Bond - temat ogólny
(27-10-2022, 14:34)Corn napisał(a): No właśnie, mieli ogłaszać tego nowego Bonda na 60-lecie Dr. No, a tu cisza.
A to było gdzieś oficjalnie powiedziane? Bo ja kojarzę tylko, że za produkcję mają się wziąć w ciągu dwóch lat.

Okazja byłaby idealna, no ale cóż...

(27-10-2022, 14:34)Corn napisał(a): Z perspektywy czasu, żałuję że Campbell nie przepchnął Cavilla do Casino. Myślę, że Henry utrzymałby serię w ryzach bardziej niż Craig.
Może i racja. Natomiast Cavill chyba wciąż ma szansę, bo o ile do niedawna twierdzili, że chcą kogoś wyraźnie młodszego, to ostatnio Michael G. Wilson powiedział, że Bond zawsze był weteranem.

Więc gość w okolicach 40 pasuje idealnie.

deymos napisał(a):Te teorie to jest znak naszych czasów, gdzie wszystko musi być sequelem, midquelem, prequelem, uniwersum, ciągłość, sraty pierdaty.
Ale ta teoria właśnie jest zaprzeczeniem sequeli, prequeli itp. Po prostu każdy aktor, to osobna historia. Czyli idealnie tłumaczy coś, nad czym w sumie nigdy nie ubolewałem Duży uśmiech
Wszystko jest możliwe, niemożliwe zabiera tylko trochę więcej czasu.

Odpowiedz
Tak, piłem bardziej do tych pozostałych w stylu JB to tylko pseudonim itd. Who cares? Analogia do gacków mi się podoba.
The key of joy is disobedience.

Odpowiedz
(27-10-2022, 15:00)Dirk napisał(a): Może i racja. Natomiast Cavill chyba wciąż ma szansę, bo o ile do niedawna twierdzili, że chcą kogoś wyraźnie młodszego, to ostatnio Michael G. Wilson powiedział, że Bond zawsze był weteranem.

Więc gość w okolicach 40 pasuje idealnie.

W książkach Bond jest zawsze między 30 a 40 rokiem życia.
Don't play with fire, play with Mefisto...
http://www.imdb.com/user/ur10533416/ratings

Odpowiedz
Cavill za łagodny z twarzy. Mógłby grać młodego Bonda na początku kariery. Choć na to już za stary.
Captain Obvious

Odpowiedz
(27-10-2022, 17:17)Mefisto napisał(a): W książkach Bond jest zawsze między 30 a 40 rokiem życia.
Możliwe, dawno czytałem. Ale Cavill właśnie tak wygląda.
Wszystko jest możliwe, niemożliwe zabiera tylko trochę więcej czasu.

Odpowiedz
Cavill to najbardziej based wybór z możliwych, szukasz przystojnego Brytyjczyka, myślisz o nim. Ale wciąż bezpieczniejszy dla psychiki wybór, gdy pojawiają się takie nazwiska jak Tom Holland, i ktoś to na poważnie komentuje. Mi się podobał pomysł Idrisa Elby. Ale Elba mówił, że nie chce grać Bonda, jeśli zostałby wybrany tylko dlatego że jest czarny. No i wiek już nie ten (wiek dla mnie trzeciorzędna kwestia, o czym za chwilę).

Moja propozycja - Iain Glen. Szkot, to prawie jak wymagany Brytyjczyk, kolega ze Szczecina 4 lata siedzi na magazynie w UK i uważa się za Anglika, więc co dopiero Szkot kończący brytyjską szkołę teatralną. Ma nieprzeciętna charyzmę, głos, prezencję dżentelmena, który w jednej chwili opowie Ci coś o rzadkim gatunku wina z Florencji, a w drugim wbije widelec w oko. I ma 60 lat. Więc byłoby coś nowego - naprawdę stary Bond. Bo dlaczego nie.
Właśnie to, że mówię głupstwa, czyni mnie człowiekiem

Odpowiedz
Chyba bardzo lubisz Iaina Glena, skoro chcesz go do typu ikonicznych ról

Oczywiście szans na 60 letniego Bonda jest zero, ale tak jak mam zerowe emocje dotyczące tej serii, tak coś takiego w sumie bym obadał
.

Odpowiedz
Fakt że Iain Glen nie zrobił kariery w Holly jako biały Morgan Freeman, to skandal. To mógł być drugi Eastwood. A spędził życie w teatrze i telewizji. Dba o siebie, wiem od pewnego Polaka że chodzi na siłownię mimo 60 na karku, więc może wleci mu przed śmiercią jeszcze jakaś rola Prezydenta USA. Będzie trzeba zrobić kiedyś temat o aktorach którzy nigdy nie wykorzystali potencjału.
Właśnie to, że mówię głupstwa, czyni mnie człowiekiem

Odpowiedz
Zrób. Dobry temat
.

Odpowiedz
No ja pamiętam np. Iaina Glenna z Tomb Ridera gdzie był przezabawnie beznadziejny, więc może nie zrobił większej kariery bo talent objawił mu się dopiero z wiekiem?
http://www.filmweb.pl/user/Corn

"Pierdu-pierdu, siala-lala; Braveheart kosmos rozpierdala" - Bucho


Odpowiedz
Czasem z pustego i Salomon nie naleje. Jeffrey D. Morgan jaki był w tym filmie o wielkiej małpie z Rockiem? Świetny mimo podanego scenariusza? Wstrzymałbym się na Twoim miejscu z opiniowaniem aktora, po roli w słabym filmie. Cavill w BvS to taki świetny Superman był, ciągle smutny i markotny? Choć ja lubię BvS, to Supermana akurat tam uważam za gorzej pokazaną postać.
Właśnie to, że mówię głupstwa, czyni mnie człowiekiem

Odpowiedz
Zwracam uwagę po prostu na to, że niektórzy aktorzy są super gdy się trochę zestarzeją, bo aktorstwo wynika też z prywatnych doświadczeń (umiejętność przekucia własnych uczuć na uczucia bohatera) i chłop nie zrobił większej kariery bo w danym momencie był niewystarczający, a talent objawił dopiero po 40tce. Historia zna masę takich przypadków - Morgan Freeman czy Alan Rickman to inne przykłady
http://www.filmweb.pl/user/Corn

"Pierdu-pierdu, siala-lala; Braveheart kosmos rozpierdala" - Bucho


Odpowiedz
Kijowe przykłady, bo Rickman późno zaczął, a Freeman zaczynał od epizodów (polecam go chociażby w Brubaker) i też był już po 30. wtedy, więc to nie tak, że oni przez lata byli niedoceniani.
Don't play with fire, play with Mefisto...
http://www.imdb.com/user/ur10533416/ratings

Odpowiedz
Trzeci seans NTtD zwieńczył dziś kolejną powtórkę filmów z Craigiem, tym razem oglądałem wszystkie z córką. W mojej ocenie ostatniego filmu nic się nie zmienia (mocne 9/10 i drugi najlepszy z Bondów z Craigiem - kwestia nie podlega dyskusji), córa (lat 11), za nalepsze uznała CR i NTtD gdzie zgodnie z oczekiwaniami płakała na zakończeniu (z kolei najmniej podeszło jej Quantum).

Starałem się jak mogłem, żeby dobrze się bawić również na filmach Mendesa i Skyfall wszedł trochę lepiej niż zwykle (choć w pewnym momencie trzeba wyłączyć mózg), a Spectre w sumie jak zwykle - daremność końcówki jest niezmiennie niewiarygodna.

Odpowiedz
(31-10-2022, 00:10)Gieferg napisał(a): (mocne 9/10 i drugi najlepszy z Bondów z Craigiem - kwestia nie podlega dyskusji), .

Nie podlega dyskusji jedynie to, że ten film to chłam wieńczący chłam-trylogię, zapoczątkowaną przez Skyfall.
welcome to prime time bitch!

Kenner, just in case we get killed, I wanted to tell you, you have the biggest dick I've ever seen on a man.

Odpowiedz
No cóż... Shamar ma rację Uśmiech
The key of joy is disobedience.

Odpowiedz
(31-10-2022, 00:10)Gieferg napisał(a): Trzeci seans NTtD zwieńczył dziś kolejną powtórkę filmów z Craigiem, tym razem oglądałem wszystkie z córką. W mojej ocenie ostatniego filmu nic się nie zmienia (mocne 9/10 i drugi najlepszy z Bondów z Craigiem - kwestia nie podlega dyskusji)

W dupie to mam - ten film jest zjebany fest Uśmiech

Odpowiedz
(31-10-2022, 00:10)Gieferg napisał(a): mocne 9/10 i drugi najlepszy z Bondów z Craigiem - kwestia nie podlega dyskusji

Pośmiejmy się wszyscy z tego dowcipu.

Ale żeby nie było, to ja też płakałem na zakończeniu - było mi smutno, że dałem się wrobić w seans, i że tak można to było spieprzyć. Pod względem niezrozumienia materiału/postaci i zajebania wszystkiego feminizmem to jest poziom Wiedźmina.
Don't play with fire, play with Mefisto...
http://www.imdb.com/user/ur10533416/ratings

Odpowiedz
Bullshit.
Wstawili tę czarną agentkę 007, która najpierw nie daje rady wykonać zadania (z doktorkiem), potem znowu nie daje rady wykonać zadania (z tym cały Ashem, gdzie niby go szukała ale nie znalazła i Bond musiał sam się nim zająć), jak ją wysyłają do Blofelda to nawet tego nie pokazują, a w finale robi za dodatek i też na niewiele się przydaje. Ogólnie jest tylko po to, żeby czasem Bonda gdzieś podwieźć albo odeskortować w bezpieczne miejsce jego dziewczynę (ogólnie tę postać uważam za najsłabszy element filmu).

A Paloma była fajna ale jej obecność ogranicza się do jednej sekwencji. No feminizm pełną gębą.

Odpowiedz
(31-10-2022, 15:42)Gieferg napisał(a): nie daje rady wykonać zadania

Efekty mnie nie obchodzą, wystarczy sam fakt, że jest, choć fabularnie jest zbędna. Wbrew pozorom feminizacja współczesnego kina nie musi polegać na tym, że kobiety zawsze są super i wszystko im wychodzi.

Cytat:A Paloma była fajna.

Tragiczna jako postać i jako wykonanie. Podobnie jak czarna fabularnie jest zbędna (zwłaszcza, że swojego głównego zadania... nie wykonuje, bo scenariusz jest tak chujowy, iż o tym zapomniał nawet xD), a szczytem żenady tego filmu - poza śmiercią Bonda - jest scena w schowku/piwnicy/co to tam było.
Don't play with fire, play with Mefisto...
http://www.imdb.com/user/ur10533416/ratings

Odpowiedz

Digg   Delicious   Reddit   Facebook   Twitter   StumbleUpon  






Podobne wątki
Wątek: Autor Odpowiedzi: Wyświetleń: Ostatni post
  Quantum of Solace (Bond 22) Q 498 81,364 16-12-2025, 00:15
Ostatni post: samuuel



Użytkownicy przeglądający ten wątek:
1 gości