Californication
Piąty odcinek utrzymuje trend - jeden dobry dowcip i absolutne, totalne nic fabularne. Bieda aż piszczy. Niech wreszcie przestana niszczyć ten serial.

Odpowiedz
No fabuły nic nie pchnęli do przodu, po prostu pokazują jak wolni od związków Hank i Runkle się bawią - dla mnie ok, zwłaszcza, że jaja z radiowozem to moje marzenie, tak samo jak Charliego :)

Odpowiedz
Też lubię sobie tak po prostu pooglądać Californication bez spiny, ale jak wplatają już takie TANIE motywy jak blowjob Charliego naprawdę jest mi przykro - bądź co bądź Californication miał wzloty i upadki ale zazwyczaj bez tanich i tandetnych zagrywek.

Odpowiedz
To było straszne :/

Odpowiedz
(08-02-2012, 22:32)Phil napisał(a): Czy mi się tylko wydaje, czy twórcy przeskoczyli jakiś etap relacji Kali i Hanka w formie dialogu? :|

Takie samo wrażenie odniosłem.

Jednak zastanawia mnie też jedna sprawa.

Po co Hank dalej ugania się z Samurajem skoro:

-sam wspomina że tego nie chce
-scenariusz już dawno ukończył a kontrakt wypełnił

Kocham Californication ale nietrudno zauważyć że poziom serialu przynajmniej jeśli chodzi o fabułę upadł na gębę.

Odpowiedz
Może Samuraja w końcu polubił, poza tym uciekać z LA chciał do NYC, bo tam miał kobietę, teraz się rozeszli to chyba nie ma po co wracać.

Odpowiedz
Przecież z nią się rozstał już w pierwszym odcinku, a co się działo później, tym bardziej powinno go utwierdzić w przekonaniu, żeby ją olać. Chciał zwiać, żeby nie widywać się z Karen - widać jednak wolał popukać Kali przed wylotem.

Odpowiedz
O ile ja bardzo lubię wspominki w "Californication" (i listy!) to ten odcinek był dla mnie bardzo, bardzo słaby - jeśli nie najgorszy z odcinków które oglądałem. Kiepsko to zmontowane, cała historia z piosenką ckliwa i końcówka to powtórki powtórek. Słabo.

Odpowiedz
(15-02-2012, 20:10)Phil napisał(a): Cities don't change people. People even don't change people. We are who we are.

Brzmi jak mądrości Paolo Coelho :)

Chyba zaczynam się cieszyć, że już tego nie oglądam.


Odpowiedz
Ckliwe bo ckliwe, ale ja kupuję ten odcinek. Niestety przypomniał mi też, jakie Californication potrafiło być zajebiste, a jakimi popłuczynami obecnie się nas częstuje. No i Karen w końcówce bez sensu.

Kurde, nawet nie chce mi się go z dysku usuwać, jak robiłem dotąd z resztą odcinków 5 sezonu...

Odpowiedz
Za to siódmy odcinek wraca do zwykłego dla tego sezonu poziomu gówna. Próbują pokazać Hanka od lepszej strony, a wychodzi tylko gorsze i gorsze gówno.

Nii chuuuja, chyba nie dotrzymam do finału.

Odpowiedz
Mi się miło ogląda piąty sezon Cali (wszystko za sprawą Kali :D). Coraz bardziej przekonuje się do Samuraja choć i tak daleko mu do Lew Ashbiego. Najbardziej właśnie przypadły mi do gustu odcinki te, które wy mieszacie z błotem czyli epizod z radiowozem oraz spotkano (prawie) wszystkich bohaterów przy stole. Klimat już nie ten sam, wiadomo ale mi to wystarcza, szczególnie teraz, gdy taki zapierdol w szkole. Dobra odskocznia od książek...

Odpowiedz
Bo wychodzi on 4 marca.

Odpowiedz
Chęcią przedłużenia trwania sezonu? Nie wiem, ale to chyba nie pierwszy raz gdzie się spotkałeś z taką praktyką.

Odpowiedz
Tak ciężko sprawdzić czy przypadkiem premiera 8. odcinka nie jest za tydzień? Taka tam przerwe zrobiono, nie mam pojecia czemu w takim dziwnym momencie sezonu, ale w tym tygodniu Californication brak, nastepny odcinek 4. marca.

Odpowiedz
8 i 9 odcinek nie zaskakują. Nadal nieśmiesznie, nadal Fucking&Punching i nic więcej. Nawet nie jest to guilty pleasure, bo nic przyjemnego w staczaniu (stoczeniu?) się tego serialu nie ma. Scenarzyści chyba zapomnieli, o czym był ten serial w pierwszych sezonach. Amnezja zbiorowa.
Im częściej na mnie kamieniem rzucicie,
sami złożycie stos - - stanę na szczycie.


Grastroskopia - Bortal dobrze wpływa na trawienie gier


Odpowiedz
Runkle chyba nigdy mnie nie śmieszył. Był zboczonym kretynem... a teraz jest zboczonym kretynem do sześcianu. Myślałem, że blowjoba nie przebiją, ale serial ustanawia kolejne rekordy żenady...
Im częściej na mnie kamieniem rzucicie,
sami złożycie stos - - stanę na szczycie.


Grastroskopia - Bortal dobrze wpływa na trawienie gier


Odpowiedz
Ogladam ten serial przewijając - oglądam tylko same fragmenty Hankowe, ale te, w których jest z Karen też olewam, bo są denne, choć dawno temu były bardzo silne. Nie mowiac juz o fragmentach z Charlie'em, ktore zawsze sa okropne.

Ogółem kolejny odcinek, który gówno wnosi, gówno zmienia, gówno pokazuje. Kolejne bryndzlowanie się twórców do lustra, które powtarza i mówi o postaciach to samo, co mówiło miliard poprzednich odcinków. Historia ani trochę nie porusza sie do przodu. Nie wiem, po cholere było to przesunięcie czasowe o trzy lata, skoro absolutnie nic to nie zmieniło - wszystkie wydarzenia moglyby mieć miejsce te trzy lata temu. Ba, niektóre z nich - w samym sednie - miały miejsce parę lat temu w serialu...

Odpowiedz
Nie zrobiło się. Klimat "Californication", gdzie maszyna do pisania i koszulka Motley Crue śmierdziała spermą, fajkami i zimnym browcem zamieniony został na Hanka bujającego się z raperami, stojącego ewolucyjnie w miejscu, posuwającego celebrytki jak jakiś Justin Timberlake. O wątkach Charliego nie piszę, bo nie warto.

Nie widziałem 3,4 ostatnich odcinków, co nie znaczy, że nie jestem pewny, że stoi ten świat w miejscu jak posąg Emeryka w górach świętokrzyskich i matura mojej siostry.
Dyskretny urok burżuazji, Ran, Terminator 2, Big Lebowski, Fanatyk, Cries and whispers, Annie Hall, Eraserhead, Mroczny przedmiot pożądania, Noc na Ziemi, Lot nad kukułczym gniazdem, Capote, Boogie Nights, Zed i dwa zera, Żywot Briana.

Odpowiedz
Ja oglądam sobie równocześnie całość od początku, od pierwszego odcinka, jestem na końcu pierwszej serii i muszę powiedzieć, że ja nie wiem gdzie wy widzicie ten stary, lepszy klimat. Gdyby nie mega żenujące jazdy Runkle'a to 5. sezon byłby bardzo dobry - to, że akcja się nic nie posuwa do przodu to żaden problem, mógłbym nawet zaakceptować konwencję w której nic się nie dzieje, tylko po prostu oglądamy przygody Hanka w LA, nie potrzebuję żadnego motywu przewodniego dla całego sezonu, żeby się dobrze bawić przy oglądaniu.

Crove napisał(a):Kolejne bryndzlowanie się twórców do lustra, które powtarza i mówi o postaciach to samo, co mówiło miliard poprzednich odcinków.

A z tym to się kategorycznie nie zgodzę. Hank się zmienia, starzeje się(albo dorośleje), ciężko powiedzieć, że jest dużo spokojniejszy, ale widać, że cipki już mu nie przysłaniają całego świata i nie są metodą na życie. Myślę, że przez te trzy lata przemyślał parę spraw i ma inne priorytety - patrz: rozmowa z nowym agentem z poprzedniego odcinka, liczyłem. że coś z tego wyjdzie i będziemy mogli lepiej poznać Moody'ego jako artystę, ale jak to bywa w tym sezonie zarżnięto dobry pomysł w debilny sposób. Najważniejsza i najszybciej zauważalna różnica między 1. a 5. sezonem? W pierwszym Hank potrafił być bez żadnego powodu chamem, to był przyjstojny, krnąbrny nastolatek w ciele 40 latka, z kupą pieniędzy i popularnością - nie lubiłem go. Teraz, w piątym sezonie jest facetem po przejściach, jest bardziej ugodowy, pojawia się w nim altruista.

Odpowiedz

Digg   Delicious   Reddit   Facebook   Twitter   StumbleUpon  








Użytkownicy przeglądający ten wątek:
1 gości