie mając inne projekty na boku i nie jęczał jaki to on nie jest zmęczony tą postacią, mimo że jego filmy są z grubsza takie same Duży uśmiech
Według mnie to kwestia pieniędzy oraz podejścia do zawodu: Brosnan zarabiał jakieś marne parę baniek za film, uważał, że to rola jak każda inna, więc trzaskał te filmy bezproblemowo, a Craig zgarnia grube dziesiątki milionów, na kolanach go błagali, żeby zagrał jeszcze, a sam traktuje zdjęcia jak pracę herkulesową niemalże.
Inna kwestia, że Bondy stały się niezwykle skomplikowane, bombastyczne, jest w nich mnóstwo akcji (nie zawsze potrzebnej). Podejrzewam, że zdjęcia jednego filmu Craiga mogły trwać tyle co cała przygoda Connery'ego na planie kilku Bondów.

Odpowiedz
Cytat:Trochę zły przykład bo obie serie mają inne źródła i co innego je napędza, ale nawet jeśli to jest to tylko rozmienianie na drobne najsolidniej zbudowanej franczyzy w historii kina

Na drobne to rozmieniają Marvela i Star Warsy, nie Bonda.

Odpowiedz
Bond należy do najstarszych i najdłuższych serii dla których wciąż robią filmy (chociaż zależy jak kto liczy). I biorąc to pod uwagę jest niezwykle równa, bo w prawie każdej dekadzie są potencjalni kandydaci na najlepszy film w serii. Taka historia zobowiązuje i martwi mnie co się stanie po odejściu Barbary Broccoli i Michaela G. Wilsona. Trzecie pokolenie zwykle ma mniejsze poczucie przywiązania do rodzinnego dziedzictwa. Widzimy co się zaczęło dziać kilka miesięcy po śmierci Christophera Tolkiena (najmłodsza córka jeszcze żyje ale chyba nie ma wpływu na nic).
Bond trochę padł ofiarą trendu dekonstrukcji męskich postaci ale chyba teraz nie ma wątpliwości, że nie ma mowy o żadnym spin offie z nowymi postaciami i Bond jest nadal nie do zastąpienia. Dlatego najlepiej, gdyby następny film był nieco bardziej tradycyjny i na razie dać sobie spokój z wielkimi historiami na kilka filmów skoro i tak nie mają z góry ustalonego planu.

Bond może nie jest zupełnie płaski ale nie jest też szczególnie skomplikowany i nie aż tak tragiczną postacią aby skończenie z nim miało jakiś tematyczny sens (jak np. śmierć Boromira). Rebooty też nie są konieczne. Wszyscy wiedzą, że to nie ma sensu by Connery ścigał się w starym Sunbeam Alpine na drogach kolonialnej Jamajki w latach 60. a potem przez 40 lat starzał się i młodniał co kilka lat aż do ery Brosnana. Jak zatrudnili Judi Dench do Casino Royale Broccoli (chyba) sama powiedziała że to nie ma sensu. Jest to taka komiksowa konwencja, którą można zaakceptować bez problemu bo sam Bond jest taką legendą, że przekracza granice czasu. A jak ktoś nie ma takiej wyobraźni to może to po prostu ignorować.

Odpowiedz
Jak dla mnie:
Terminator | Aliens | Terminator 2: Judgment Day | True Lies | Titanic | Avatar
Directed by James "THE KING" Cameron

Odpowiedz
To z tego, że to film nie pod wieloletnich fanów tylko pod niedzielnych widzów dla których klasyczne filmy były łolaboga za płytkie. Jako ktoś kto nie przegapił żadnej premiery od czasu Tomorrow Never Dies czuję się striggerowany as fuck. Mam nieracjonalną wręcz nienawiść do dwóch ostatnich części, głównie przez to, że poczułem, że mój pieniądz za bilet jest mniej ważny niż twój :)

Cytat: Według mnie to kwestia pieniędzy oraz podejścia do zawodu: Brosnan zarabiał jakieś marne parę baniek za film, uważał, że to rola jak każda inna, więc trzaskał te filmy bezproblemowo, a Craig zgarnia grube dziesiątki milionów, na kolanach go błagali, żeby zagrał jeszcze, a sam traktuje zdjęcia jak pracę herkulesową niemalże.
Inna kwestia, że Bondy stały się niezwykle skomplikowane, bombastyczne, jest w nich mnóstwo akcji (nie zawsze potrzebnej). Podejrzewam, że zdjęcia jednego filmu Craiga mogły trwać tyle co cała przygoda Connery'ego na planie kilku Bondów.
Celowo przywołałem Brosnana a nie Seana bo od lat 60tych to przelecieliśmy cały kosmos w kwestii produkcji filmowej. Dla Brosnana to nie była byle jaka rola - to było dla chłopa największe marzenie, co podkreślał w każdmy wywiadzie i popadł w depresję jak podziękowali mu po DAD. Różnica w podejściu - mam właśnie wrażenie, że dla Craiga to była po prostu kolejna rola
http://www.filmweb.pl/user/Corn

"Pierdu-pierdu, siala-lala; Braveheart kosmos rozpierdala" - Bucho


Odpowiedz
Cytat:To z tego, że to film nie pod wieloletnich fanów tylko pod niedzielnych widzów dla których klasyczne filmy były łolaboga za płytkie.
Płytkie to nie problem, gorzej, że dla mnie były nudne i niestety zbyt kiczowato-archaiczne.
Od Moore'a odbiłem się nawet jako 13-14 latek (no ale wtedy już byłem wyznawcą T2 i Aliens więc...).

Odpowiedz
A ja mam wrażenie odwrotne - że Craig włożył w te filmy więcej, zwłaszcza w dwa pierwsze. Tyrał na siłowni, tyrał przy scenach walk i akcji i grał na full. Brosnan się bardzo starał ale Craig - myślę - był na tym etapie wyraźnie lepszym aktorem, bardziej zaangażowanym w postać i więcej siebie ładował w filmy. Dlatego tak go to pruło Oczko

Odpowiedz
Ale też Bond Craiga jest bardziej "fizyczny" niż wszyscy poprzedni (nawet Dalton), jego bójki są bardziej brutalne, szczególnie te pierwsze. Wręcz symboliczny jest tu pościg z początku "Casino Royale", gdy Bond dosłownie przechodzi przez ściany jak taran, jest mocno obity, ściorany, brudny, niemalże jak Bruce Willis w swoich najlepszych latach. A poprzednicy, zawsze w nienagannym garniturze i nawet jak się trochę przybrudzili, to tylko na chwilę. Ten nieoszlifowany 007 świetnie się sprawdził w CR i QoS. To było dokładnie to odświeżenie, którego Bond potrzebował. Żadnych więcej udziwnień nie powinno się wprowadzać. No ale potem pojawiły się te wszystkie "prywaty" i przeskoczenie rekina w "Spectre" (a wcześniej przegadanie i motyw z za starym Bondem w "Skyfall"). 

A
Wszystko jest możliwe, niemożliwe zabiera tylko trochę więcej czasu.

Odpowiedz

Digg   Delicious   Reddit   Facebook   Twitter   StumbleUpon  






Podobne wątki
Wątek: Autor Odpowiedzi: Wyświetleń: Ostatni post
  Quantum of Solace (Bond 22) Q 498 81,364 16-12-2025, 00:15
Ostatni post: samuuel



Użytkownicy przeglądający ten wątek:
1 gości